Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: Pierwszy mecz w nowym roku dla Skry Bełchatów

PlusLiga: Pierwszy mecz w nowym roku dla Skry Bełchatów

fot. archiwum

Na Mostowej w Kędzierzynie-Koźlu po raz kolejny sprawdziła się stara, siatkarska prawda... W zaległym meczu 13. kolejki spotkań PlusLigi miejscowa ZAKSA prowadziła ze Skrą Bełchatów już 2:0, ale przegrała po tie-breaku.

Już początek meczu pokazał, że ZAKSĘ czeka trudne wyzwanie. Gospodarze nie potrafili skończyć swoich akcji, co skrupulatnie wykorzystywali bełchatowianie, którzy szybko objęli prowadzenie 5:0. Pierwszy punkt dla kędzierzynian zdobył Jakub Jarosz atakiem z lewego skrzydła. Sporych problemów swoją zagrywką przysporzył rywalom Tine Urnaut, Mariusz Wlazły dwukrotnie wyrzucił piłkę w aut i straty miejscowych zmalały do dwóch oczek (3:5). Błąd Bartosza Kurka z sytuacyjnej piłki sprawił, że ZAKSA znalazła się tuż za plecami Skry (5:6), a gdy Paweł Zagumny zatrzymał atak Stephana Antigi gospodarze doprowadzili do remisu (9:9). Kolejne nieudane zagranie Kurka wyprowadziło podopiecznych trenera Stelmacha na prowadzenie 10:9. Mimo reprymendy, jaką swoim zawodnikom zafundował Jacek Nawrocki, w szeregach Skry nadal mnożyły się błędy. Gdy Wlazły przekroczył linię ataku, bełchatowianie tracili już do miejscowych dwa punkty (13:11). Kędzierzynianie szybko jednak stracili to prowadzenie (13:13 po autowym ataku Jurija Gladyra ) i od tej pory wynik oscylował wokół remisu. Na przerwę techniczną to ZAKSA schodziła z minimalną przewagą (16:15), a po niej kontynuowała dobrą passę – Jarosz wykorzystał przechodzącą po zagrywce Gladyra piłkę na 17:15. Chwilę później Wlazły pocelował zagrywką Michała Ruciaka i na tablicy wyników ponownie zagościł remis (18:18). W końcówce nieskończony atak Winiarskiego wykorzystali kędzierzynianie i odskoczyli rywalom na dwa punkty 22:20. Zawodnicy oby drużyn solidarnie podawali rękę przeciwnikom, psując raz za razem zagrywki. Atak Gladyra dał miejscowym piłkę setową (24:22), którą w pierwszym uderzeniu wykorzystał Ruciak (25:22).

Otwarcie drugiej partii należało do gospodarzy, po udanych atakach Urnauta oraz błędzie Antigi ZAKSA prowadziła 3:0. Zawodnicy z Kędzierzyna grali uważnie i skutecznie w ataku, i utrzymywali trzypunktową przewagę. Jak się okazało, do czasu… Gdy asa serwisowego posłał Kurek, prowadzenie miejscowych stopniało do jednego oczka. W kolejnej akcji bełchatowski przyjmujący posłał jednak piłkę daleko w aut i na przerwie kędzierzynianie byli lepsi o dwa punkty (8:6). Po niej zawodnicy Skry szybko dogonili przeciwników, wykorzystując ich nieporadność w konstruowaniu akcji (9:9). Sami też nie potrafili utrzymać koncentracji. Gdy Wlazły przekroczył ponownie linię ataku ZAKSA wróciła do trzypunktowego prowadzenia (12:9), ale w tej samej akcji kontuzji nabawił się rozgrywający gospodarzy. Zagumnego musiał zastąpić na boisku Grzegorz Pilarz. Kędzierzynianie psuli serw za serwem, ale udało im się utrzymać dystans do drugiej przerwy (16:13). Nieźle poczynał sobie na rozegraniu Pilarz, który posyłał swoim atakującym dobre piłki. Gdy miejscowi zatrzymali Antigę, a zaraz po nim Kurka, ich przewaga wzrosła do pięciu punktów (20:15). W szeregach obu drużyn pojawiło się sporo nerwowych zagrań, długą wymianę zakończył Wlazły, wyrzucając atak w aut (22:16). Jarosz skuteczną akcją z prawego skrzydła dał swojej drużynie serię okazji do skończenia tej partii (24:18), a punkt na wagę zwycięstwa podarował rywalom Wlazły serwując w siatkę (25:19).

Trzeci set zapowiadał się na wyrównaną walkę, inaczej niż w dwóch pierwszych odsłonach, tym razem żadnej z drużyn na początku nie udało się osiągnąć znaczącej przewagi (6:6). Po obu stronach oglądaliśmy soczyste ataki Jarosza, Wlazłego, Ruciaka czy Kurka. Dość niefrasobliwa reakcja gospodarzy na wyblokowany atak Wlazłego spowodowała, że to goście prowadzili na przerwie 8:6. Kędzierzynianie zatracili swoją skuteczność w ataku, po autowej akcji Urnauta przewaga Skry wzrosła do czterech oczek, a na parkiecie w miejsce Słoweńca pojawił się Brazylijczyk Idi (12:8). Na drugą przerwę bełchatowianie schodzili po atomowym kontrataku Kurka, prowadząc 16:11. Karol Kłos dołożył do tego kolejne oczko, a Krzysztof Stelmach wymienił Jarosza na Dominika Witczaka. Nie przyniosło to jednak spodziewanych efektów. Zawodnicy Skry byli zdeterminowani i grali z dużą konsekwencją, a ZAKSA kompletnie się pogubiła. Kontra Kurka zwiększyła przewagę mistrzów Polski do siedmiu punktów i stało się jasne, że tego seta gospodarze nie wygrają (20:13). Kędzierzynianie co prawda zwarli jeszcze szeregi i podjęli walkę, ale duża ilość błędów własnych uniemożliwiła im skuteczną pogoń. Atak Kurka z drugiej linii dał bełchatowianom pierwszą z wielu piłek setowych (24:18), wykorzystali dopiero czwartą okazję – Wlazły obił blok na lewym skrzydle i Skra przegrywała w meczu już tylko 1:2 (25:21).



Bloki na Jaroszu i Urnaucie rozpoczęły kolejną odsłonę i wyprowadziły Skrę na trzypunktowe prowadzenie (3:0). Kędzierzynianie wrócili do gry, ale do pierwszej przerwy nie udało im się zniwelować strat. Tym bardziej, że wciąż psuli zbyt wiele zagrywek (8:5 dla Skry po zepsutym serwie Ruciaka). Atak Gladyra w taśmę zwiększył jeszcze dystans między drużynami (11:7), a kiwka Miguela Falaski po złym przyjęciu zagrywki sprowokowała Krzysztofa Stelmacha do rozmowy z jego podopiecznymi (14:9). Czas nie pomógł gospodarzom, nadal byli nieskuteczni w polu, co skrzętnie wykorzystywali bełchatowianie z Wlazłym na czele (16:9 na drugiej przerwie). Gra ZAKSY zupełnie się rozsypała, a kolejni atakujący byli częstowani blokiem (zatrzymany Ruciak na 17:9). Nie pomogły zmiany, Witczak również nie sforsował bloku, a autowy atak Urnauta sprawił, że Skra zdobyła ósme oczko z rzędu (20:9). Przewaga bełchatowian była miażdżąca i nie pomogły miejscowym pojedyncze skuteczne akcje, jak blok Patryka Czarnowskiego na Kłosie na 22:12. Kolejna popsuta zagrywka w wykonaniu środkowego ZAKSY dała Skrze szereg piłek setowych (24:13), a blok na Urnaucie doprowadził bełchatowian do upragnionego tie-breaka (25:14).

Tuż przed piątym setem w kędzierzyńskim kwadracie pojawił się niespodziewanie… Paweł Zagumny, ale nie wrócił już na boisko. Gospodarze z animuszem rozpoczęli decydującą partię, ale tej mobilizacji nie wystarczyło na długo. Wlazły skutecznie kontratakował i Skra prowadziła 3:1. Zawodnicy ZAKSY w dalszym ciągu nie potrafili ustabilizować zagrywki i tracili w ten sposób kolejne punkty. Blok na Ruciaku zwiększył przewagę gości do trzech oczek (5:2), a gdy na ręce trójbloku bełchatowskiego nadział się Jarosz, kędzierzynianie przegrywali już 3:7 i taka różnica utrzymywała się także po zmianie stron. Gdy Kurek uderzył w aut, ZAKSA traciła już tylko dwa oczka, ale Wlazły w kolejnych dwóch akcjach był nie do zatrzymania (11:7). Atakujący Skry w końcówce wziął na siebie ciężar gry, do skutecznych ataków dokładając jeszcze asa serwisowego (13:8). Blok na Jaroszu dał bełchatowskiemu zespołowi piłkę meczową, którą wykorzystał Wlazły serwując w Piotra Gacka (15:8).

Najlepszym zawodnikiem meczu został wybrany kapitan mistrzów Polski, Mariusz Wlazły.

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – Skra Bełchatów 2:3
(25:22, 25:19, 21:25, 14:25, 8:15)

Składy zespołów:
ZAKSA: Zagumny (1), Jarosz (17), Gladyr (9), Czarnowski (9), Ruciak (11), Urnaut (10), Gacek (libero) oraz Witczak (2), Pilarz, Idi (1) i Kaźmierczak
Skra:
Wlazły (24), Pliński (5), Kłos (11), Kurek (17), Falasca (3), Antiga (7), Zatorski (libero) oraz Novotny (1), Woicki, Winiarski (1) i Bąkiewicz

Zobacz również:
Wyniki spotkań PlusLigi oraz tabela po 14. kolejce

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2011-01-02

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved