Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Tomasz Łuczka: Bardzo brakowało mu już grania

Tomasz Łuczka: Bardzo brakowało mu już grania

fot. archiwum

- Przed nami ciężkie zadanie, ale jedziemy do Będzina po punkty. Skoro raz już z nimi wygraliśmy - dlaczego znów by nie wygrać? - pyta retorycznie libero Ślepska Tomasz Łuczka. Po pokonaniu "Energetyków" z Jaworzna suwalczanie zmierzą się z MKS MOS Będzin.

"Mecz błędów – po jednej i po drugiej stronie" – tak zgodnie podsumowali sobotni mecz Ślepska z Energetykiem, trenerzy obu zespołów… Ty też, podpisałbyś się po tymi słowami?

Tomasz Łuczka:Tak, był to mecz błędów. A skąd te błędy? Bo nasza gra była nerwowa. W ostatnim, trzecim secie było już 24:21 dla nas i z tego wyniku, zrobiło się 24:23. Być może wkradło się jakieś rozprężenie – wygrana była blisko i chcieliśmy jak najszybciej zapisać te trzy punkty. Na szczęście, "ostatnią szansę" już wykorzystaliśmy i udało się skończyć – 25:23. Może i styl w jakim wygraliśmy, nie był najlepszy, ale ważne, że sięgnęliśmy po pełną pulę. Mieliśmy dwutygodniową przerwę i wiadomo – trudno było wrócić do rytmu meczowego. Samym treningiem się tego nie nadrobi, trzeba grać.

W meczu z Jaworznem powróciłeś do gry po dłuższej nieobecności, spowodowanej kontuzją. Jak długo byłeś poza składem?



– Jeżeli dobrze pamiętam, nie grałem od 4 grudnia, a więc nie da się ukryć – od dawna… Co prawda, w międzyczasie wszedłem w Bielsku na jednego seta, ale generalnie nie było mnie w składzie dość długo. A wiadomo – ile można patrzeć na wszystko z boku, chciało się już wrócić. Z tym Bielskiem akurat może trochę się pośpieszyłem i dlatego wyszło, jak wyszło – szybko zszedłem z boiska i za dużo się nie nagrałem. Z Piłą, kiedy przyjechała do nas, do Suwałk, nie grałem, na turnieju noworocznym w Siedlcach też nie, tak jak i z Nysą…

Ciężko było ci się odnaleźć na parkiecie po tym przymusowym urlopie?

Bez wątpienia, ciężko jest wrócić, kiedy tyle czasu nie było się w składzie, zwłaszcza jeśli ma się wciąż średni komfort jeśli chodzi o tę kontuzjowaną nogę. Ogólnie jednak, jest już dobrze. Czasem jeszcze pobolewa, ale gram w stabilizatorze. "Debiut" po tym dłuższym urlopie miałem przed własną publicznością. Cieszę się, że graliśmy akurat u siebie, bo publiczność zawsze dodaje nam sił i motywacji. Bardzo brakowało mi już grania.

Waszym kolejnym rywalem będzie teraz Będzin. Co mógłbyś powiedzieć o tym zespole?

Będzin to, w mojej opinii, dobrze ułożona drużyna. Jak wiadomo, awansowali z drugiej ligi do pierwszej, w której występują – z tego co się orientuję, mniej więcej w podobnym składzie. To nie jest nowy zespół – są ze sobą zgrani. Mecz gramy u nich, a na własnym parkiecie każdy zawsze jest groźniejszy, trzeba będzie więc uważać. W pierwszej rundzie wygraliśmy z nimi co prawda 3:1, ale były to pierwsze mecze, początek sezonu. Nikt nie grał wtedy jeszcze na "pełnym gazie", oni też pewnie nie.

W swoim ostatnim meczu Będzin pokonał nyską Stal. Wynik – co najmniej lekko zaskakujący…

– Faktycznie – pokazali tym, że są zespołem, który może wygrać z każdym. My przegraliśmy z Nysą niedawno 0:3… No cóż, ciężkie zadanie przed nami, ale jedziemy do Będzina po punkty. Skoro raz już z nimi wygraliśmy, bynajmniej nie stoimy na straconej pozycji – dlaczego znów by nie wygrać? Dlaczego tego nie zrobić? Trzeba tylko dobrze zagrać. Na pewno, po wspomnianej wygranej z Nysą rywale są obecnie "na fali", ale powalczymy. Zapewniam, że nie jedziemy tam po to, aby przegrać.

* Rozmawiała Sylwia Kuś
* Więcej na przegladligowy.com

źródło: przegladligowy.com

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-01-28

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved