Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > W PlusLidze kolejka tie-breaków

W PlusLidze kolejka tie-breaków

fot. archiwum

Rozłożona na cztery dni druga kolejka drugiej fazy PlusLigi przyniosła wiele emocji. Do wyłonienia zwycięzców aż czterech z pięciu meczów potrzebne były tie-breaki (wynik z Jastrzębia ma jednak zostać zweryfikowany jako walkower dla Farta). Wszystkie na swoją korzyść rozstrzygnęli goście.

Tylko hitowo zapowiadające się spotkanie lidera z wiceliderem tabeli rozczarowało. Bełchatowianie gościnni nie byli i bez straty seta pokonali Resovię Rzeszów, powiększając nad nią przewagę w tabeli już do jedenastu punktów.

Kolejkę rozpoczął mecz pomiędzy Delectą Bydgoszcz a Tytanem AZS Częstochowa. Zdziesiątkowani kontuzjami i chorobami podopieczni Waldemara Wspaniałego niespodziewanie wygrywali już 2:1 i prowadzili też w końcówce czwartej partii. Ostatecznie jednak ulegli częstochowianom po walce na przewagi 29:31. Równie emocjonującego tie-breaka na swoją korzyść rozstrzygnęli także goście. Bydgoszczanom na osłodę pozostaje pierwszy punkt zdobyty w grupie 1-6 i tytuł najlepszego zawodnika meczu dla Piotra Lipińskiego. AZS może po tym spotkaniu mówić o dużym szczęściu, bo mimo przeciętnej gry zdobył dwa oczka, niezwykle cenne w walce o półfinał ligi.

Hitem kolejki miał być sobotni pojedynek PGE Skry Bełchatów z Asseco Resovią Rzeszów. Kiedy jednak okazało się, że po rzeszowskiej stronie siatki zabraknie dwóch głównych egzekutorów: Georga Grozera i Oliega Achrema, a na boisko wyjdą siatkarze po prostu najzdrowsi, szanse na rozpalające kibiców do czerwoności widowisko zdecydowanie się zmniejszyły. Mistrzowie Polski w swoim najmocniejszym składzie, chociaż nie zachwycili, to nie pozostawili rywalom złudzeń. Kontrolowali spotkanie i pewnie wygrali. MVP meczu wybrano Daniela Plińskiego.



Do niezwykle ważnego w perspektywie rywalizacji o czołową czwórkę ligi meczu doszło w niedzielę w Warszawie, gdzie AZS Politechnika mierzyła się z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle. Siatkarze ze stolicy byli już o krok od zwycięstwa za trzy punkty, bo po wygranej w pierwszym i trzecim secie prowadzili też w końcówce czwartej partii. Przegrali ją jednak nieznacznie 23:25. Tie-break ponownie przebiegał pod dyktando miejscowych, ale kędzierzynianie najpierw zdołali wyrównać, a potem w walce na przewagi zachowali więcej zimnej krwi i wygrali 19:17. Najbardziej wartościowym zawodnikiem meczu został Jakub Jarosz, który zdobył 35 punktów, grając ze skutecznością 62%. Dzięki wygranej podopieczni Krzysztofa Stelmacha umocnili się na czwartym miejscu w tabeli i nie stracili kontaktu z czołową trójką.

Po raz kolejny wiele emocji dostarczyły również spotkania grupy 7-10. Ponownie oba pojedynki kończyły się po pięciu setach.

W sobotę Jastrzębski Węgiel podejmował Fart Kielce. W wyjściowym składzie wicemistrzów Polski zabrakło Lukasa Divisa, którego zastąpił Marcin Wika. Kiedy po gładkiej wygranej gospodarzy do 12 w trzeciej odsłonie wydawało się, że czwarty set będzie tylko kropką nad i, kielczanie się nie poddali. Zwyciężyli tę partię, a potem także tie-breaka. Podopieczni Lorenzo Bernardiego znów nie zachowali koncentracji i stracili dwa cenne oczka, komplikując sobie sytuację w tabeli. Zwycięstwo pozwoliło Fartowi zrównać się z Jastrzębiem punktami, a do tego wypracować psychologiczną przewagę przed rewanżem na własnym parkiecie. Statuetka dla najlepszego zawodnika sobotniego spotkania powędrowała w ręce Xaviera Kapfera.

Okazuje się jednak, że wynik z boiska ma zostać zweryfikowany jako walkower dla Farta Kielce. Powodem jest złamanie regulaminu rozgrywek przez drużynę z Jastrzębia, w której szeregach w piątym secie grało jednocześnie czterech obcokrajowców. Taka sytuacja oznacza, że zespół z województwa świętokrzyskiego wyprzedził jastrzębian w tabeli i z dorobkiem 22 punktów przesunął się na siódme miejsce.

Kolejkę zakończył mecz Indykpolu AZS UWM Olsztyn z Pamapolem Wielton Wieluń. Dla siatkarzy z Warmii miała to być w zasadzie ostatnia szansa, by realnie myśleć o opuszczeniu ostatniego miejsca w tabeli przed ostateczną walką o utrzymanie, a dla wielunian  okazja do podtrzymania dobrej passy i zbliżenia się do Farta i Jastrzębia. Po dwóch pewnie wygranych setach wydawało się, że bliżej celu są olsztynianie. W trzeciej partii wyciągnęli jednak do siatkarzy z Wielunia rękę. Ci wygrali tę odsłonę na przewagi, a czwarty i piąty set już zdecydowanie. Podopieczni Gheorghe Cretu kolejny raz przegrali mecz na własne życzenie. Za najlepszego zawodnika spotkania został uznany Serhij Kapelus.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2011-02-08

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved