Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Konrad Pakosz: Stworzyliśmy ciekawy zespół – cz. 2

Konrad Pakosz: Stworzyliśmy ciekawy zespół – cz. 2

fot. archiwum

- Mam nadzieję, że zrozumienie dla sportu w mieście będzie większe - mówi w drugiej części naszego wywiadu prezes AZS Częstochowa, Konrad Pakosz. I nie unika tematów trudnych jak miejskie dotacje i problemy kibiców, które pojawiły się przed sezonem.

Konrad Pakosz: Stworzyliśmy ciekawy zespół – cz. 1

Przed rozpoczęciem sezonu zwołał pan konferencję prasową informując o przetargu, w którym na sprzedaż wystawiono nazwę miasta w szyldzie zespołu. Klub dalej jest w Częstochowie. Czy to oznacza, że problemy z magistratem są już za wami?

Konrad Pakosz: Jesteśmy świeżo po wyborach samorządowych. Nowa władza się aktualnie konstytuuje. Nam umowa na promocję Miasta Częstochowy przez sport wygasła 31 sierpnia 2010 roku. Od tego czasu nikt tak poważnie nie zainteresował się naszą sytuacją. Jesteśmy umówieni na spotkanie w najbliższych dniach. Mam nadzieję, że zrozumienie dla sportu w mieście będzie większe. Jeżeli tak się nie stanie, to Częstochowa już nie za kilka lat, ale za kilka miesięcy może stać się sportową pustynią. A tego przeciętnemu Kowalskiemu, który raz na jakiś czas chce iść z rodziną na siatkówkę, żużel czy piłkę nożną nikt logicznie nie będzie raczej w stanie wytłumaczyć. Dlatego zacząć działać trzeba już. Dzisiaj! Teraz! Bo jutro będzie za późno.



Szacuje się, że w ubiegłym roku miasto dzięki AZS-owi Częstochowa zarobiło blisko 3 mln zł. Klub obok Jasnej Góry jest wizytówką najbardziej kojarzoną z miastem. Pana zdaniem 450 tys zaproponowane przez ratusz jest kwotą niewystarczającą?

Liczby są bezlitosne. W sposób dobitny i jednoznaczny pokazują jak skutecznie AZS promuje Częstochowę nie tylko w kraju, ale również poza jego granicami. Dżentelmeni o pieniądzach nie rozmawiają. Ale bez zaangażowania lokalnego samorządu upadną nie tylko zawodowe kluby. Upadnie również szkolenie dzieci i młodzieży. Brak możliwości kontaktu na żywo z lokalnym idolem będzie niepowetowaną stratą, która w krótszej, czy dłuższej perspektywie czasu odciągnie najmłodszych mieszkańców naszego miasta od sportu. Powtórzę po raz kolejny. Każda złotówka wydana dzisiaj na sport, to trzy złote zaoszczędzone za kilkadziesiąt lat na NFZ, czy Kasie Chorych. Decyzja leży po stronie lokalnych polityków. Wśród tych najmłodszych są pewnie i ich dzieci.

Ale dotacje z miasta to nie jedyny problem akademików spod Jasnej Góry. Przed startem PlusLigi odezwali się kibice Rakowa grożąc najwierniejszym fanom waszej drużyny. Czy do pana docierały sygnały o takich incydentach? Sprawa kibicowania, to szerszy problem w Częstochowie?

To bardzo trudny i złożony temat. Jest mi z tego powodu bardzo smutno. Tym bardziej, że ja jako chłopak, który wychował się na Błesznie (dzielnica Częstochowy – przyp. red.) miałem godność reprezentować w młodości Raków, gdy była tam jeszcze sekcja siatkówki. Wielkiej kariery nie zrobiłem, ale to właśnie tam miałem okazję poznać wielu wspaniałych ludzi, z którymi kontakt utrzymuję po dziś dzień. Jesteśmy po kilku spotkaniach z prezesem Kołaczykiem i trenerem Brzęczkiem, na których rozmawialiśmy o całej sytuacji. Nawet w tym tygodniu w Częstochowie odbyła się coroczna gala piłkarska, z udziałem wielu znakomitości piłkarskich. Atmosfera była naprawdę bardzo fajna. Wydaje mi się, że dodatkowe animozje pomiędzy kibicami w Częstochowie nikomu dobrze nie służą i co ważniejsze, są pretekstem dla lokalnych polityków, by nie traktować sportu na tyle poważnie na ile zasługuje. Dodam jeszcze na marginesie, że gdyby nie dobra postawa naszego zespołu, to kto wie czy „Piłkarska Gwiazdka" by się odbyła, bo równie dobrze moglibyśmy grać VI rundę Pucharu Polski siatkarzy. Nie mniej już na początku listopada zagraliśmy va banque i powiedzieliśmy prezesom Rakowa, że w tym terminie grać nie będziemy. Jestem przekonany, że wszyscy ludzie, na czele z nowo wybraną władzą włączą się aktywnie w to by w Częstochowie każdy kibic mógł ze spokojem iść na każde zawody, bez względu na to, czy ma na szyi szalik biało-zielony, czerwono-niebieski, czy każdy inny.

Czy brak kibiców z sektora „E" wpłynął na jakość dopingu w Hali Polonia?

Każdy sportowiec gra dla kibiców. Pusta hala, czy brak dopingu na pewno tego nie ułatwiają i nie mobilizują do wzniesienia się na wyżyny aktualnej dyspozycji. Na ostatnim meczu Plus Ligi z zespołem ze stolicy była kapitalna atmosfera. Stworzyli ją wszyscy nasi kibice obecni w hali Polonia. Oprócz tego wspaniale bawili się pracownicy naszego tytularnego sponsora – firmy Selena S.A. – właściciela marki Tytan. Przyjechało ich ponad dwustu i z tego co wiem to już szykują się na kolejny mecz w Częstochowie.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2010-12-26

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved