Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > Katarzyna Ostrowska: Oczekiwania wobec nas wzrosły

Katarzyna Ostrowska: Oczekiwania wobec nas wzrosły

fot. archiwum

- Myślę, że nie ma powodów do narzekania. Ubiegły sezon zakończyłyśmy bardzo dobrym wynikiem, w tym też radzimy sobie nieźle - mówi Katarzyna Ostrowska, która w ostatnim meczu wystąpiła w barwach Chemika Police na pozycji libero.

Katarzyna Ostrowska po meczu z Politechniką Śląska była chwalona za swój występ nie tylko przez trenera Chemika Police, Mariusza Bujka. Zawodniczka w tym spotkaniu wystąpiła na nietypowej dla siebie pozycji – jako libero. – Mój występ na pozycji libero to była awaryjna roszada w składzie. Na środowym treningu naszej nominalnej libero [Joannie Gliwie] coś strzeliło w kręgosłupie i ktoś musiał ją zastąpić. Padło na mnie z oczywistych względów – przez kilka lat grałam na tej pozycji, więc wiem, na czym rzecz polega. W sumie wyszło dobrze, ale nie mówię tylko o sobie, bo wydaje mi się, że całemu naszemu zespołowi grało się w sobotę dobrze. Nie można powiedzieć, by któraś z nas była czołową zawodniczką meczu. Wprawdzie trochę piłek obroniłam, ale pozostałym zawodniczkom szło równie dobrze. Asia Pomykacz rozgrywała piłki tak, że dziewczyny miały dużą swobodę na siatce – twierdzi zawodniczka. – Sam fakt dobrego występu to przede wszystkim zasługa naszego nastawienia. Gliwiczanki są nieobliczalnym zespołem, a konfrontując się z nimi nigdy nie wiesz, czy przejdą obok meczu nie podejmując walki, czy pokażą to, co potrafią. Dlatego podeszłyśmy do meczu z werwą i zapałem, żeby udanie zakończyć rok kompletem punktów.

Chemik po dobrym początku sezonu złapał lekką zadyszkę, teraz znów jednak wygrywa. – Myślę, że nie ma powodów do narzekania. Ubiegły sezon zakończyłyśmy bardzo dobrym wynikiem [4. miejsce], w tym też radzimy sobie nieźle. Niedosyt jest może do dwóch spotkań pierwszej rundy, które powinnyśmy wygrać za trzy punkty – mówi Katarzyna Ostrowska. – Zauważyłam jednak, że oczekiwania wobec nas wzrosły i wydaje mi się, że są czasami na wyrost. Pokazał to mecz z Murowaną Gośliną – zespołem lepszym od naszego pod każdym względem. Po przegranej spadła na nas krytyka taka, jakbyśmy co najmniej poddały mecz, a tak nie było. Padły stwierdzenia, że jesteśmy w dołku, a tak naprawdę wtedy dałyśmy z siebie wszystko. Wynik był taki, a nie inny, bo możliwości Chemika gdzieś się kończą. Negatywne opinie podcięły nam trochę skrzydła. Byłoby dobrze, gdyby środowisko, media, kibice brali pod uwagę realne możliwości zespołu w swoich ocenach. Co do mijającego roku sporym sukcesem było to, że latem nie straciliśmy więcej zawodniczek. Wprawdzie odeszły Monika Bryczkowska i Katarzyna Ciesielska, ale pustkę w ataku udało się zapełnić, a na rozegraniu według mnie mieliśmy dwie równorzędne zawodniczki, więc nie było problemu.

Ostatnio uciekła nam gdzieś charakterystyczna dla nas zagrywka, brakuje stabilności w serwisach. Wydaje się, że właściwe wykonanie zagrywki to nic trudnego, ale to tylko pozory. Serwis musi się wpasować w zakładaną taktykę, nie ma miejsca na zawahanie, drżenie ręki. Ćwiczymy to na treningach i będziemy ćwiczyły do upadłego, a przynajmniej tak długo, aż nasza zagrywka nie wróci do normy. Poza tym ciągle mamy rezerwy, jeśli chodzi o urozmaicenie gry w ataku – twierdzi przyjmująca i awaryjna libero Chemika.



Cały wywiad Natalii Jąder dostępny w szczecińskiej Gazecie Wyborczej

źródło: gazeta.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2010-12-22

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved