Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > PlusLiga Kobiet: Krajobraz po szóstej kolejce

PlusLiga Kobiet: Krajobraz po szóstej kolejce

fot. archiwum

Dotychczas rozegrano cztery spotkania szóstej kolejki PlusLigi Kobiet. Tam, gdzie emocji miało być najwięcej, spotkania zakończyły się w trzech setach. Zaskakujący wynik padł w Mielcu, gdzie białostoczanki zdołały sprawić sporą niespodziankę pokonując gospodynie.

Do rozegrania pozostaje jeszcze zaległe spotkanie Muszynianki z zespołem z Bydgoszczy zaplanowane na 19 stycznia.

Kolejkę zainaugurowało spotkanie rozgrywane w Rumi. Przeciwniczkami gospodyń były siatkarki wrocławskiej Gwardii. Pierwszy set spotkania zapowiadał nam, że drużyna z północy Polski nie zamierza się łatwo poddać. W końcówce jednak to do gości należały ostatnie piłki. Drugą partię źle rozpoczął beniaminek Plusligi. Kolejne błędy ustawienia pomogły przyjezdnym zbudować kilkupunktową przewagę już w pierwszej fazie seta. Nawet niewielki przestój w grze siatkarek Gwardii pozostał bez konsekwencji i podopieczne Rafała Błaszczyka prowadziły już 2:0. Niestety, dla debiutującego w najwyższej lidze rozgrywkowej zespołu, w trzecim secie obraz gry nie uległ zmianie. Nadal to przyjezdne dominowały, wykorzystując błędy po drugiej stronie siatki. W końcówce do odrabiania strat zabrały się rumianki, ale nie wystarczyło to na dobrze dysponowane siatkarki z Wrocławia. Tym sposobem Gwardia wygrała pierwszy mecz w tym sezonie i zdobyła bardzo cenne punkty.

Szlagier, starcie tytanów, mecz na szczycie. Różne komentarze padały w zapowiedziach spotkania mistrzyń Polski i Trefla Sopot. O ile zespół z Bielska już miał okazję do gry z renomowanymi przeciwnikami, to przyjezdne nie zmierzyły się dotąd z najlepszymi zespołami polskiej ligi. Wydawało się jednak, że zespół naszpikowany reprezentantkami Polski i Turcji postawi osłabionym brakiem Anny Werblińskiej bielszczankom trudne warunki. Nic nie zapowiadało tak łatwego pojedynku dla wracających z Bukaresztu podopiecznych Grzegorza Wagnera. Pierwszy set, to  podobnie jak całe spotkanie dominacja gospodyń. Kolejne zagrywki posyłane w stronę Doroty Świeniewicz powodowały duże zamieszanie w ekipie rywalek. Świetne obrony, wybloki i konsekwentna gra w ataku drużyny BKS-u szybko dały wymierny efekt. Pierwszy set bielszczanki wygrały do 19. W drugim trener Alessandro Chappini próbował dokonywać zmian. Magdalena Śliwa zastąpiła na rozegraniu Izabelę Bełcik. Jak się wkrótce okazało, nie przyniosły one spodziewanych efektów. Dodatkowo, przyjezdne traciły wiele punktów po błędach własnych. Mistrzynie Polski zdeklasowały rywalki i wygrały tego seta do 12. Podbudowane siatkarki z Bielska-Białej kontrolowały także przebieg następnej partii. W drużynie z Sopotu zdarzały się błędy wynikające z nieporozumienia na boisku. To pozwoliło siatkarkom BKS-u na dokończenie seta i wygranie go do 21. Tym samym bielszczanki objęły fotel lidera, mając jeden punkt przewagi nad Muszynianką (która ma jeszcze do rozegrania zaległe spotkanie z Centrostalem).



Kolejny mecz to pojedynek mieleckiej Stali z drużyną z białegostoku. W pierwszej odsłonie siatkarki obu drużyn grały z wielką determinacją. Gospodyniom nie udało się uzyskać znaczącej przewagi, a rywalki zniwelowały trzypunktową stratę w końcówce seta. Rozpoczęła się gra na przewagi, w której to obie drużyny mogły przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Ostatecznie to Białostoczanki zachowały więcej zimnej krwi i prowadziły 1:0, osiągając w tej partii wynik aż 35 oczek. Dwa następne sety miały bliźniaczo podobny do siebie scenariusz. Zdecydowana dominacja gospodyń i pewne zwycięstwa do 13, nie zapowiadały dalszych emocji w tym meczu. Jak zmienna jest siatkówka przekonały się zawodniczki z Mielca w 4 i 5 secie. Pierwszy z nich wygrany do 21 otworzył przyjezdnym drogę do zwycięstwa. Sensacja stała się faktem, gdy podopieczne Wiesława Czai pokonały w tie-breaku gospodynie 15:9. Tym samym utrzymały one ósme miejsce w tabeli.

Ostatni już mecz to konfrontacja drużyn, które w ubiegłym sezonie zajęły miejsca trzecie i czwarte w końcowej klasyfikacji. Kibice spodziewali się wielu emocji, jednak mieliśmy do czynienia z trzysetowym pojedynkiem. Osłabione brakiem trzech podstawowych siatkarek łodzianki, nie zdołały ugrać punktu w Dąbrowie Górniczej. Pierwsze dwa sety to niewielka przewaga gospodyń i wygrane kolejno do 22 i 21. Najwięcej emocji przyniosła, jak się okazało, ostatnia partia tego meczu. Nic tego nie zapowiadało. Podopieczne Waldemara Kawki miały zdecydowaną, sięgającą w pewnym momencie, nawet do 10 punktów przewagę. Wtedy łodzianki rzuciły się do odrabiania strat, w końcówce niwelując stratę do rywalek. Jednak ostatecznie to kibice z Dąbrowy mogli świętować zwycięstwo swojej drużyny.

Po tej kolejce spotkań na pierwsze miejsce przesunęła się drużyna z Bielska-Białej. Z kolei spadek zanotowały siatkarki z Sopotu, które zajmują teraz trzecie miejsce w tabeli. Dzięki zwycięstwu na piąte miejsce awansowały zawodniczki z Dąbrowy Górniczej. Z kolei kolejny raz spadły w końcowej klasyfikacji łodzianki. Z dorobkiem siedmiu punktów wyprzedzają one jedynie AZS Białystok, Gwardię Wrocław i pozostającą wciąż bez punktów ekipę z Rumi.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2011-01-09

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved