Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: Bełchatowianie chcą wskoczyć na fotel lidera

PlusLiga: Bełchatowianie chcą wskoczyć na fotel lidera

fot. archiwum

Mecz 6. kolejki Plusligi między Skrą Bełchatów a Delectą Bydgoszcz może być "małym rewanżem" za sparing z 7 października ubiegłego miesiąca, w którym bydgoszczanie pokonali mistrzów Polski 3:1. W meczu ligowym faworytem są jednak bełchatowianie.

Wtedy wydawało się, że jest to znakomity prognostyk przed startem ekstraklasy dla Delecty, tymczasem po miesiącu sytuacja uległa diametralnej zmianie. "Wspaniały" w drużynie Delecty jest tylko trener, bo sama gra, delikatnie mówiąc, nie rzuca na kolana (chyba, że graczy znad Brdy). Podopieczni trenera Waldemara Wspaniałego są, obok AZS Olsztyn, największym rozczarowaniem sezonu ale z tą różnicą, że zespół z Warmii i Mazur przeszedł w przerwie letniej istną rewolucję tymczasem do szóstej drużyny ubiegłego sezonu dołączyli tylko Michal Masny i Antti Siltala, notabene najlepsi, jak na razie, zawodnicy. Delecta po pięciu kolejkach zgromadziła ledwie 5 punktów, przegrywając z takimi "tuzami" naszej ligi jak, kolejno: Fart Kielce, Pamapol Wieluń czy Politechnika Warszawska. Najgorsze jest to, że w każdym z tych meczów bydgoszczanie byli dużo słabsi od rywali, w efekcie nie zdobywając nawet jednego punktu. W oczy rzucają się te same rzeczy, co w minionym sezonie: brak ławki rezerwowych (z wyjątkiem zawsze solidnego Grzegorza Szymańskiego ) i niemoc ogarniająca drużynę w decydujących akcjach seta, meczu. I jeszcze jedno: nikt, nic nie przekona mnie, że sprowadzenie Krzysztofa Andrzejewskiego kosztem Michała Dębca było dobrym posunięciem. Dziwi też fakt, że przy ustalaniu składu sztab szkoleniowy permanentnie pomija młodych, choćby Wojciecha Kozłowskiego – byłego reprezentanta Polski juniorów, który nie jest chyba gorszym siatkarzem od Pieczonki czy Serafina (w obecnej formie).

W obozie Skry sytuacja wygląda dokładnie odwrotnie. Po przegranej w prestiżowym starciu z Resovią, mistrzowie Polski "odprawili z kwitkiem" ZAKSĘ i częstochowski AZS, robiąc to zresztą w dobrym stylu.  – Bardziej kładziemy nacisk na podtrzymanie formy niż na jej szlifowanie. Wkrótce dojdzie Liga Mistrzów, dalsze podróże, ciężko jest znaleźć więcej czasu na spokojny trening – twierdzi Michał Winiarski. Do wysokiej formy wracają Mariusz Wlazły (to chyba najlepsza wiadomość) oraz duet Winiarski-Antiga a jeżeli dodamy do tego zaciąg innych reprezentantów Polski oraz Karola Kłosa czy Michała Bąkiewicza zawsze gotowych wejść z ławki by wspomóc kolegów, to faworyt tej konfrontacji pozostaje jeden. I nie jest nim zespół z kujawsko-pomorskiego. Bełchatowian powinna mobilizować jeszcze jedna rzecz – biorąc pod uwagę, że w Rzeszowie dojdzie do spotkania dwóch wyrównanych drużyn a ZAKSA jest podrażniona dwoma ostatnimi porażkami, Skra, oczywiście tylko w przypadku zwycięstwa, i to najlepiej za trzy punkty, może znowu wskoczyć na fotel lidera. Wiedząc, jak często bełchatowianie „okupowali" go w ostatnich sezonach i tym razem można się spodziewać, że jeśli raz już się tam znajdą, mogą tam pozostać na dłużej. – Jako Skra musimy sobie wbić do głowy, że każdy chce z nami wygrać. Zdajemy sobie sprawę z tego, że liga jest trzy razy silniejsza niż była wcześniej. Przynajmniej cztery zespoły mają porównywalne szanse, są to ekipy o mocnym składzie, dlatego każda nasza porażka będzie rozpatrywana jako sensacja. Ciężko się gra w takich warunkach, ale nikt nie mówił, że będzie łatwo. Na pewno z punktu widzenia mediów i publiczności to świetna sprawa – twierdzi w wywiadzie dla serwisu PlusLigi Michał Winiarski.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2010-11-09

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved