Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: Czy Skra zrewanżuje się Resovii?

PlusLiga: Czy Skra zrewanżuje się Resovii?

fot. archiwum

Jeśli wczoraj wieczorem mogliśmy oglądać starcie dwóch tytanów ( i to nie tylko z nazwy) to jak nazwać dzisiejszą konfrontację? Pojedynek gigantów, możnych? W każdym razie tych określeń można mnożyć i mnożyć.

W końcu zespół Resovii jest budowany po to by zdetronizować Skrę, choć czasami można odnieść wrażenie, że tylko w tym celu, bo po zwycięstwie w pierwszej rundzie już odtrąbiono koniec hegemonii 6-krotnego mistrza Polski. Konfrontacja tych dwóch zespołów to także porównanie dwóch sposobów budowania prawdziwego kolosa na polskim podwórku.

Mimo, że przez ostatnie lata przez zespół z Bełchatowa przewijały się znane zagraniczne nazwiska to prawdziwymi gwiazdami nadal pozostają rodzimi gracze na czele z Mariuszem Wlazłym, Michałem Winiarskim czy ostatnio Bartoszem Kurkiem. Nawet taki Stephane Antiga, który w Polsce robi za ikonę siatkówki nie był w stanie poprowadzić Skry do spektakularnego sukcesu w dwóch turniejach Final Four a przypomnijmy, że dwa wyróżnienia odebrał właśnie Wlazły a spotkanie z Sisleyem wygrał Skrze Piotr Gruszka do spółki z Pawłem Maciejewiczem. Teraz kontrakty kończą się Czechowi Novotnemu i Antidze, ale nawet jeśli w ich miejsce sprowadzono by graczy z najwyższej światowej półki, to będą oni mieli raczej do odegrania role drugoplanowe.

Co innego na Podkarpaciu, gdzie sytuacja wygląda dokładnie odwrotnie. Polscy gracze może nie stanowią tła, ale wobec głośnych zagranicznych transferów ich dobra gra siłą rzeczy pozostaje w cieniu. Przed tym sezonem rzeszowscy działacze postanowili znaleźć podkarpackie alter ego Wlazłego, co zaowocowało transferem Grozera i gracza o podobnej charakterystyce do Winiarskiego, którym jest (podobno) niestrudzony wojażer Cernic. Na dokładkę do Rzeszowa zawitał jeden z najlepszych środkowych świata Millar żeby stanowić przeciwwagę dla pary Pliński-Możdżonek. W pierwszym meczu trenerowi Travicy udało się wszystko poukładać i jego podopieczni nadspodziewanie łatwo pokonali mistrzów Polski 3:1 inkasując trzy punkty, ale trzeba uczciwie odnotować, że zawodnicy Jacka Nawrockiego nie byli w optymalnej formie, bo od tamtego czasu przegrali ledwie jeden mecz i to w finale KMŚ z Trentino. O wadze pojedynku przekonuje środkowy Asecco Wojciech Grzyb. Punkty zdobywane w Bełchatowie mogą pozwolić na ucieczkę od zespołów, które są za nami, i na dogonienie Częstochowy – mówi zawodnik.



Mało prawdopodobne by w znaczący sposób na wynik spotkania rzutowały środowe mecze, bo siatkarze mieli wystarczająco długą przerwę, żeby popracować nad doładowaniem akumulatorów, co potwierdza Grzyb. – Przydała się ta przerwa, bo trenowaliśmy wcześniej mocno, by mieć podbudowę na ciężki styczeń, jaki nas czeka. Ale teraz każdy odpoczął i jest gotowy do gry . Poza tym, we wcześniejszych meczach po zawodnikach obu zespołów nie było widać większego zmęczenia (w porównaniu do innych drużyn) a to m. in. za sprawą długiej ławki rezerwowych i, w konsekwencji, większej rotacji w meczowych składach.

Tak czy owak, czwartkowy wieczór zapowiada się ekscytująco. Obie ekipy wystąpią w najsilniejszych składach i po raz kolejny będziemy się zastanawiać kto jest lepszy: Wlazły czy Grozer, nota bene najlepszy niemiecki siatkarz w mijającym roku, Cernic czy Winiarski (a może Akrem), w końcu Ignaczak czy Zatorski – ci ostatni cały czas toczą korespondencyjny bój o miano, nie bójmy się tego słowa, pierwszego libero kadry.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2010-12-30

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved