Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Katarzyna Skowrońska-Dolata: Fajnie jest wygrywać

Katarzyna Skowrońska-Dolata: Fajnie jest wygrywać

fot. archiwum

Jedną z gwiazd, które w Turcji świecą najjaśniej jest Katarzyna Skowrońska-Dolata, występująca obecnie w Fenerbahce Stambuł. Strefa Siatkówki rozmawiała z polską skrzydłową o tamtejszej lidze, nowym klubie i Klubowych Mistrzostwach Świata.

Na początku naszej rozmowy chciałbym zapytać o sprawy związane z Turcją. Już od kilkunastu miesięcy zamieszkuje pani Stambuł. Chciałbym się dowiedzieć czy to wystarczający okres na aklimatyzację w tym mieście?

Katarzyna Skowrońska-Dolata:Myślę, że tak. Przede wszystkim muszę podkreślić, że miasto jest ogromne. Na samym początku bardzo się bałam, ale teraz jest już spokojnie. Koleżanki chodząc ze mną po mieście pokazały mi wszystko i teraz daję sobie radę. Czasem jest problem z dojazdami na trening, bo są ogromne korki, ale mamy ustawione treningi w ten sposób, aby te największe omijać i spędzać jak najmniej czasu w samochodzie.

A jak się pani odnajduje w tureckiej kulturze? Jest ona zdecydowanie inna niż polska, czy włoska.



Kultura jest zupełnie odmienna. Na początku było trochę dziwnie, wiele rzeczy mnie zaskakiwało. Żyję jednak w takim środowisku a nie innym. Tak naprawdę ludzie są tu bardzo sympatyczni i pomocni. Kiedy idę do supermarketu i czegoś nie potrafię powiedzieć, to wszyscy bardzo chętnie pomagają. Jednym słowem jest w porządku.

Przejdźmy teraz do spraw związanych z klubem. Na początku sezonu zdobyłyście z drużyną Superpuchar Turcji. Zwycięstwo to nastąpiło po zaledwie kilku waszych wspólnych treningach. Jak „smakowało" to zwycięstwo?

Było bardzo przyjemnie. Zawsze jest fajnie wygrywać i takie sukcesy cieszą. Cały czas trenujemy, bo to przynosi efekty. Nie jesteśmy zespołem, który gra ze sobą od dawna. Gramy często w różnych składach, w zależności czy to Liga turecka czy Liga Mistrzyń. Te zmiany w ustawieniu nie ułatwiają nam życia. Musimy wykazać się swoim doświadczeniem aby pewne braki nadrabiać na boisku.

W niedawnym Pucharze Turcji nie było już tak dobrze. Po porażce z Vakifbankiem odpadłyście z rozgrywek. Zastanawia mnie jak zareagowały na to władze klubu, które przed sezonem podkreślałby ze Fenerbahce powinno w tym sezonie wygrać wszystko?

Szczerze to sama się zastanawiałam jak władze na to zareagują bo dla nas to również była niejako niespodzianka, że prowadząc 2:0 w setach potrafiłyśmy przegrać to spotkanie. Na pewno nikt nie był zadowolony i my także byłyśmy rozczarowane. To jest jednak tylko sport. Przegrałyśmy po dobrym meczu, pełnym walki i nikt nie powinien mieć do nas pretensji. My do siebie mamy z racji tego, jaki zawód wykonujemy. Na pewno nikt nie miał uśmiechu na twarzy ale przed sobą kolejne cele i na nich się obecnie skupiamy.

Zarówno w meczu o Superpuchar jak i Puchar Turcji po drugiej stronie siatki stała Małgorzata Glinka. Czy w takich spotkaniach jest pani szczególnie zmobilizowana?

Powiem szczerze, że to jest mecz taki jak każdy inny. Tak naprawdę znamy się z Gosią bardzo dobrze, grałyśmy przecież wspólnie przez wiele lat. Pewnym ułatwieniem jest to, że znamy kierunki ataków jakie powinnyśmy zasłaniać i to jest pewne ułatwienie. Poza tym każdy przeciwnik jest inny i walczymy zawsze o to żeby wygrać.

A jak wyglądają sprawy poza boiskiem. Utrzymują panie ze sobą kontakt?

Na obecną chwilę to mam problem, aby utrzymywać kontakt z koleżankami z drużyny. Od świąt Bożego Narodzenia gramy praktycznie co dwa dni. Mamy mecz, na drugi dzień trening i kolejne spotkanie. Tak więc nie ma dużo czasu, a jeszcze trzeba odpoczywać. Ciężko mi więc znaleźć chwilkę, aby wyrwać się i spędzić trochę czasu z Gosią, która ma trochę inny plan zajęć niż my. Poza tym jest mamą i też ma mniej wolnego czasu.

Nie tak dawno zakończyły się Klubowe Mistrzostwa Świata. Był to dla pani szczególny turniej. Złoto drużynowe i dwie nagrody indywidualne: najlepiej punktująca zawodniczka i tytuł MVP. Jak się pani czuję jako najlepsza zawodniczka globu?

Jestem bardzo zadowolona z tych mistrzostw, tym bardziej, że dostałyśmy na ten turniej dziką kartę i w pełni ją wykorzystałyśmy. To bardzo cieszy nas jako zawodniczki ale także działaczy i wszystkich w klubie. Po raz pierwszy przywiozłyśmy taki puchar do kraju i Turcy trochę zwariowali na tym punkcie. Jednym słowem wszyscy są bardzo zadowoleni. Ja osobiście też bardzo się cieszę, że zostałam wyróżniona. Jednak wcześniej już podkreślała, że ten typ nagród to również zasługa moich koleżanek. Bez ich pomocy nie zdobyłabym tych nagród, dlatego jestem im bardzo wdzięczna. Dla mnie to ogromne wyróżnienie, które przysporzyło mi wiele radości.

Wielu kibiców oglądając KMŚ zastanawiało się skąd u pani taki nagły wybuch formy. Zastanawia mnie czy nie chciała pani czegoś udowodnić poprzez ten turniej?

Długo się przygotowywałam do sezonu i dla mnie ten turniej był bardzo udany. Jest to dla mnie duża satysfakcja, bo praca jaką wykonałam w klubie przyniosła efekty. Tak naprawdę nie jest to jeszcze mój szczyt formy, bo jeszcze dużo meczy przed nami. Patrzę ze spokojem w przyszłość, bo to nie był turniej na którym kończymy rozgrywki. Ja wiem, co pan sugeruje, ale myślę że ja nic nikomu już nie muszę udowadniać. Nie muszę bo nie miałam żadnych napięć. Ze spokojem podchodziłam do każdego meczu, aby było jak najlepiej dla mnie i całej drużyny.

Wiele ekspertów patrząc na zespół Fenerbahce zastanawia się jak zadbać o dobrą atmosferę w drużynie, którą tworzą same indywidualności. Kto u was potrafi łagodzić nieporozumienia i konflikty?

Nie ma nieporozumień i konfliktów. I to jest właśnie pozytywne. Jesteśmy bardzo doświadczonymi zawodniczkami i każda z nas wnosi coś do zespołu. Uczymy się od siebie wzajemnie, i to nie tylko umiejętności siatkarskich ale także mentalnych. Staramy się nie tworzyć jednostek na boisku ale kolektyw, bo to pomaga nam wygrywać w kolejnych spotkaniach.

Przechodząc do Fenerbahce ponownie rozpoczęła pani współpracę z Ze Roberto. Wielokrotnie podkreślała pani jego klasę i umiejętności. Czym jest dla pani praca z tym szkoleniowcem?

Pracowałam z Ze Roberto tylko przez rok w Pesaro. Ponowna współpraca z nim to dla mnie wielkie wyróżnienie. Fakt, że mogę z nim pracować bardzo mnie cieszy bo od takiego trenera można się wiele nauczyć. On osobiście bardzo mnie motywuje abym pracowała nad każdym elementem siatkarskim a ten sam sposób. Nie tylko koncentrując się na ataku ale także na bloku, obronie i zagrywce. Jest dla mnie fantastycznym bodźcem do pracy i fakt, że poświęca mi dużo uwagi jest dla mnie bardzo cenny.

W ubiegłym sezonie zmagała się pani z ciężką kontuzją Achillesów. Jak na chwile obecną wygląda pani stan zdrowia?

Moje Achillesy, odpukać mają się fantastycznie. Miałam problem na KMŚ ze stopą, która jeszcze nie jest w stu procentach zdrowa. Odczuwam ją i trochę mnie boli. Jest to jednak rzecz wpisana w zawód sportowca. Wieli z nas po każdym treningu ma jakieś dolegliwości, dlatego nie zaliczam tego do ogromnej kontuzji.

Wkroczyliśmy już w rok 2011. Czego życzyłaby sobie pani wraz z Nowym Rokiem?

Zdrowia dla siebie, bliskich i wszystkich innych, bo jak jest zdrowie, to z wszystkim można sobie poradzić. Poza tym zdrowie nam, sportowcom jest bardzo potrzebne.

Tego pani życzę. Dziękuje za rozmowę.

– Również dziękuję i pozdrawiam wszystkich.

* rozmawiał Krzysztof Stańczak

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-01-06

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved