Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Martín Blanco Costa: Są powody do zadowolenia

Martín Blanco Costa: Są powody do zadowolenia

fot. archiwum

- Mam nadzieję, że spędzę tutaj kolejny rok - czy to w Wieluniu, czy w jakimś innym polskim klubie. Jeśli pojawią się propozycje, chętnie podejmę rozmowy. Bardzo podoba mi się ta liga - przyznaje argentyński środkowy Pamapolu Wieluń, Martín Blanco Costa.

Satysfakcja? To odpowiednie słowo, by określić co czujecie po środowej wygranej z Jastrzębskim Węglem? Wygranej, dodajmy, na terenie rywali za pełną pulę – trzy punkty…

Martín Blanco Costa:Na pewno czujemy wielką ulgę. Nasza drużyna przeżywała w tym roku zarówno wiele wzlotów, jak i upadków. Przegrywaliśmy, popełniając wiele błędów własnych, z czym cały czas, oczywiście, próbujemy walczyć. Zwycięstwo nad Jastrzębiem było dla nas bardzo ważne, bo chcieliśmy wejść w play-out, wiedząc, że gramy na dobrym poziomie. Na takim, który pozwala wygrywać… Ostatnio, widać, że gramy lepiej, coraz lepiej "odczytujemy" też grę na boisku. Ta gra jest coraz bardziej ustabilizowana, bardzo dobrze funkcjonuje nasz kontratak, tak więc są powody do zadowolenia.

Jak układa wam się współpraca z trenerem Mizuno? Powiedz, jak wyglądają treningi pod jego wodzą?



Trenujemy intensywnie, nie są to jednak treningi-maratony, które trwałyby po trzy godziny. Prawdę mówiąc, takie właśnie treningi – w systemie, że trenujemy krócej, ale intensywniej, mnie osobiście bardzo odpowiadają. Koncentrujemy się na technice, taktyce, nie brakuje indywidualnego podejścia do zawodników. Dużo dobrego wniósł także Tomek (Tomasz Wasilkowski – przypis red.). To nie jest człowiek, który "tylko" z nami pracuje – on żyje siatkówką, cały czas o niej mówi. Bardzo cieszymy się, że dołączył do sztabu.

To twój pierwszy sezon w Wieluniu. Skąd pomysł, by zdecydować się właśnie na polską ligę?

Zanim przybyłem do Polski, grałem w La Unión de Formosa. Formosa to prowincja, która lokuje się na północy Argentyny. Panują tam wysokie temperatury – 40 stopni w trakcie dnia. Mieliśmy dobrą drużynę, dobrych zawodników, ale potrzebowałem zmiany. Potrzebowałem opuścić dom, żeby dojrzeć i myślę, że faktycznie – dojrzewam tutaj. Nie ukrywam, że chciałbym zostać w Polsce. Mam nadzieję, że spędzę tutaj kolejny rok – czy to w Wieluniu, czy w jakimś innym polskim klubie. Z Wieluniem kontakt podpisany mam tylko na rok – później jestem wolnym zawodnikiem. Jeśli pojawią się propozycje z Polski, chętnie podejmę rozmowy. Bardzo podoba mi się ta liga.

Na dzień dzisiejszy, decyzję o dołączeniu do Wielunia oceniasz zatem jako słuszny wybór?

Tak, to była właściwa decyzja. Muszę przyznać, że kiedy nadeszła oferta z Polski, nie zastanawiałem się. Myślę, że był to dobry moment, żeby spróbować swoich sił w innym kraju. Nie żałuję swojej decyzji. Jest co prawda ciężko, ale od razu zaznaczę – nie mówię tu o systemie. Do pracy na "wysokich obrotach" jestem przyzwyczajony – w okresie wolnym od ligi, gram w reprezentacji Argentyny, nigdy nie mam więc praktycznie urlopu od gry… Jest ciężko z innego powodu – w Argentynie jestem otoczony bliskimi, przyjaciółmi, a tutaj nie mam nikogo. "Widzę" ich co prawda przez komputer, przez skype’a, ale to nie to samo. A wiadomo – w nawiązywaniu nowych znajomości przeszkadza bariera języka…

To jedyna "niedogodność" czy dostrzegasz jeszcze jakieś minusy zamiany Argentyny na Polskę?

Nie, poza brakiem towarzystwa, nie mam na co narzekać. Polska i Argentyna mają ze sobą wiele wspólnego… No, może oprócz kuchni, bo te zdecydowanie się od siebie różnią. Polska kuchnia mnie zabija (uśmiech). Nie jestem do niej przyzwyczajony – to "morderstwo" na moim żołądku… Zamiast stołować się na mieście, idę do supermarketu i kupuję co trzeba, żeby przyrządzić sobie coś samemu, w domu. Z różnic, tak dla przykładu: sałatki polskie i argentyńskie to zupełnie inne sałatki… Wy macie zupy, których u nas, prawie nie jadamy. Nie macie też mate. No cóż, trzeba się z tym pogodzić.

Czas na play-off sezonu 2010/2011. Kto, twoim zdaniem sięgnie w tym roku po tytuł mistrza? "Tradycyjnie" Skra?

Tak, myślę, że Skra, choć bardzo podoba mi się jak gra Częstochowa. Podoba mi się styl jej gry. Według mnie różni się bardzo od stylu większości zespołów, które występują w polskiej lidze. Co ważne – nie jest to drużyna, która oddaje ci mecze w "prezencie". Jej zawodnicy grają z wielką wolą walki. To naprawdę bardzo, bardzo dobry zespół, co nie zmienia faktu, że ostatecznie to i tak zawsze Skra udowadnia, że nikt inny, tylko właśnie ona jest o ten jeden stopień, czy też nawet dwa stopnie wyżej nad resztą drużyn.

Cały wywiad Sylwii Kuś w serwisie przegladligowy.com

źródło: przegladligowy.com

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-01-28

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved