Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Bartosz Krzysiek o Ślepsku, turnieju w Siedlcach i minionym roku

Bartosz Krzysiek o Ślepsku, turnieju w Siedlcach i minionym roku

fot. archiwum

- Dla Ślepska 2010 rok był bardzo dobry - znacznie lepszy jak 2009. A dla mnie osobiście? Także był dobry - mniej więcej wszystko ma taki zarys, jak to sobie planowałem - przyznaje atakujący ekipy Ślepska Suwałki - Bartosz Krzysiek.

W niedzielę, 2 stycznia odbył się II Turniej o Puchar Prezydenta Miasta Siedlce. Siedlce, nie da się ukryć, to miasto ci bliskie. Jak wspominasz sezon 2008/2009, w którym grałeś w barwach miejscowej Ósemki?

Bartosz Krzysiek:W tamtym sezonie grałem także w MDK-u, byłem wtedy jeszcze juniorem. Po zakończeniu rozgrywek juniorskich, gdy nie awansowaliśmy do Mistrzostw Polski, zostałem wypożyczony do Siedlec – wypożyczony na drugą rundę i play-off. Wyglądało to tak, że w tygodniu trenowałem w MDK-u, a do Siedlec przyjeżdżałem na jeden, dwa treningi i na mecz. Można powiedzieć, że miałem szczęście – w Ósemce występowałem z rozgrywającym, z którym wcześniej grałem właśnie w MDK-u – z Marcinem Jackowiczem. Rozumieliśmy się bardzo dobrze, ze współpracą nie mieliśmy żadnych problemów. Gorzej było z realizacją założeń trenera. Wiadomo, kiedy nie trenuje się z zespołem na co dzień, ciężko o ich realizację, niemniej klub był zadowolony z tamtego sezonu. Tak naprawdę, gra w Siedlcach była dla mnie "wejściem" w seniorską siatkówkę.

Aktualnie Siedlce są bezapelacyjnym liderem trzeciej grupy drugiej ligi – za nimi osiem wygranych i tylko dwie porażki, radzą sobie rewelacyjnie. Powiedz, znajdujesz czas, by śledzić poczynania tej drużyny?



Jak najbardziej, śledzę. Porównując tegoroczny skład, z zespołem zeszłorocznym i z sezonu 2008/2009, ten tegoroczny – personalnie może wydawać się najsłabszy, a mimo to jest na dzień dzisiejszy najwyżej w tabeli. Za czasów, kiedy ja tam grałem, mieliśmy zespół bardzo mocny personalnie, jak na drugą ligę. Paru z nas – Oskar Dziewit, Allassane Guindo, no i ja od razu po tym sezonie, poszliśmy do pierwszej ligi (Dziewit zasilił Avię Świdnik, Guindo – Pronar Parkiet Hajnówkę, Krzysiek – Ślepsk Suwałki – przypis red.). Analizując dalej – w zeszłym sezonie grało tam parę indywidualności, jak choćby Mariusz Kuczko, który występuje teraz w Pekpolu Ostrołęka czy Piotr Milewski – obecnie rozgrywający Avii. Zobaczymy, który z zawodników "wypłynie" po tym sezonie…

W pierwszym meczu siedleckiego turnieju waszym rywalem była Politechnika. Jak podsumowałbyś wasz występ w tym spotkaniu?

Wiadomo, był to turniej noworoczny, więc i nasza forma była troszkę noworoczna. Inna sprawa – wyjść na mecz w dziesięciu, w dodatku z rozgrywającym jako libero to było duże wyzwanie… (uśmiech). Rywale doskonale zdawali sobie sprawę, że Jacek nie jest naszym nominalnym libero… Nasze przyjęcie nie było niestety na tyle regularne, żeby Jurij (Łukasz Jurkojć – przypis red.) mógł sobie spokojnie rozgrywać. Ja osobiście czuję niedosyt z konkretnego powodu – w pierwszym secie dostałem piłkę na 24 punkt, skończyłem ją, był blok-aut, a sędziowie tego nie wyłapali, co było dla mnie takim… małym skandalem. Tak czy inaczej, to tylko turniej – wiem, że nie warto przykładać do tego wagi, ważna jest liga i najbliższe spotkanie, jakie już ósmego stycznia czeka nas z Nysą.

W drugim meczu, z Ósemką wygraliście 3:0, jednak przyznasz zapewne, że emocji w spotkaniu tym, a konkretnie drugiej, pamiętnej, zwycięskiej ostatecznie 40:38 partii, nie brakowało…

Naszą przewagę nad Siedlcami, różnicę klas między drużynami, najbardziej widać było w pierwszym secie. Graliśmy po prostu znacznie lepiej. Także w drugim secie, wydawało się, że wszystko idzie dobrze, jednak Siedlce są takim zespołem, że kiedy nie wyjdzie im jedna, dwie obrony, będą się "szarpać" aż im się uda i w pewnej chwili zaczęło się bardzo wyrównane spotkanie. W tym miejscu, przytoczę może taką małą anegdotkę… W tej partii, z tego co pamiętam przy wyniku 16:12, trener powiedział mi, żebym zaczął się "rozgrzewać", że wejdę na trzeciego seta. Tak też uczyniłem – zacząłem robić coraz intensywniejsze ćwiczenia, żeby być gotowym… i robiłem je aż do stanu 40:38 (śmiech). Na drugi dzień miałem takie zakwasy, że nie wiedziałem czy to skutek tych dwóch meczów, czy skutek tego rozgrzewania się…

Ostatecznie, w niedzielnym turnieju Ślepsk uplasował się na trzecim miejscu. Myślisz, że gdybyście grali ze swoim nominalnym libero – Tomkiem Łuczką, szanse na finał mielibyście znacznie większe? Brakowało Tomka?

Tak, brakowało, zresztą nie tylko Tomka Łuczki, ale i Andrew Pinka, który na pewno bardzo by nam się przydał. Kiedy zaczynaliśmy grać z Politechniką, Andrew był właśnie w powietrzu, wracał do Polski. Nie udało się "ściągnąć" go wcześniej, no ale jemu też wreszcie należała się przerwa, trochę odpoczynku, tym bardziej, że kiedy my jeździliśmy do domu, on nigdzie nie jeździł, zostawał w Suwałkach. Tak czy inaczej, jego brak na boisku, tak jak i brak na parkiecie Tomka był bardzo odczuwalny. Przyznam, że analizowałem to wszystko i faktycznie, gdybyśmy wystąpili w pełnym składzie, inaczej ten mecz by wyglądał, niemniej nie chciałem się w to zbytnio zagłębiać. Trzeba było grać takim składem, jakim tamtego dnia dysponowaliśmy.

Rozgrywający Nysy – Bartosz Kisielewicz stwierdził ostatnio, że marzy im się pierwsza czwórka. Jakie szanse dajesz tej ekipie, że uda im się ten cel zrealizować? I na co stać ich będzie w zbliżającym się meczu z wami?

Ta czwórka na pewno nie jest tak "hop-siup"… Mówiąc o zespołach, które mają na nią szansę, "jednym tchem" można by wymienić co najmniej pięć, sześć drużyn. Personalnie, są w stanie po nią sięgnąć, ale jak będzie, zobaczymy – trzeba grać o punkty, kto będzie miał ich więcej, ten zagra w play-off. Ciężko przewidzieć, na którym miejscu się uplasują – zależy zresztą czy mowa o miejscu po fazie zasadniczej, czy po wspomnianych play-off. Po play-off na pewno mają szansę być wyżej, jak po pierwszej i drugiej rundzie… A jak zagrają w meczu z nami? Przekonamy się… My, do Nysy jedziemy na pewno po punkty, po zwycięstwo, a wiadomo – jak to zawsze bywa, boisko wszystko zweryfikuje. Myślę, że jeśli ugralibyśmy tam 3:2, byłoby fajnie.

Za nami już rok 2010. Jaki, w twoich oczach, był dla Ślepska, a jaki konkretnie dla ciebie? Na tyle dobry, że chciałbyś zostać w Suwałkach na kolejny rok?

Dla Ślepska 2010 rok był bardzo dobry – znacznie lepszy jak 2009. A dla mnie osobiście? Także był dobry – mniej więcej wszystko ma taki zarys, jak to sobie planowałem, chcąc stawiać małe kroczki, ale na pewnym gruncie. W zeszłym sezonie właściwie prawie nie schodziłem z boiska, w tym – z Łukaszem Kaczorowskim graliśmy pół na pół, jednak w miarę upływu czasu, gram więcej, tak więc jestem zadowolony. Myślę, że mój ponowny wybór Ślepska, mimo innych ofert, był słuszny, trudno było "trafić" lepiej. Na przyszły sezon – wiadomo, ciągnie gdzieś wyżej, a z drugiej strony, chce się grać i rozwijać. Na ten moment ciężko powiedzieć, co będzie dalej – dziś cieszę się, że jestem tu, gdzie jestem. Jeżeli miałbym zmieniać klub na jakiś inny pierwszoligowy – na pewno bym go nie zmieniał.

Cały wywiad Sylwii Kuś w serwisie przegladligowy.com

źródło: przegladligowy.com

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-01-06

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved