Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Publicystyka > Felietony > Czy faktycznie w PlusLidze wszystko jest źle?

Czy faktycznie w PlusLidze wszystko jest źle?

fot. archiwum

Ostatnimi czasy najczęściej poruszanym tematem w świecie siatkarskim jest wybór selekcjonera kadry. Pojawiają się kolejne teksty o reprezentacji. Czy przez to nie przegapiliśmy innych, ciekawych wydarzeń wprost z krajowych siatkarskich parkietów?

Kiedy zdawałoby się, że wypowiedzieli się już wszyscy, że każdy aspekt podpisania kontraktu z trenerem Anastasim jest rozpatrzony, pojawia się kolejny tekst, a zaraz po nim następne dwa… Czy przez to nie przegapiliśmy innych, ciekawych wydarzeń wprost z krajowych siatkarskich parkietów?

Od pewnego czasu zewsząd słychać głosy o tym, że grupa złych ludzi z niecnymi planami określana mianem ‘działaczy’ z całych sił próbuje zabić piękno siatkówki. Zastanówmy się czy faktycznie tak jest, jeśli wszystko robimy źle, to jakim cudem zdobyliśmy mistrzostwo Europy? Nie śmiem nie zgodzić się z głosami, iż trener kadry został wybrany stosunkowo późno i towarzyszyło temu dość duże zamieszanie, trafne jest również stwierdzenie, że siatkarze w nowym systemie grają zbyt wiele spotkań i przez zmęczenie zawodników ostatnie spotkania były równie emocjonujące co okręgowy turniej w bierki. Nie zgadzam się jednak z tym, że są to poniekąd celowe działania, wydaje mi się, że nie popełnia błędów jedynie ten, który nic nie robi, a owe nie do końca skuteczne kroki są odrobinę nieudanymi próbami popchnięcia siatkówki do przodu, które wymagają niezwłocznej korekty.

W ramach obrony tej niecnej i złowieszczej grupy ‘działaczy’ w (rzecz jasna kradzionych) drogich garniturach i złotych sygnetach chciałbym na chwilę skierować uwagę na limit obcokrajowców, który od kilku sezonów obowiązuje w PlusLidze. Ta sprawa odrobinę przypomina mi kwestię zapożyczeń z obcych języków w naszej mowie. Polski język jest piękny, bogaty w synonimy i rozpościerający ogromne możliwości w kwestii budowania kwiecistych metafor. Myślę, że wiele nacji z całego świata może nam zazdrości potencjału, jaki tkwi w naszej mowie i tego jak za pomocą kilku zdań można wywołać rumieńce na twarzy kobiety. Oczywiście nie wszyscy potrafią to wykorzystać i dzięki temu w knajpach można usłyszeć teksty pokroju „dokąd kuśtykasz sarenko?". Poza tym świat powoli staje się globalną wioską, więc słowa takie jak ‘okay’, ‘sorry’ czy ostatnimi czasy rozpropagowane przez kabaret Paranienormalni ‘no heloooł’ na stałe wpisały się w naszą kulturę. Nie widzę w tym nic złego, jednak kiedy ktoś mówi, że to dla niego ‘piece of cake’ albo zamiast ‘nieważne’, chcąc popisać się znajomością języków obcych, korzysta z ‘nevermind’, w moim mniemaniu odrobinę przesadza.



Podobnie wygląda sprawa zagranicznych zawodników w naszej lidze. Wyżej wspomniany limit sprawia, iż są to zawodnicy z najwyższej półki, nie zatrudniamy nieznanych nikomu Brazylijczyków tylko dlatego, że potrafią skakać i mają, kolokwialnie mówiąc, „młotek" w ręce. Nie licząc odosobnionych przypadków, takich jak brazylijski przyjmujący, który grał w zeszłym sezonie w Siatkarzu Wieluń, nie można narzekać na poziom obcokrajowców. Mamy zawodników, którzy mogliby równie dobrze trenować skok wzwyż takich jak Grozer czy Yudin, w Plus Lidze oglądamy i oglądaliśmy genialnych techników pokroju Cernicia czy Samici, trafiali do nas również zawodnicy z nazwiskami takimi jak Abramov. Kolejnym argumentem ‘za’ limitem zagranicznych graczy jest promocja siatkarzy z naszego kraju, możliwość rozwoju tych młodych i wykazania się tym bardziej doświadczonym.

Skąd ta refleksja o regule wprowadzonej już kilka sezonów temu? W ostatniej kolejce w szeregach Delecty między innymi z powodu limitu obcokrajowców Piotr Lipiński zagrał mecz z AZS-em Częstochowa od pierwszej do ostatniej piłki. Mimo przegranego spotkania rozgrywający z Bydgoszczy otrzymał zasłużenie statuetkę MVP spotkania i być może pomoże mu to w konkurowaniu z Michałem Masnym o miejsce w pierwszym składzie. Wszystko to sprawia, że tekst ten chciałbym zakończyć, gratulując panu Piotrowi, życząc ‘działaczom’ pomysłów równie dobrych co opisywany limit, a także parafrazując słowa Mikołaja Reja, twierdząc, że Polacy nie gęsi i swoich siatkarzy mają!

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Felietony, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2011-02-10

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved