Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > Kapitanowie i trenerzy o wygranej Muszynianki w Łodzi

Kapitanowie i trenerzy o wygranej Muszynianki w Łodzi

fot. archiwum

- Brakło nam doświadczenia, tego czegoś, co miała Muszyna - mówił po przegranym tie-breaku trener Budowlanych Łódź, Wiesław Popik. - To co złe mamy już za sobą, a to co najlepsze dopiero przed nami - dodawał Bogdan Serwiński.

To był dla nas bardzo trudny mecz, więc bardzo się ciesze, że wygrałyśmy. Powinniśmy ten mecz wygrać 3:1, jednak w czwartym secie coś się jednak zacięło i frajersko go przegrałyśmy. Najważniejsze jednak, że wygrałyśmy i stary rok zakończyłyśmy zwycięstwem i z tego trzeba się cieszyć – mówiła po meczu w Łodzi kapitan Muszynianki, Aleksandra Jagieło.Myślę, że z naszej strony też był to ładny mecz, walczyłyśmy do samego końca. Zabrakło nam zimnej krwi i determinacji, może nie do końca wierzyłyśmy w to zwycięstwo. Szkoda, bo mogłyśmy tu zrobić nie lada niespodziankę. Myślę, że nas zespół idzie w dobrym kierunku i jeżeli jeszcze poprawimy parę mankamentów, to będziemy grali jeszcze lepiej – dodawała Joanna Mirek, kapitan Budowlanych Łódź.

Nie dużo brakowało, żebym musiał powiedzieć, że „nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka". Tym razem tak nie powiem i dobrze. Można było się spodziewać, że któryś z tych meczów będzie słabszy i akurat dzisiaj przyszedł ten moment, kiedy graliśmy słabiej – przyznał trener zespołu gości, Bogdan Serwiński.Dla nas bardzo ważny jest początek stycznia, 6 i 12 stycznia gramy dwa mecze w Lidze Mistrzyń, chcemy zdobyć punkty żeby wyjść z grupy. Myślę więc, że to co złe mamy już za sobą, a to co najlepsze dopiero przed nami.

Mnie się wydaje, że to my powinniśmy wygrać 3:1, tego drugiego seta trochę frajersko oddaliśmy. Nastawialiśmy się na walkę i ta walka była. Chciałem tez podziękować dziewczynom, bo jest nam ciężko w tym okresie. Dotknęła nas kontuzja Marty Wójcik, odeszła od nas atakująca Katie Olsovsky i na pewno to wszystko nie wpływa dobrze na atmosferę w drużynie. Cieszę się, że dziewczyny pokazały, że gramy coraz lepiej i z nami tez trzeba się liczyć i z takim utytułowanym przeciwnikiem możemy powalczyć – mówił szkoleniowiec łódzkiej drużyny, Wiesław Popik.Brakło nam doświadczenia, tego czegoś, co miała Muszyna. Powinniśmy tego drugiego seta wygrać, wyciągaliśmy już takie piłki… W trzecim też prowadziliśmy 7:3, ale gdzieś tę przewagę roztrwanialiśmy taką nonszalancją. Nie powinno nam się to zdarzać, dobrze, że pociągnęliśmy to w czwartym secie. Dziewczyny zgasły nie co w tie-breaku, bo na 20 ataków skończyliśmy tylko 3. Prosiłem, by ryzykowały, bo nie mamy nic do stracenia, jednak nie udało nam się zdobyć więcej punktów.



Po świętach w niejasnych okolicznościach zespół Budowlanych opuściła amerykańska atakująca Kathleen Olsovsky. Cała drużyna została tym faktem mocno zaskoczona. – Na pewno ogromne zaskoczenie, nikt się tego nie spodziewał, ona nie dawała po sobie niczego poznać. Miała słabszy okres grania, ale spodziewaliśmy się, że z tego wyjdzie. Od momentu, gdy Kasia Zaroślińska wróciła z kadry ona też wychodziła w szóstce, grała całkiem dobrze. Być może wpływ na to miała kontuzja Marty Wójcik, z którą najbliżej się trzymała. Gdy było już wiadomo, że Marta do końca sezonu nie zagra, to ona się troszeczkę pogubiła. W Bielsku-Białej zagrała w miarę poprawne zawody, jednak wyjechała i… nie wróciła – opowiada Wiesław Popik.

Łódzki klub wciąż szuka rozgrywającej, która będzie w stanie zastąpić kontuzjowaną Martę Wójcik. Jesteśmy bliżej niż dalej. Nie chcę jeszcze podawać nazwiska, na pewno do końca roku poznamy te zawodniczkę. Możliwe, ze nawet jutro, bo jestem umówiony na takie rzeczowe rozmowy, dziś koncentrowaliśmy się na meczu. Myślę, że nowa zawodniczka na pierwszym styczniowym treningu się pojawi. Nie chcę podawać nazwiska, bo kiedy powiedzieliśmy o Kim Staelens, to cena od razu poszła w górę i lepiej, żeby było ciszej wokół tego transferu – przyznaje prezes Budowlanych, Marcin Chudzik.Niestety musimy też szukać atakującej, chociaż tutaj już niekoniecznie za granicą. Tu akurat są też możliwości zatrudnienia polskiej zawodniczki. Nie możemy też mieć nie wiadomo ilu zawodniczek zagranicznych. Gdy przyjdzie rozgrywająca, to dalej będziemy mieli cztery, czekamy cały czas, mamy obietnicę, że Julia Szeluchina w styczniu dostanie obywatelstwo. Jeśli Julia dostałaby obywatelstwo, to jest możliwe, że atakująca też będzie z zagranicy, jeśli nie, to obierzemy polski kierunek poszukiwań.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved