Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: Podział punktów w Wieluniu

PlusLiga: Podział punktów w Wieluniu

fot. archiwum

W konfrontacji dwóch drużyn zajmujących ostatnie miejsca w tabeli PlusLigi lepsi okazali się być siatkarze AZSu Olsztyn, którzy po pięciosetowym pojedynku pokonali Pamapol Wieluń. Podopieczni Gheorghe Cretu pomimo wygranej wciąż zajmują ostatnią lokatę.

trakcie tego spotkania w roli drugiego trenera Pamapolu Wieluń zadebiutował Tomasz Wasilkowski. Już początek spotkania pokazał jak bardzo zawodnicy zmotywowani są do tego meczu i że obu drużynom bardzo zależy na wygranej. Od pierwszych piłek kibice, którzy szczelnie wypełnili wieluńską halę, mogli obserwować zażarta walka na siatce przy bardzo niewielkim udziale błędów własnych. Na pierwszą przerwę techniczną, po kontrze skończonej przez Antanovicha gospodarze zaszli z dwupunktowym prowadzeniem (8:6). Po przerwie Marcel Gromadowski skutecznie zaatakował z lewego skrzydła, a następnie wraz z Dawidem Gunią zatrzymał blokiem Antanovicha i po raz kolejny był remis (8:8). Zawodnicy po obu stronach siatki ryzykowali zagrywką, co poskutkowało na tym etapie seta kilkoma bezpośrednimi błędami w tym elemencie (11:11). Nieskończone ataki Pawła Siezieniewskiego i Cedića pozwolił osiągnąć Siatkarzowi kilku punktową przewagę (15:11). Bardzo dobrze w ofensywie prezentował się Mikołaj Sarnecki, dzięki jego arytmii w ataku wielunianie skrzętnie powiększali swoją przewagę (20:14). Te sześć „oczek" wystarczyło aby swobodnie wygrać tego seta, którego zakończył „gwóźdź" ze środka Macieja Zajdera (25:20).

Od początku drugiej partii do solidnej roboty zabrali się goście, w osiągnięciu przewagi pomogli im również gospodarze, którzy popełniali niewymuszone błędy. Antanovich zaatakował bez bloku w aut i AZS otworzył seta prowadzeniem 3:1. Po pojedynczym bloku Dawida Guni na Blanco Coscie, bardzo szybko, o pierwszy czas w tym secie zmuszony był poprosić trener Mizuno (6:2). Timeout niestety na niewiele się zdał, po nieskończonych atakach Mikołaja Sarneckiego goście na pierwszej przerwie technicznej prowadzili 8:3. Po przerwie na parkiecie po stronie Pamapolu nastąpiła klasyczna podwójna zmiana, na boisku pojawili się Andrzej Stelmach i Radosław Rybak. Tego drugiego bardzo szybko blokiem „przywitali" Dawid Gunia i Kert Toobal (9:3). Skutecznie w ataku z szóstej strefy prezentował się Serhy Antanovich, jednak bez wsparcia kolegów na niewiele się to zdało, Rybak po raz kolejny został zablokowany przez Gunie i AZS prowadził już siedmioma „oczkami" (15:8). Paweł Siezieniewski skończył kiwką przechodzącą piłkę, a w kolejnej akcji skutecznie obił blok Wielunia i przewaga rosła dalej (18:9). Kapelus został zablokowany przez Marcela Gromadowskiego i strata Pamapolu wynosiła już okrągłe dziesięć punktów (21:11). Dzięki dobrym zagrywkom Zajdera i Babkova, który w między czasie pojawił się na parkiecie, gospodarzą udało się zniwelować o połowę olbrzymią różnicę punktową. Seta ostatecznie zakończył atakiem ze środka, bohater tego seta, Dawid Gunia (25:20).

Pierwsze piłki trzeciej odsłony zapowiadały, że goście pójdą zaciosem i wywiozą z gorącego terenu trzy punkty. Przy dobrej zagrywce Samuela Tuia AZS uzyskał dwupunktowe prowadzenie (5:3). Jednak z korzyścią dla widowiska gospodarze w końcu się przebudzili, skuteczne ataki Sarneckiego, oraz Blanco Costy i po chwili to Pamapol był na prowadzeniu (6:5). Na konto wielunian punkty zdobyte blokiem dorzucili Maciej Zajder i Serhiy Kapelus, na tablicy wyników było już 9:6 dla gospodarzy. Własne błędy AZS-u, przekroczenie linii ataku, oraz dotknięcie antenki i przy stanie 11:7 o czas poprosił Gheorghe Cretu. Mikołaj Sarnecki najpierw skutecznie atakował obok bloku po prostej z prawego skrzydła, a w kolejnej akcji długim plasem umieścił piłkę w dziewiątym metrze boiska przeciwników. Duże wątpliwości co to tego czy piłka upadła w placu miał Paweł Siezieniewski, który po ostrej wymianie zdań z sędzią został ukarany żółtą kartką co w konsekwencji skutkowało przyznaniem kolejnego punktu drużynie z Wielunia (14:8). Mikołaj Sarnecki skończył sytuacyjną piłkę na prawym skrzydle i o drugi czas poprosił trener AZS-u (17:11). Po czasie Antanovich ustrzelił zagrywką libero gości i przewaga urosła do siedmiu punktów (18:11). Kolejna zagrywka nie była już tak udana i wylądowała w aucie, wtedy to Samuel Tuia pokazał, że w Olsztynie też potrafią zagrywać, goście odrobili dwa „oczka", a o czas tym razem poprosił trener Mizuno (18:14). Końcówka seta to walka punkt za punkt, dobrą dyspozycje Pamapolu w zagrywce potwierdził Mikołaj Sarnecki, który posłał asa, nie do przyjęcia, między Mierzejewskiego, a Siezieniewskiego (24:19). Seta zakończyła autowa zagrywka Marcela Gromadowskiego (25:20).



Tym razem wydawało się, że to gospodarze dobiją będącego już na kolanach rywala i zainkasują tak bardzo potrzebne trzy punkty. Nic bardziej mylnego, co prawda na początku dzięki dobrej skuteczności w ataku prowadzili 5:3, ale AZS szybko odrobił straty i już na pierwszej przerwie technicznej prowadził 8:7. Maciej Zajder trafił zagrywką Pawła Siezieniewskiego i Siatkarzowi udało się wrócić na prowadzenie (10:9). Nieskończone dwa ataki Antanovicha oraz sytuacyjna piłka posłana w aut przez Mikołaja Sarneckiego, przy dobrej zagrywce Samuela Tuia i AZS wyszedł na trzy punktowe prowadzenie, a o czas dla swoich zawodników poprosił szkoleniowiec Pamapolu (14:11). Po przerwie zagrywkę zepsuł Tuia, a punkty tym elementem zaczął zdobywać Babkov, remis 14:14 i czas dla AZS-u. Po czasie olsztynianie zdobyli dwa punkty i prowadząć zeszli na drugą przerwę techniczną (16:14). Do stanu 23:21 dla AZS-u obie drużyny zdobywały na przemian po dwa punkty, wykazując się niską skutecznością ataku w tym momencie spotkania. Tą dwupunktową przewagę Indykpol zachował do końca seta, którego zakończył atakiem blok-aut Marcel Gromadowski (25:23).

Początek decydującej partii należał do gospodarzy. Najdłuższą akcję spotkania profesorskim plasem w „martwy środek" zakończył Mikołaj Sarnecki (4:1). O czas poprosił trener AZS-u, po przerwie Martin Blanco Costa zatrzymał spektakularnym, pojedynczym blokiem Dawida Gunię (5:1). Paweł Siezieniewski został zatrzymany potrójnym blokiem i zawodnicy zmieniali strony przy stanie 8:3 dla Wielunia. Zaraz po zmianie stron drugi czas wziął Gheorghe Cretu. Wtedy kolejny raz w tym spotkaniu wydawało się, że wszystko jest już rozstrzygnięte… Jednak piękno sportu to jego nieprzewidywalność, co kolejny raz zostało udowodnione. Zawodnicy AZS-u rzucili się do odrabiania strat, Kert Toobal znakomicie rozłożył atak na wszystkich kolegów z zespołu, którzy nie mylili się w tym elemencie, oraz dołożyli do tego punktowe bloki. Po ataku Samulela Tuia z szóstej strefy do odrobienia pozostał tylko punkt (9:8). Kiedy Siezieniewski skutecznie zaatakował z drugiej linii na tablicy wyników pojawił się remis po 11. Dwa autowe ataki po stronie AZS-u i znów na prowadzeniu, oraz bardzo blisko wygranej był Siatkarz (13:11). Jednak na tym zamknął się worek z punktami zdobytymi przez zawodników z Wielunia, skuteczna kontra Gromadowskiego, oraz dwa autowe ataki wielunian i cztery kolejne punkty jak i cały mecz padły łupem gości z Olsztyna (15:13).

MVP meczu został wybrany Kert Toobal. Na pomeczowej konferencji komisarz zawodów po stronie gospodarzy wyróżnił Antanovicha. Było to bardzo ważne spotkanie dla obu zespołów. Nie tylko dla tego, że sąsiadują ze sobą w ligowej tabeli, ale również dla tego, że oba zespoły dawno nie wygrały i to zwycięstwo było im potrzebne jak woda na pustyni, żeby podbudować morale przed decydującą walką o pozostanie w ekstraklasie. Bo bardzo zaciętym i emocjonującym spotkaniu z podniesionymi głowami w długa podróż do domu udali się zawodnicy AZS-u.

Ze statystyk wynika że lepszym przyjęciem w tym spotkaniu dysponowali gospodarze – 62% (38%) przy 53%(21%) poziomie przyjęcia gości. Wielunianie dobrze spisywali się także w zagrywce zdobywając tym elementem 7 punktów przy 1 punkcie rywali. W ataku natomiast nieznacznie lepsi okazali się zawodnicy AZS-u – 51%,Siatkarz – 47%. Olsztynianie zdobyli także więcej punktów blokiem – 14 przy 9 punktach Wielunia. Najwięcej punktów zdobył wspomniany wcześniej Serhiy Antanovich – 25, w drużynie z Olsztyna Marcel Gromadowski – 23, ponad dwudziestopunktową zdobycz ustrzelił także atakujący Pamapolu, Mikołaj Sarnecki – 22.

Pamapol Wielton Wieluń – AZS UWM Olsztyn 2:3
(25:20, 20:25, 25:20, 23:25, 13:15)

Składy zespołów:
Pamapol: Matejczyk (2), Sarnecki (22), Blanco Costa (9), Zajder (11), Kapelus (8), Antanovich (24),  Milczarek (libero) Stelmach, Babkov (2), Rybak (1), Buniak i Błoński
AZS: Toobal (2), Gromadowski (23), Gunia (11), Cedić (2), Siezieniewski (16), Tuia (17),  Mierzejewski (libero) oraz Włodarczyk i Hain (5)

Zobacz również:
Wyniki 14. kolejki i tabela PlusLigi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2010-12-29

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved