Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > inne > Andrzej Kaczmarek o rewolucji w siatkówce

Andrzej Kaczmarek o rewolucji w siatkówce

fot. archiwum

- To zagrywka odgrywa teraz kluczową rolę w siatkówce - mówi o zmianach w siatkówce na przestrzeni ponad 40 lat Andrzej Kaczmarek. - Zmieniły się przepisy, a te w dużej mierze wymusiły zmianę w taktyce i wyszkoleniu technicznym siatkarzy.

Współcześnie siatkówka stała się dyscypliną coraz bardziej widowiskową. Z pewnością wpływ na to miały kolejno wprowadzane zmiany, zarówno w samych przepisach, jak i systemie gry. O ewolucji i rewolucji siatkówki na przestrzeni ostatnich dziesięcioleci, w wywiadzie dla Gazety Wyborczej opowiedział wieloletni trener – Andrzej Kaczmarek. Jak zaznaczył szkoleniowiec jedna zmiana wywoływała kolejną. – Zmieniły się przepisy, a te w dużej mierze wymusiły zmianę w taktyce i wyszkoleniu technicznym siatkarzy. Niewielu młodych kibiców zapewne wie, że kiedyś można było od razu blokować zagrywkę przeciwnika. Liczyło się to jako atak, teraz jest to niedopuszczalne. – Szukając elementu gry, który ewoluował w najwyższym stopniu Kaczmarek wskazuje na sposób wprowadzenia piłki do gry. Coraz częściej zawodnicy decydują się odejść od zagrywki technicznej, a prędkość zagrywki bywa imponująca.

– Zagrywka z wyskoku to była prawdziwa rewolucja. Gdy jeszcze grałem, to preferowano zagrywkę tenisową czy tzw. hak z miejsca. Teraz przy zagrywce z wyskoku piłka pędzi ponad 100 km na godzinę. I to zagrywka odgrywa obecnie kluczową rolę. Teraz każdy zespół ustawia się tak, by odrzucić przeciwnika od siatki. A można to zrobić tylko zagrywką – albo szybującą, albo mocną z wyskoku. To też jednak musi być pewny element. Nie może być tak, że co druga wychodzi, bo to stanowczo za mało. Musi być tak, by na dziesięć prób co najmniej osiem wchodziło w boisko. Wtedy można i odrzucić, i asa zaserwować, co przecież daje punkt.

Niezależnie jednak od tego, czy zawodnicy atakując decydowali się na rozwiązania tzw. siłowe czy też bardziej techniczne zmiany nie dotknęły gry w bloku. Cel zespołu pozostaje niezmienny – zatrzymać atak rywala. Andrzej Kaczmarek zwraca uwagę, że w przypadku tego elementu kluczowe jest doświadczenie nabierane przez zawodników z każdym kolejno rozegranym spotkaniem. – Bloku człowiek się nauczy, ale też trzeba mieć do tego predyspozycje, odpowiednie wyczucie, dojście w prawo, w lewo, odpowiednią szybkość dochodzenia do bloku – to trzeba czuć. Poza tym w bloku liczy się to, o czym mówią często komentatorzy w relacjach: że ktoś "później skacze do bloku". Z reguły większość zawodników skacze za szybko. Trenerzy zwracają uwagę na to, by robić to właśnie później. Powinno się to robić odpowiednio do tego, kogo ma się po drugiej stronie siatki. To blokujący powinien wiedzieć, szczególnie środkowy. Bo to on decyduje o tym, jak się skacze, w jakim tempie. Skrzydłowy trzyma blok, a środkowy tempo, wtedy kiedy się skacze w dwójkę lub trójkę.



Wracając do zmian, dwie niezwykle istotne dla rozwoju siatkówki dotyczyły zmiany sposoby punktacji i wprowadzenia pozycji libero. W przypadku pierwszej innowacji, wcześniej drużyna mogła zdobyć punkt wyłącznie przy swoim serwisie. Zmiana każdej akcji na punktową wprowadziła wiele kontrowersji. Kolejne głosy niezadowolenia padały ze strony samych szkoleniowców. Jak do nowego przepisu odnosił się, przebywający w środowisku trenerskim, Andrzej Kaczmarek? Na początku wśród trenerów panowało niezadowolenie. Zmianę tę wprowadzono dla telewizji, ale zdaje ona egzamin. Ta punktacja jest bardziej czytelna, mecze nie są takimi tasiemcami jak dawniej. Bywało, że i ponad trzy godziny trwały. Bo czasem żeby zdobyć punkt, trzeba było sześć albo i osiem zmian. Czasowo mecze były trudne do przewidzenia i nie wiadomo było, kiedy się skończą. Teraz mniej więcej można określić, ile to będzie trwało, i TV może się łatwiej dopasować. Tym bardziej że siatkówka jest na fali. .W przypadku drugiej z wspomnianych zmian szkoleniowiec również odnosi się pozytywnie. Wprowadzenie nowej funkcji w drużynie – zawodnika libero dało szansę gry na najwyższym poziomie również zawodnikom mającym mniej imponujące warunki fizyczne. – To było radykalne posunięcie. Tu niektórzy siatkarze, tak jak mój były podopieczny Krzysztof Wójcik, bardzo na tym skorzystali. Krzysiek, po pierwsze, był bardzo wszechstronnym zawodnikiem, a po drugie, był po ciężkiej kontuzji, nie mógł skakać. Po wprowadzeniu przepisu o libero Krzysiek znów zaczął grać na wysokim poziomie i nawet powołano go do kadry – dodał trener.

Andrzej Kaczmarek zwraca jednak uwagę na fakt, że przy kolejnych zmianach przepisów czy też techniczno – taktycznych zagrań, zmianie nie ulega cykl treningów i przygotowań. Wiele się nie zmieniło. W powojennej siatkówce nie kładło się aż takiego nacisku na siłę. Teraz baczniej zwraca się uwagę na przygotowanie siłowe i wyćwiczenie cech motorycznych, czyli przede wszystkim na wytrzymałość. Jak ja to nazywam: wytrzymałość ogólną i specjalną. Jeśli obie się uzyska, to znaczy, że zespół jest dobrze przygotowany. Tę pierwszą można uzyskać z reguły przez bieganie i ćwiczenia wytrzymałościowe, a specjalna to jest już przygotowywana na siatce. Ja np. wprowadzałem małe gry z piłką na siatce. Wszystko to było robione na dużym obciążeniu szybkościowym i na pełnych obrotach. Podobnie jak w grze, ale w przyspieszonym tempie. Związana z tym była gra kombinacyjna. Przygotowane były różne warianty gry i stosowało się je w zależności od przeciwnika. Kiedyś też się zwracało uwagę na to, że jeden atakuje w taki sposób, a drugi w inny. Teraz to już zdecydowanie poszło do przodu. Są ludzie odpowiedzialni za to, by rozszyfrować przeciwnika: jak ustawia się do przyjęcia, jak gra w ataku, zawsze można też wymyślić coś nowego.

* Z Andrzejem Kaczmarkiem rozmawiał Łukasz Baliński (Gazeta Wyborcza Opole)

źródło: gazeta.pl, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
inne

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2011-01-01

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved