Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Maciej Pawliński: Nasza gra wreszcie zaskoczyła

Maciej Pawliński: Nasza gra wreszcie zaskoczyła

fot. archiwum

- Zagraliśmy dzisiaj tak, jak chcieliśmy i było to widać. Mam nadzieję, że ten mecz to dobry prognostyk na kolejne spotkania - powiedział tuż po wygranej z Generali Haching, Maciej Pawliński - siatkarz Jastrzębskiego Węgla.

Niezwykle efektownym, przekonującym zwycięstwem Jastrzębskiego Węgla zakończyło się wtorkowe, rewanżowe spotkanie podopiecznych Lorenzo Bernardiego z niemieckim Generali Haching. Po zepsutej zagrywce Paula Carrolla, która pozwoliła jastrzębianom zapisać ostatni w „złotym secie” punkt, gospodarze nie kryli wielkiej radości. I to radości nie tylko z powodu wygranej, ale i stylu gry, jaką w tym pojedynku zaprezentowali. Zagraliśmy dzisiaj tak, jak chcieliśmy. Od początku do końca byliśmy skoncentrowani, graliśmy bez większych przestojów, dobrze właściwie w każdym elemencie. Było to widać na boisku. Poza tym trzecim przegranym setem można powiedzieć, że pewnie kontrolowaliśmy to spotkanie – tłumaczy przyjmujący Jastrzębskiego Węgla, Maciej Pawliński.

Nie da się ukryć, że siatkarze z Jastrzębia w Lidze Mistrzów radzą sobie nieporównywalnie lepiej jak na plusligowych parkietach. Teraz, kiedy jastrzębianom pozostała jedynie walka w grupie 7-10, rozgrywki LM wyzwalają w nich dodatkową mobilizację… – Tak, to prawda – jest mobilizacja, jest „podwójna” motywacja, bo tylko tutaj już możemy udowodnić, że naprawdę jesteśmy dobrym zespołem – wyjaśnia Pawliński, niemal natychmiast dodając: – Chcemy pokazać, że potrafimy grać na wysokim poziomie. Pokazać, że to wypadek, że jesteśmy w grupie 7-10… Dziś nasza gra wreszcie „zaskoczyła”. Tak właśnie powinna ona wyglądać cały czas, no ale niestety – bywało z tym różnie. Mam nadzieję, że to dobry prognostyk na kolejne spotkania – mówi z nadzieją w głosie dwudziestoośmioletni siatkarz.

Jak przyznaje Maciej Pawliński, wszyscy w drużynie Jastrzębskiego Węgla doskonale zdawali sobie sprawę, ile zależeć będzie od ich postawy w decydującym o wszystkim, tzw. „złotym secie”… – W tym meczu nieważny był wynik, ważne było wygrać, a później zwyciężyć też w tej dodatkowej partii. A „złoty set”, wiadomo, bywa loterią. Pojawiają się nerwy, gra się tylko do piętnastu. Tego seta obawialiśmy się najbardziej, ale jak okazało się – niepotrzebnie – podkreśla z uśmiechem Pawliński. Jak wiadomo już, nowym rywalem zespołu z Jastrzębia będzie teraz Noliko Maaseik – zwycięzca rywalizacji z Budvanską Rivijera Budva. Na co, zdaniem Pawlińskiego, stać będzie jego kolegów w kolejnych meczach prestiżowej Ligi Mistrzów? – Na wygrane, na miłe niespodzianki. W następnym meczu będziemy walczyć, tak jak dzisiaj.



A póki co, szybko wracać trzeba na parkiety PlusLigi… Po „ukaraniu” jastrzębian walkowerem za mecz z Fartem Kielce (w tie-breaku, w szeregach JW na boisku znalazło się jednocześnie czterech obcokrajowców), śląska ekipa nie jest już siódma, a ósma w tabeli. Na siódmą lokatę nieoczekiwanie wysunęli się „Farciarze”. Szansę na odzyskanie pozycji lidera grupy Jastrzębie będzie miało już niebawem, a dokładnie 12 lutego, kiedy to zmierzy się z Pamapolem Wielton Wieluń. Jak informuje Maciej Pawliński, jego drużyna uda się do Wielunia w konkretnym celu. – Jedziemy tam z jedną myślą – żeby wygrać. Oczywiście wiemy doskonale, że każdy walczy o swoje, że nie ma łatwych meczów… Ten mecz także nie będzie zapewne łatwy, zwłaszcza, że gramy go na wyjeździe, aczkolwiek ja, po wygranej z Generali, jestem dobrej myśli.

* Rozmawiała i opracowała Sylwia Kuś (przegladligowy.com)

źródło: przegladligowy.com

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-02-10

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved