Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > turnieje światowe > Daniel Pliński: Marzył nam się złoty medal

Daniel Pliński: Marzył nam się złoty medal

fot. archiwum

Długa, siedmiogodzinna podróż z Kataru nie sprawiła, że siatkarze byli specjalnie zmęczeni, tym bardziej, że dzięki zmianie czasu, można było zaoszczędzić dwie godziny, cofając w czasie lotu zegarki. O występie w Klubowych Mistrzostwach Świata mówią na antenie Polskiego Radia Daniel Pliński i trener Jacek Nawrocki.

Środkowy Daniel Pliński po tym, jak stanął na polskiej ziemi, stwierdził: – Czuję się fajnie. Marzył nam się złoty medal i była duża szansa zdobyć w tym roku ten złoty medal i być najlepszą drużyną na świecie. Stało się inaczej i myślę, że za dwa, trzy tygodnie każdy z nas przemyśli wszystko i oceni to jako wielki sukces, być drugą drużyną na świecie, drugi raz z rzędu. W tym roku odbywało się to w normalnej formule, a to świadczy o tym, że jesteśmy mocną drużyną, ale jeszcze nie najlepszą na świecie. Myślę, że ciężką pracą będziemy dążyć do tego, aby w końcu pokonać Trentino.

Udało się z Trentino wygrać u siebie, dlaczego nie udało się w Klubowych Mistrzostwach Świata?

Daniel Pliński: – My troszkę słabiej zagraliśmy, a Trentino zdecydowanie lepiej. Zabrakło nam zagrywki, oni zagrywali bardzo dobrze. Juantorena zagrał kapitalne zawody, mieli lidera z prawdziwego zdarzenia i dlatego zasłużenie wygrali te mistrzostwa Świata. Czasami jedna piłka decyduje o tym, że ktoś wygrywa seta i tak było w tym ostatnim meczu. Przy stanie 16:16 Bartek ewidentnie uderzył po bloku. Sędziowie tego nie zauważyli i po tej sytuacji poszła cała seria. Juantorena się wstrzelił, wykonał cztery, czy pięć mocniejszych zagrywek i było po pierwszym secie.



A nie macie wrażenia, że zagotowały się troszkę wasze głowy?

– Graliśmy cały czas swoje. Moim zdanie założenia taktyczne może nie do końca spełniliśmy, ale staraliśmy się to robić. Ten mecz wykreował lidera Juantorenę, wcześniej to był Stokr i Kazijski, więc to się troszeczkę zmieniło. Myślę, że nie zagraliśmy na najwyższym poziomie, ale też nie mamy się czego wstydzić. Chcieli obronić ten tytuł, dwukrotnie wygrali Ligę Mistrzów, teraz drugi raz z rzędu zdobyli Mistrzostwo Świata. To świadczy o tym, że ta drużyna jest w tym momencie  rzeczywiście najlepsza na świecie. My jesteśmy kolejny raz drugą drużyną, więc można powiedzieć, że trochę żal, ale medale są piękne i przez trzy dni wolnego, które teraz mamy, będziemy się tym radować.

Jak oceniasz zachowanie trenera Trentino, który był mocno ekspresyjny. Nie denerwował was?

– Na pewno jego zachowanie jest trochę denerwujące, ale myślę, że trener daje impuls swojej drużynie i chce jak najlepiej dla swojej drużyny, a jemu to dobrze wychodzi. Moje zachowanie też często nie podoba się kibicom i zawodnikom przeciwnej drużyny. Niektórzy reagują impulsywnie na różne sytuacje boiskowe. Czasami jest to irytujące, ale ja osobiście lubię taką psychologiczną walkę na boisku.

Jakby był trenerem Skry, to pewnie byśmy nie narzekali?

– Pewnie tak, ale my mamy kapitalnego trenera, więc nasz trener też potrafi zareagować i pobudzić zespół do walki.

A już teraz trener Jacek Nawrocki będzie miał do wykonania kolejne zadanie, tyle że trochę inne.

Jacek Nawrocki: – Nie obejdzie się bez analizy tego meczu, bo cały czas on gdzieś tam we mnie siedzi, jestem wściekły i chciałbym się zrewanżować we Włoszech.

Dobrze pan nastawił drużynę na mecz w Lidze Mistrzów. Tam zostały zrealizowane wszelkie założenia i udało się wygrać 3:0. Dlatego z optymizmem patrzyliśmy na ten finał. Tutaj były takie przebłyski i momenty, że wydawało się, że Skra może Trentino naruszyć, ale niestety były to tylko momenty.

– No właśnie, zespół z Trentino, tak jak ten turniej pokazał, najlepszy zespół na świecie – klubowy i myślę, że nie tylko klubowy, bo ciężko by było znaleźć reprezentację, która by się postawiła tej drużynie. Żeby z nimi wygrać, trzeba grać wszystkimi elementami. Trzeba grać na bardzo wysokim poziomie technicznym, na bardzo wysokim poziomie taktycznym i emocjonalnym. To wszystko trzeba zgrać. Niestety w tym finale nie udało nam się tego zrobić. W momencie, kiedy podczas pierwszego seta odjechali nam, pojawiły się desperackie próby zrobienia punktu bezpośrednio z zagrywki, zaryzykowania w ataku, niekoniecznie robienia tego, co potrafimy najlepiej i  niestety spełzły na niczym. Trzeba grać naprawdę najlepiej, jak tylko można, żeby im się przeciwstawić.

Zamiast oryginalnych pomysłów na trenerskiej ławce, teraz czas na oryginalne pomysły w kuchni, czy święta raczej tradycyjne?

– Tradycyjnie. Ja tutaj jakichś oryginalnych pomysłów nie mam, tradycyjne, nasze, polskie potrawy zarówno na Wigilię, jak i w pierwszy i drugi dzień Świąt. Tak naprawdę najważniejsze jest to, żeby spędzać ten czas w gronie najukochańszych osób.

* Rozmawiał Tomasz Kowalczyk (Polskie Radio 1)

źródło: Polskie Radio

nadesłał: ,

Więcej artykułów z kategorii :
turnieje światowe

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2010-12-23

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved