Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > II liga mężczyzn > Piotr Szulc: Byliśmy nastawieni na ciężką walkę

Piotr Szulc: Byliśmy nastawieni na ciężką walkę

fot. archiwum

W meczu na szczycie, KPS pokonał KS Camper Wyszków 3:1. Siedlczanie dopisali kolejne trzy punkty i umocnili się na pozycji lidera. O tym pojedynku opowiedział trener wyszkowian Piotr Szulc oraz drugi trener KPS-u Robert Podgórzak.

Czy po ostatniej porażce KPS-u nastawiał się pan na łatwiejsze zwycięstwo?

Piotr Szulc:Oczywiście, że nie. Wiadomo było, że jeżeli KPS doznał blamażu w Garwolinie to będzie chciał się zrehabilitować, tym bardziej, przed własną publicznością. Byliśmy nastawieni na twardą, ciężką walkę do samego końca.

W poprzedniej kolejce mogliśmy zobaczyć kilka niespodzianek, KPS uległ Wildze Garwolin a Uniwersytet Warszawski pokonał MOS Wola. Zdradzi pan swoje typy jeśli chodzi o finałową czwórkę?

Według mnie na razie są dwa zespoły najbardziej pewne: KPS Siedlce i Camper Wyszków. Uważam, że Wilga Garwolin, AZS Olsztyn i MOS Wola to jest ta piątka, która będzie rywalizować o czwórkę. Z tego w chwili obecnej zapewniony udział ma jeden zespół. Także pozostałą czwórkę czeka zacięta walka do końca.

Camper miał swoją dobrą serię i wygrywał mecz za meczem, nie tracąc seta. Jednak jego skład znacznie różni się od tego z początku sezonu. Czego oczekuje pan od swoich zawodników?

Na pewno chcemy się spotkać z Siedlcami w finale naszej grupy. Po prostu tak wynika z wyników i terminarzu ligi. Cały czas pracujemy. Przypomnę, że w Wyszkowie przegraliśmy 0:3, tu 1:3. Mieliśmy szansę prowadzić 2:1. Nie wykorzystaliśmy jednak piłki przechodzącej w trzecim siecie, ale zwycięstwo było blisko. KPS zagrał dzisiaj zdecydowanie lepiej w zagrywce i w obronie. To głównie zadecydowało o ich zwycięstwie. Na kontrze dobrze grał Rejowski, który atakował z piłek sytuacyjnych. U nas wyglądało to trochę gorzej przez co gra była szarpana. Myślę, że tutaj jest wszystko do poprawy. Mamy dopiero styczeń a najważniejsze mecze są w marcu.

Jak ocenia pan pracę sędziów?

– Zwłaszcza w drugim secie te pomyłki, chyba sędziowie sami się zorientowali, że przesadzili. Trzy ewidentne błędy w końcówce akurat na korzyść KPS Siedlce. Mimo wszystko udało nam się wygrać tego seta, także myślę, że nie wypaczyło to wyniku. W pozostałych setach goniliśmy gospodarzy. W związku z powyższym nie mogę powiedzieć, że było źle. KPS Siedlce wygrał zasłużenie.

Mogliśmy zobaczyć rywalizację nie tylko na boisku ale również dwóch klubów kibica. Jednak siedleccy kibice nie dali dojść do głosu gościom..

Nie ma się co dziwić to są gospodarze, muszą być głośniejsi i mocniej dopingować. My się bardziej skupiliśmy na meczu. Jednak było słychać i naszych kibiców i przeważającą ilość kibiców gospodarzy. Ale tak to jest na wyjazdach. Oprócz smutnych meczy takich jak w Garwolinie czy z UW, gdzie kibiców można liczyć momentami na palcach jednej ręki.

Myśli pan, że ten doping mógł mieć wpływ na postawę pana podopiecznych?

Myślę, że nie. Niektórzy chłopcy nie udźwignęli tego ciężaru jak gdyby mentalnie. Nie chce wymieniać personaliów, ale gdy ktoś miał jedno pozytywne działanie na siedem to może nie wytrzymał tej presji. Bo wiadomo, że jeśli wygramy za trzy punkty to mamy ciągle szanse na pierwsze miejsce. Dzisiaj będzie trzeba się skupić tylko i wyłącznie na spokojnym graniu w pierwszej czwórce i na play-offach. Sądzę, że doping, przede wszystkim, uskrzydla gospodarzy. Już na tym poziomie, drugoligowym, nie paraliżuje drużyny przyjezdnej.


Ten mecz był ważny z dwóch powodów. Przede wszystkim był to pojedynek o fotel lidera. Po drugie ważną kwestie odgrywała psychika pana podopiecznych, którzy w ubiegłym tygodniu przegrali. Czy ciężko było dotrzeć do zawodników w przeciągu tego tygodnia?



Robert Podgórzak:Trenowaliśmy normalnie, przekonywaliśmy się wzajemnie, że ten mecz z Garwolinem to była jednorazowa wpadka i po prostu trzeba się z tego jak najszybciej otrząsnąć. Tutaj się udało. Cieszę się, że przez ten tydzień udało nam się podnieść. Rozegraliśmy mecz za trzy punkty i o to nam chodziło. Ważne, że w głowach nie została ta tak wysoka przegrana. Chłopaki potrafili się podnieść po tej porażce i po prostu wygraliśmy ten ważny mecz.

Obawiał się pan trochę tego spotkania?

Przyznam się, że bardzo się obawiałem. Właśnie z tych dwóch powodów, że jest to mecz pierwszej i drugiej drużyny w tabeli. Wiadomo, że każdy tutaj będzie dawał z siebie wszystko, żeby wygrać takie mecze i nie oddawać punktów przeciwnikom a tym bardziej zwiększać swoja przewagę, tak jak my to sobie założyliśmy. Na pewno jeszcze w głowach siedziała pamięć o naszym ostatnim „występie” w Garwolinie. Także naprawdę bardzo cieszymy się, że wygraliśmy ten mecz.

Jaki element siatkarskiego rzemiosła podobał się panu najbardziej?

Myślę, że mimo emocji, zagraliśmy równy mecz. Mieliśmy stosunkowo niezłe przyjęcie, mimo że Paweł Kowal, nasz pierwszy libero, jest kontuzjowany. Myślę, że zupełnie nieźle zastąpił go Konrad Szaruga. Był to jego pierwszy występ. Uważam, że przyjęcie w jego wykonaniu było na wysokim procencie. Pozostałe elementy też nieźle. Chyba trochę mało punktów zdobyliśmy blokiem. To był chyba jeden ze słabszych naszych elementów. Jednak sporo kończyliśmy. Była niezła zagrywka i, tak jak mówiłem, niezłe przyjęcie.

Mogliśmy zobaczyć kilka kontrowersyjnych decyzji sędziów. Jak ocenia pan ich pracę?

–  Myślę, że decyzje były kontrowersyjne ale najważniejsze jest to, że sędziowanie nie było stronnicze. Sędziowie mylili się na obie strony. Także ani Camperowi, ani nam nie zrobili zbyt dużej krzywdy.

Na trybunach mogliśmy zobaczyć również rywalizację dwóch klubów kibica. Jak się panu podobała ta rywalizacja?

– Nie wiem czy mogę tak powiedzieć czy mi się podobała. Nasz klub kibica zdominował całe trybuny i to mi się bardzo podobało.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
II liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-01-26

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved