Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Jan Such: Jestem za Polakiem

Jan Such: Jestem za Polakiem

fot. archiwum

Jan Such do niedawna prowadził drużynę Jadaru Radom. Obecnie nie trenuje żadnej drużyny i wiedzie spokojne życie, chociaż o emeryturze jeszcze nie myśli. - Jeśli pojawiłaby się jakaś propozycja, to myślę, że bym spróbował - mówi utytułowany szkoleniowiec.

Czy patrząc z perspektywy kilku ostatnich miesięcy ma pan żal do działaczy lub prezesa Kupidury o sprzedanie licencji Jadaru na grę w PlusLidze?

– Nie, nie. Z prezesem Kupidurą rozstaliśmy się wspaniale. Niedawno nawet złożyliśmy sobie życzenia świąteczne, był w Szczyrku na nartach i zadzwonił do mnie. Zresztą jesteśmy w stałym kontakcie. Finansowo coraz trudniej było utrzymać zespół Jadaru. Pan Kupidura nie mógł i ja podzielałem jego zdanie. Utrzymaliśmy się w lidze, ale skorzystała na tym Politechnika. Mam dzisiaj satysfakcję, podobnie jak prezes, że czterech byłych zawodników Jadaru gra w pierwszej szóstce warszawskiego klubu, który gra rewelacyjnie. Maikel Salas, Ardo Kreek, Robert Prygiel i Wojciech Żaliński. Prezes Dolecka zbudowała zespół na graczach Jadaru. Zawodnicy z Radomia spisują się wspaniale.

Trener Panas dosyć szybko złożył zespół z dwóch najgorszych drużyn poprzedniego sezonu.



Doszedł jeszcze Bartman, Kubiak i Marcin Nowak, który odrodził się niesamowicie w Warszawie. Wspaniale współpracuje z Salasem. Uważam, że Kubańczyk jest jednym z lepszych rozgrywających w Polsce. Gdy przychodziłem do Radomia, siedział na ławce. Dałem mu szansę i spisuje się od dłuższego czasu coraz lepiej. Radek Panas ułożył to bardzo fajnie, bo jest dobrym szkoleniowcem. I uważam, że nie potrzeba w lidze Rumunów i Włochów, którzy nie znają polskich realiów. Polscy trenerzy: Panas, Stelmach, Nawrocki radzą sobie lepiej niż ci z zagranicy.

Nie zamierza pan wrócić do trenerki?

– Jeśli pojawiłaby się jakaś propozycja to jeszcze chyba tak. Z tym, że na określonych zasadach. Uważam, że jeżeli przyjmowałbym jakieś zadanie, to musiałoby się wiązać z konkretnym wynagrodzeniem, coś za coś. Czyli określona kwota za utrzymanie, gdyby nie było utrzymania, nie byłoby też pieniędzy. Dzisiaj trenerzy biorą pracę, żeby ją mieć, nie po to, by ją szanować. Ja przez trzydzieści lat pracy trenerskiej nigdy nie spadłem z ligi, wszystko dzięki ciężkiej pracy.

W obecnym sezonie były trzy zmiany trenerów w PlusLidze. Kluby wykazywały zainteresowanie pana osobą?

– Były głosy, ale nikt do mnie nie zadzwonił. Na razie spędzam czas spokojnie i wcale się tym nie denerwuję. Chciałbym zaznaczyć, że nigdy do nikogo nie dzwoniłem i nie składałem żadnych ofert. Jeśli pojawiały się wcześniej – z Mostostalu, Jastrzębia, Resovii, albo z Jadaru to zgadzałem się i podejmowałem pracę.

Sądząc po pana wypowiedziach z poprzedniego sezonu, chyba nie chciałby pan pracować w Wieluniu?

– Najpierw musielibyśmy porozmawiać o tym, na jakich warunkach pracowałbym w klubie. Wiadomo, że jest za późno na miejsce w pierwszej szóstce. Zespół czeka ciężka walka o utrzymanie. Zostały cztery mecze i trzeba utrzymać dziewiąte miejsce. Drużyna z Wielunia ma dobre przyjęcie, niezłych środkowych. Widziałem ich w Krośnie. To jest zespół, który, jeżeli dostałby "kopa", mógłby jeszcze wiele osiągnąć.

Działacze klubów PlusLigi zatrudniają ostatnio głównie obcokrajowców. Jak pan myśli, dlaczego?

W jakimś stopniu rozumiem stawianie na obcokrajowców. Też kiedyś pracowałem zagranicą. Prowadziłem reprezentację Szwajcarii i kluby we Francji: Lyon, Grenoble. Nad Sekwaną i we Włoszech pracowali też Ambroziak, Gawłowski, Bosek i Skiba. Tamtejsi trenerzy uczyli się od nas, z czasem jednak nas wypieprzyli i zajęli nasze miejsce. Uważam, że zbyt często stawiamy na cudzoziemców. Mamy młodych, zdolnych szkoleniowców, którzy nie dostają szansy rozwoju. Obcokrajowcy biorą większe pieniądze, ale nie pracują lepiej od Polaków. W trenowaniu siatkówki najważniejsza jest kwestia porozumienia z zawodnikami. Polakom jest dużo łatwiej, znajomość ligi jest bardzo ważna. Przychodzi natomiast taki Rumun, który nie zna nikogo. Inny przykład to Włoch Bernardi, który w Jastrzębiu na zagrywkę wstawia często Pawlińskiego. Powtarza to, co robili inni, bo nie zna zbyt dobrze tych zawodników. Moim zdaniem, kluby zapłacą frycowe za stawianie na cudzoziemców.

Niedługo poznamy nowego trenera reprezentacji Polski. Domyślam się, że skłania się pan ku opcji z Polakiem.

– Podobnie jak prezes Przedpełski jestem za Polakiem. Nasi szkoleniowcy są znacznie tańsi, po za tym łatwiej będzie mu się dogadać, bo nie będzie sztabu obcokrajowców. Oczywiście trener kadry powinien dostać do pomocy kilka osób. Kiedyś, gdy pracowałem jako trener, robiłem wszystko. Odpowiadałem za odnowę, byłem kierownikiem drużyny. Dzisiaj jest inaczej. Myślę, że polski trener poradzi sobie nie gorzej niż poprzednicy. Pamiętamy jak było w ostatnich latach. Lozano pierwszy rok miał świetny, ale potem reprezentacja grała tragicznie, Castellani podobnie. Obserwuję Jacka Nawrockiego, jego wskazówki w trakcie meczu i współpracę z zespołem. Ma poszanowanie w takim zespole jak Skra, więc miałby je również w reprezentacji.

* Rozmawiał Piotr Stosio (SportoweFakty.pl)
* więcej na www.SportoweFakty.pl

źródło: SportoweFakty.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-01-08

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved