Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > W Wieluniu oba zespoły będą chciały coś udowodnić

W Wieluniu oba zespoły będą chciały coś udowodnić

fot. archiwum

Biorąc pod uwagę ostatnie występy AZS Częstochowa należy mieć nadzieję, że do najbliższego meczu z Pamapolem Wieluń zawodnicy spod Jasnej Góry przystąpią z „czterema podstawowymi siatkarzami i z pierwszym trenerem".

Złośliwi powiedzą pewnie, że Plusliga jest trzecią siłą w Europie ale przecież Tel Aviv leży w Azji… Mówiąc serio, kto wie czy nie największym zaskoczeniem dla gości będą sami gospodarze, którzy w ostatnim meczu zaprezentowali się więcej niż przyzwoicie, a przecież musieli stawić czoła dużo wyżej notowanym podopiecznym Krzysztofa Stelmacha.

Nie wiadomo czy to zasługa Japończyka Shuichi Mizuno. – Szybko doszliśmy z nim do porozumienia. Inne są też, chodzi nam nie tylko o ich jakość, ale też częstotliwość. Poprzednio nie wiadomo było, kiedy zajęcia się skończą. Teraz wszystko jest uporządkowane – mówi jeden z zawodników. Może odejście Dariusza Marszałka „oczyściło" atmosferę w szatni ale faktem jest, że Pamapol zagrał w Kędzierzynie dobry mecz. Wielunianie zaskoczyli zwłaszcza swoją postawą na zagrywce, zdobywając w tym elemencie 8 punktów. Jeśli przeniosą tę skuteczność do własnej hali a przecież ta, podobno, jest zawsze atutem gospodarzy to mogą nawiązać z częstochowianami wyrównaną walkę. W końcu „odpalił" również atakujący Mikołaj Sarnecki, który zanotował 51% skutecznych zbić i zdobył aż 28 punktów. Ciekawe czy był to tylko wypadek przy pracy, czy leworęczny siatkarz przypomni sobie czasy kiedy zdobywał mistrzostwo Europy kadetów w 2005 roku i stawiano go w jednym rzędzie z, dziś dużo bardziej znanymi, Kurkiem, Jaroszem i Bartmanem? Jak sama nazwa wskazuje, runda rewanżowa jest po to, by „odegrać się" na rywalach, a przecież w pierwszym meczu AZS wygrał zdecydowanie, nie pozostawiając rywalom żadnych złudzeń. Jaki płynie z tego morał? Własna hala + dopingujący fani + dobra forma + rywal wracający na tarczy z dalekiej podróży = niespodzianka.

Co mają powiedzieć w tej sytuacji podopieczni Marka Kardosa? Jeszcze kilka dni temu wszyscy „piali" nad formą częstochowian a wiadomo czego się życzy w Polsce ludziom, którzy są na szczycie? „Mówisz – masz". Mecz z Pamapolem jest dla AZS-u o tyle ważny, że przecież zespoły które należą do ligowej czołówki zawdzięczają to głównie zwycięstwom z „maluczkimi". Skra przegrała z Resovią i straciła punkty z ZAKSĄ i Jastrzębskim Węglem, ale pozostałe spotkania wygrała za trzy punkty. Z kolei wspomniani rzeszowianie pokonali podopiecznych Jacka Nawrockiego, by przegrać z Delectą i Politechniką Warszawską. Jeśli Dawid Murek mówił dosyć przewrotnie kilka dni temu, że „siłą AZS-u jest jego słabość" (w domyśle brak presji towarzyszącej występom), to teraz sytuacja ta zmieni się o 180 stopni, bo wszyscy spodziewają się w Wieluniu zwycięstwa, co będzie o tyle trudne, że wszyscy zawodnicy będą mieli w podświadomości rewanż z Maccabi. Libero Michał Dębiec zapewnia jednak, że goście są w stanie udźwignąć presję. – Wcześniej wszystko liczyłem, śledziłem, kto co pisze w internecie, teraz mniej. Ale o tym, że wygraliśmy sześć meczów z rzędu w lidze, wiem doskonale. Ta seria zrobiła na wszystkich wrażenie, ale my nie zamierzamy na tym poprzestawać. Teraz chcemy wygrać w Wieluniu z Pamapolem, chociaż to wcale nie będzie takie łatwe, jak mogłoby się wydawać. Wielokrotnie już mówiłem, że w tej lidze nie ma słabych rywali, że do każdego meczu trzeba się dobrze przygotować, żeby wygrać. I tak samo będzie w Wieluniu – mówi libero AZS.



źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2010-12-10

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved