Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Magazyn Siatkarski: Po co komu taka liga? Gorąca dyskusja

Magazyn Siatkarski: Po co komu taka liga? Gorąca dyskusja

fot. archiwum

Siatkarskim kibicom trudno wyobrazić sobie ligę, w której mistrz - Skra Bełchatów - znany jest na starcie i nie walczy się o utrzymanie. Ale są i zwolennicy tego pomysłu. Gorąca dyskusja wywywiązała się w Magazynie Siatkarskim Przemysława Iwańczyka.

Od pięciu lat jestem za. Co prawda od zawodowej NBA dzieli polską siatkówkę przepaść, ale sam zamysł jest dobry, trzeba zadbać o stronę sportową. Bylebyśmy nie sprowadzili ligi do objazdowego cyrku. Czy taka liga ma sens, jeśli zespoły z miejsc 7-10 po pierwszej rundzie nie będą walczyć o nic? – Już od dawna rywalizację tych drużyn wsadzam sobie w buty – mówi Wojciech Drzyzga, jeden z gości Magazynu Siatkarskiego Przemysława Iwańczyka. Jerzy Mielewski dodaje, że samą PlusLigą polskiej siatkówki nie da się zbudować. – Mają dostać medal z buraka i iść do domu?

Nie ma o czym mówić, bo PZPS może nie zgodzić się na zamknięcie PlusLigi – uważa Kazimierz Pietrzyk, prezes ZAKSY. – Słyszę, że zawodnikom nie będzie się chciało grać o niższe lokaty. W taki razie nie mają sensu ani mistrzostwa świata, ani mistrzostwa Europy, ani igrzyska olimpijskie. Po co się w taki razie bawić w sport? – pyta Artur Popko, szef PlusLigi.

W pierwszej części Magazynu trwała dyskusja o finale Pucharu Polski w Warszawie. – Tego, że po trofeum sięgnie Skra, spodziewaliśmy się wszyscy – uważa Drzyzga. Nasi goście zastanawiają się wspólnie z wiceszefem PZPS, czy weekendowy finał Puchar Polski nie okazał się sportowym niewypałem przy dużej liczbie pustych miejsc w hali Torwar. – To daje do myślenia władzom związku. Nigdy dotąd nie zdarzało się, by publiczność na turnieju finałowym nie dopisała – dodaje Mielewski. Czy dominacja żółto-czarnych pod znakiem Polskiej Grupy Energetycznej źle wpłynie na polską siatkówkę, jak uważają działacze innych klubów? – Wyraźnie dominują dzięki sponsorowi, którym jest jeden z największych polskich koncernów. Nic dziwnego, że również liga kobiet niedługo będzie zdominowana przez zespół, który finansuje PGE. Nie zdziwię się, że sponsor z Bełchatowa będzie chciał mieć więcej do powiedzenia we władzach związku. Pytanie tylko, czy to będzie służyło polskiej siatkówce, bo nam podcina się skrzydła – mówi w wywiadach Pietrzyk i dodaje, że hegemonia Skry potrwa jeszcze kilka lat, bo "bełchatowianie nie mają żadnych barier w budowaniu silnego zespołu".



Finansowo nie, ale sportowo bełchatowianom można dorównać. Taki jest wolny rynek, że Skra ma wielką przewagę finansową, choć ze sportowej strony nigdy nie jest ciekawie, kiedy dominuje jedna drużyna, która w nieskończoność kolekcjonuje tytuły. Z drugiej strony trzeba się cieszyć, że tak wielcy sponsorzy zaprezentowali się w siatkówce, bo inaczej w łatwy sposób możemy wylać dziecko z kąpielą – mówi Drzyzga. – Trudno zabronić Skrze kupowania zawodników i budowania silnej ekipy, bo o nowych graczy i nowych sponsorów mogą zabiegać wszyscy – twierdzi Mielewski i dodaje, że na siatkarskiej gali zabrakło mu głównych aktorów, czyli zwycięzców. – Nie mówię już o braku wśród nominowanych Katarzyny Skowrońskiej, Michała Ruciaka czy Łukasza Żygadło – kończy Mielewski.

źródło: sport.pl

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved