Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Publicystyka > Cykle > Ostatni gwizdek > Ostatni gwizdek: Zamykamy ligę i gasimy światło

Ostatni gwizdek: Zamykamy ligę i gasimy światło

fot. archiwum

PlusLiga ma być ligą zamkniętą i nikt z niej nie będzie spadał - tak ustalili prezesi największych polskich klubów. Mieli prawo powiedzieć: „Teraz będziemy bawili się sami za swoje pieniądze". Tylko ile sportu będzie jeszcze w tym sporcie? Niewiele...

Siatkówka to biznes. To nie ulega wątpliwości – Liga Światowa obrazuje to najdobitniej. Można się z tym zgadzać lub nie, tego się już nie zmieni. Wciąż jest to jednak siatkówka. I choć na meczach Ligi Światowej kibiców już nie ma, to są za to klienci. Karnie kupujący bilety, szaliki, czapeczki, oglądający reklamy w TV między setami. Kibice te rozgrywki zaczynają powoli omijać szerokim łukiem, bo zamiast rozgrywek sportowych przypominają bardziej show lub jarmark. Liga Światowa podoba się jednak prezesom, bo dzięki niej jest kasa, a to coś. Podoba się również sporej części dziennikarzy, są bankiety, transmisje telewizyjne, darmowe kanapki (przepraszam, nie mogłem się powstrzymać…). I tak to się kręci. A skoro się kręci, to czemu nie rozwijać podobnego biznesu gdzie indziej – na przykład w lidze.

Decyzja o zamknięciu ekstraklasy to kolejny, moim zdaniem, gwóźdź do trumny z napisem „Polska Siatkówka". Do głowy przychodzą tu jeszcze przysłowia o złotych jajkach i gałęzi, na której się siedzi. Produkt, który został pracą wielu ludzi doskonale wypromowany i sprzedany, teraz po prostu chce się zepsuć. W imię jeszcze większych zysków tych największych i najbogatszych.

Zamknięcie ekstraklasy spowoduje, że nikt z niej nie spadnie i nikt do niej nie awansuje. Oznacza to niemal całkowity brak rywalizacji sportowej. O co mają walczyć zespoły w ekstraklasie? O mistrzostwo? Przecież i tak nie przebiją (przynajmniej na razie) budżetem i dobrym zarządzaniem Skry, więc mistrzostwo jest poza ich zasięgiem. O miejsce gwarantujące występy w europejskich pucharach? Przecież chcą je bojkotować i nie ukrywają, że do tych występów tylko się dopłaca. O utrzymanie? Wolne żarty, to już jest zagwarantowane. Jaką więc motywację mają mieć prezesi klubów z ekstraklasy, by zwiększać poziom sportowy i szukać dodatkowych nakładów finansowych na swoje drużyny? Żadnych. Będzie to natomiast doskonała okazja do przycięcia budżetów klubowych, bo skoro nie ma o co walczyć, liczy się sama gra i trwanie w ekstraklasie, to może zamiast 4 milionów można wydać tylko 2,5. O może uda się jeszcze mniej. Zawodnicy mogą się mocno zdziwić za jakiś czas podpisując nowe kontrakty. Te w Rosji, we Włoszech czy nawet w pobliskich Niemczech, w których siatkówka rozwija się błyskawicznie, będą dla nich o wiele atrakcyjniejsze.



Jaki sens będą miały wówczas rozgrywki I ligi? Mogą mieć tylko wtedy, gdy PZPS ogłosi je oficjalnymi rozgrywkami o mistrzostwo Polski, pozwalając najbogatszym bawić się w swoją PlusLigę. Biorąc pod uwagę jednak personalne powiązania obu organizacji jest to praktycznie niemożliwe. I i II liga będzie sobie grać, walcząc o przetrwanie, bo nikt nie zainwestuje w drużynę, która nie ma szans na awans do ekstraklasy. Za kilka lat będzie nam groziło to, ze w I lidze grać będzie tylko 6 zespołów, a II liga w całości będzie… amatorska. Wprawdzie będzie można zebrać odpowiednią sumę pieniędzy i zapukać do bram „siatkarskiego raju", tylko… No właśnie, o przyjęciu nowych zespołów będą decydowały te, które już będą w środku (przyjmą tylko wtedy, kiedy to będzie opłacalne dla nich). A co jeśli warunki spełni któregoś roku 10 kolejnych zespołów? Ligę poszerzy się do 20 zespołów, czy też może zorganizuje dodatkowe rozgrywki dla nowych, mające wyłonić najlepszych (czyli coś na wzór obecnej I ligi)? Pewnie nie, pewnie zmieni się kryteria…

Rolę niższych lig przejmie, również zamknięta (a jakże!), Młoda Liga. O tym, jak wygląda rywalizacja sportowa w takiej lidze można się przekonać w tym roku na przykładzie drużyny Pamapolu Rośka Wieluń. 15 meczów, zero wygranych, zero punktów, zero walki – i tak ich gra w tej lidze zależy od drużyny seniorów. Jedyną rzeczą, której na pewno nauczyli się z dorosłej siatkówki, to chamskie zachowanie wobec sędziów. Ale grają w Młodej Lidze – i to się liczy! Później będzie czekał ich draft wzorem amerykańskiej NBA. Zbierze się wszystkich zdolnych młodzianków, a kluby będą sobie ich wybierać w określonej kolejności. Bez pytania o zgodę, o preferencje, o cokolwiek. Wam też nasuwa się skojarzenie (zachowując wszelkie proporcje) z targami niewolników?

Wszystko to nie oznacza jednak definitywnego końca piłki siatkowej w Polsce. Tę prawdziwą, z rywalizacją sportową, będziemy mogli jeszcze obserwować w rozgrywkach młodzieżowych oraz amatorskich. Ale nie tych dla klientów wyłącznie jednego operatora sieci komórkowej, tylko takich prawdziwie amatorskich, dla samej przyjemności grania. I na te rozgrywki od przyszłego sezonu serdecznie was wszystkich zapraszam, tam znajdziecie jeszcze siatkówkę, która nie zostanie całkowicie przesłonięta przez biznes. I chciałbym w tym miejscu podkreślić, że nie jestem obrażony na pieniądze w siatkówce i zdaję sobie sprawę, że są one nieuniknione. Wszystko jednak moim zdaniem zmierza w złym kierunku. Pieniądze przestaną być potrzebne siatkówce, to siatkówka staje się potrzebna biznesowi. Proporcja nie tylko zostanie zachwiana, ale całkowicie przesłonięta przez biznesowy aspekt tej dyscypliny jeszcze sportu.

Nasuwa mi się jeszcze jedna refleksja – gdzie w tej nowej „siatkarskiej" rzeczywistości odnajdzie się Strefa Siatkówki. Stworzona z idei, ludzkich chęci, zamiłowania do tej dyscypliny sportu, a nie dla zysku, pasować będzie tu jak pięść do nosa (ku zadowoleniu niektórych). Coraz bardziej rozumiem rozgoryczenie kolegów i koleżanek z zamkniętego już serwisu reprezentacja.net. Nasza siatkówka już coraz mniej przypomina tę dyscyplinę sportu, którą pokochaliśmy.


Dziś zadzwonił do mnie pan Leszek Pałyga, trener zespołu Młodej Ligi z Wielunia. Po krótkiej rozmowie telefonicznej przyznałem mu rację, że zbyt ostro potraktowałem zespół Pamapolu Rośka Wieluń, a zdarzenie, którego byłem świadkiem miało miejsce w rozgrywkach juniorów, w których gra nieco inny skład, a i nazwa jest inna. W ramach zadośćuczynienia postaramy się również jemu udostępnić łamy naszego serwisu, by mógł z czytelnikami podzielić się swoimi refleksjami na temat Młodej Ligi oraz trudnej pracy prowadzenia zespołu złożonego z młodych zawodników.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Ostatni gwizdek, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2011-01-24

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved