Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Bogdan Serwiński: To nie do przyjęcia

Bogdan Serwiński: To nie do przyjęcia

fot. archiwum

Bogdan Serwiński nie mógł mieć wesołej miny po zakończeniu spotkania w Stambule. Jego zespół wyjeżdża z Turcji bez punktów. Na domiar złego, środowy mecz obfitował w wiele nerwowych sytuacji zarówno z winy sędziów, jak i organizatorów.

Sytuacja nie jest dobra, bo po dwóch meczach mogły być przynajmniej cztery punkty, a jest jeden. To nie jest stwierdzenie oparte na bajkach ale na faktach. Trzeciego seta z Zarieczem przegraliśmy prowadząc czterema punktami, dziś znów to samo w czwartej partii. Zamiast przynajmniej jednego punktu wyjeżdżamy z Turcji z niczym – rozpoczyna Bogdan Serwiński.

Zespół z Muszyny ma wyraźne problemy z grą na równym poziomie. Równie często gładko przegrywa jak i wygrywa sety. – Brakuje stabilności w zespole. Brakuje wiary we własne siły i to jest główny powód. Niepewność oznacza błędy, a tych dzisiaj popełniliśmy trzydzieści. To nie do przyjęcia. Sytuacja jest zła, bo nie mamy kiedy trenować. Przydałyby się dwa tygodnie na zgranie i wyeliminowanie wszystkich problemów, a tymczasem po powrocie mamy jeden dzień i gramy w lidze z Mielcem, potem znów jeden dzień i lecimy do Belgradu – wylicza szkoleniowiec.

Kilka zawodniczek wróciło ze zgrupowania kadry, jednak nie widać po nich tego zgrania, którego oczekiwali trenerzy i obserwatorzy. – Powiem szczerze, że nie poznaję sposobu gry niektórych moich zawodniczek. Weźmy choćby niedokładności w grze Marioli Zenik, albo błędne decyzje na siatce u środkowych. Widać też brak zgrania na linii rozegranie – atak. To są fakty – ocenia wyraźnie poddenerwowany Bogdan Serwiński. Na pytanie o dyspozycję Holenderek trener odpowiada krótko i rzeczowo. – Widać, że Debby brakuje jeszcze co najmniej tygodnia, aby doszła do pełnej dyspozycji, choć dziś zagrała przyzwoicie. Caroline ma z kolei problem komunikacyjny z rozegraniem. Do tego niestety potrzeba treningów i z każdym dniem będzie lepiej.



Wiele emocji wywołała sytuacja z czwartego seta, kiedy sędzia niesłusznie przerwał akcję muszynianek, mimo że Mariola Zenik wyraźnie odbiła piłkę. – Sędzia nie może w ten sposób ignorować zespołu przeciwnego. Nie wiem, może coś udawał. To doświadczony sędzia i to nienaturalne żeby popełnić taki błąd. Szczególnie, że stało się to w końcówce bardzo ważnego seta – irytuje się Bogdan Serwiński.

Poza decyzją sędziego polska ekipa miała sporo uwag do organizatorów meczu. Wiele emocji towarzyszyło sytuacji sprzed rozpoczęcia gry, kiedy w rozgrzewce gospodyń brała udział dodatkowa, nieuprawniona do tego osoba. – To było bulwersujące wydarzenie. Wczoraj na odprawie zwróciliśmy się do supervisora o możliwość dołączenia jeszcze jednej osoby do przedmeczowej rozgrzewki. Spotkaliśmy się wówczas z kategoryczną odmową. Tymczasem dziś w zespole tureckim pojawiła się dodatkowa osoba i mimo naszej interwencji pozostała na całą rozgrzewkę – opowiada trener Serwiński.

Po zakończeniu spotkania organizatorzy oskarżyli z kolei polski zespół o to, że nie był dostępny dla mediów. – To również niezrozumiała sytuacja. Przed meczem otrzymaliśmy wyraźną informację o organizowanej konferencji prasowej. Nikt ze strony tureckiej nie zgłosił się do nas po zakończeniu meczu, żeby pokazać drogę na salę konferencyjną. Co więcej, spotkaliśmy się z atakiem i pretensjami, że nie było nas w mix zonie – powiedział szkoleniowiec wicemistrzyń Polski.

źródło: mksmuszynianka.com

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2010-12-02

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved