Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > K. Gajgał i K. Kaczorowska: Kluczem była zagrywka

K. Gajgał i K. Kaczorowska: Kluczem była zagrywka

fot. archiwum

Muszynianki pokonały wczoraj Gwardię Wrocław 3:1, w ostatniej partii deklasując rywalki. W rozmowie ze Strefą Siatkówki spotkanie oraz pierwszą część rundy zasadniczej podsumowały Katarzyna Gajgał i Klaudia Kaczorowska.

Bartosz Moch: Można pokusić się o stwierdzenie, że kamień spadł wam z serca? Po niespodziewanej porażce z Białymstokiem wywozicie pełną pulę z trudnego terenu we Wrocławiu.

Katarzyna Gajgał: To prawda, teren we Wrocławiu rzeczywiście jest bardzo trudny. Kamień z serca? Myślę, że na pewno w jakimś sensie spadł, ale gdybyśmy tej końcówki pierwszego seta nie zagrały tak źle, to mogłoby to się rozstrzygnąć w trzech setach. Gwardia nie postawiła nam dzisiaj aż tak ciężkich warunków.

Z czego wynikają tak duże przestoje waszej drużyny? W tym spotkaniu było ich przynajmniej kilka.



– Jakbyśmy dokładnie wiedziały, skąd się to bierze, to wtedy na pewno wiedziałybyśmy, jak na to zareagować. Natomiast myślę, że to wszystko jest spowodowane tą ilością meczów. Ich jest naprawdę dużo, nieraz to są trzy mecze w tygodniu, a to naprawdę olbrzymi wysiłek fizyczny dla organizmu, co  może powodować również obciążenie psychiczne. Na moment nie jest się po prostu tak mocno skoncentrowanym, jak powinno się być.

Skoro mowa o zmęczeniu, to chyba możecie się tylko cieszyć, że nie dotknęła was reforma Plus Ligi w rozgrywkach mężczyzn, bo wtedy tego grania byłoby jeszcze więcej?

– Myślę, że u nas nie ma za bardzo na to czasu, bo my zaczęłyśmy ligę ponad miesiąc później od chłopców. Ale myślę, że jeśli u nich to się sprawdzi, to również i u nas zostaną te zmiany od przyszłego sezonu wprowadzone, a zatem wszystko przed nami (śmiech).

Zagrywka była dzisiaj najważniejszym elementem?
– Na pewno jednym z ważnych, bo tutaj zagrywkę trudno się przyjmuje. Trzeba było dziewczyny odrzucić od siatki, dlatego że dobrze znamy Asię Wołosz i wiemy, że ona potrafi rozrzucić blok. Zagrywka miała służyć  temu, żeby nam się troszeczkę łatwiej grało.

Połowa sezonu zasadniczego za nami. Kilka słów podsumowania pierwszej rundy?

– Uważam, że miejsce mamy całkiem dobre. Mamy na koncie jakieś porażki, ale też nie da się wygrać wszystkiego, całej ligi. Powiem więcej, takie ciągłe wygrywanie wcale nie jest dobre. Najważniejsze są dla nas play-offy. Teraz przed nami dwa ważne mecze w Lidze Mistrzyń i tutaj będziemy musiały się spiąć i pokazać z dobrej strony, bo na pewno chciałybyśmy dalej awansować.

Stawiacie sobie za cel awans do Final Four Ligi Mistrzyń?

– To znaczy na pewno każda z nas chciałaby tam się dostać, bo jeszcze żadna na tym etapie nie grała. Ale na razie nie wybiegamy aż tak bardzo w przyszłość. Nie myślimy o Final Four, ale koncentrujemy się najpierw na dwóch meczach z Villa Cortese, zwłaszcza na tym pierwszym meczu u nas.  To też jest dla nas plus, że nie będziemy w podróży, że jednak troszeczkę posiedzimy w domu na miejscu.

Którego rywala upatrujesz jako największego przeciwnika w walce o mistrzostwo Polski?

– Na pewno Sopot i Bielsko. To są trudni rywale i z nimi będzie na pewno ciężko. Myślę, że jeszcze Łódź, ale one póki co grały Ligę Mistrzyń i widać, że te zespoły, które grają w pucharach, mają pewne kłopoty w lidze.  Ich forma cały czas faluje, nie jest tak równa, jak powinna być. Ale jak już puchary odejdą, jak to wszystko się zakończy, to z pewnością też będzie inaczej.


Bartosz Moch: Na początek gratuluję zwycięstwa. Po niespodziewanej porażce z AZS Białystok udało wam się wygrać we Wrocławiu. Co było więc kluczem do zwycięstwa?

Klaudia Kaczorowska: Wydaje mi się, że kluczowa była nasza trudna zagrywka. Wiedziałyśmy, że jak zespół z Wrocławia dobrze przyjmie piłkę, możemy mieć kłopoty. Gwardia ma bardzo dobrą rozgrywającą i ona z pewnością rozrzuciłaby nasz blok, czy to grając akcję z obiegnięcia do wysokich skrzydłowych czy przyśpieszając na lewe skrzydło. Naszym zadaniem było odrzucić rywalki od siatki i wydaje mi się, że to było kluczem, bo uniemożliwiłyśmy im swobodną grę.

Skąd w waszej drużynie tyle przestojów przy wysokim prowadzeniu. Pierwszy set przegrany w końcówce, po pięciu punktach straconych z rzędu, w trzecim też zaczęłyście szybko tracić przewagę?

– Nie jestem w stanie wskazać jednej konkretnej przyczyny. Myślę, że na te przestoje składa się wszystko po trochu: nasilające się zmęczenie, brak koncentracji, głupie błędy. To wszystko się nawarstwia i pojawiają się takie momenty, których powinniśmy jak najczęściej unikać.

Przyjeżdżałyście na ten mecz z jakąś obawą? W sobotę Gwardia rozbiła na wyjeździe Bielsko.

– Na pewno wiedziałyśmy, że nie będzie łatwo. Liczyłyśmy się z tym, że będą walczyć, że z nami też będą chciały wygrać. Ten mecz zresztą pokazał, że walki było sporo. Tak naprawdę dopiero czwarty set był przez nas łatwo wygrany, pozostałe były wyrównane, zwłaszcza ten pierwszy. Zespół z Wrocławia cały czas był blisko nas i walczył, ale nie ma się czemu dziwić, bo dziewczyny naprawdę mają spory potencjał i dobrze grają.

W tej chwili co jest dla was priorytetem? Jak najwyższe miejsce po rundzie zasadniczej czy kolejna runda Ligi Mistrzyń?

– Priorytetem jest dla nas jak najlepiej grać i wygrywać mecze. Takie nastawienie będzie nas napędzać i pozwoli nam wiele osiągnąć. Ono też zadecyduje, jakie miejsce zajmiemy na koniec sezonu zasadniczego oraz czy przejdziemy do kolejnej rundy Ligi Mistrzyń.

Jesteśmy na półmetku fazy zasadniczej tegorocznego sezonu. Pokusisz się o podsumowanie pierwszej rundy z waszej perspektywy?

– Wydaje mi się, że miejsce, które obecnie zajmujemy, jest bardzo dobre. Większość pierwszej rundy byłyśmy na pierwszym miejscu, teraz jesteśmy na drugim, ale nic nie jest stracone, by znów być na czele na koniec sezonu zasadniczego. Wierzę, że będziemy szły cały czas do przodu, a jedynego czego nam potrzeba to dużo zdrowia i sił.

Który z rywali wydaje ci się być waszym najgroźniejszym konkurentem w walce o mistrzostwo?

– To bardzo trudno powiedzieć, bo w tym roku liga jest nieprawdopodobnie wyrównana. Tak jak widać – potrafimy wygrać z Gwardią, która ostatnio ograła Bielsko, a przegrywamy z bardzo dobrze dysponowanym Białymstokiem w poprzedniej kolejce. Dlatego nie ma co zakładać, że ten czy inny zespół zostanie mistrzem. W tej chwili nie można zamykać drogi innym zespołom. Trzeba się liczyć z tym, że jest bardzo wyrównany poziom i każdego stać na walkę o medale.

* z zawodniczkami rozmawiał Bartosz Moch (Strefa Siatkówki)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Siatkówki Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-01-27

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved