Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > mistrzostwa świata > Biły głową w chiński mur

Biły głową w chiński mur

fot. archiwum

W meczu, który miał przedłużać nasze szanse na medal MŚ, Polki przegrały 0:3 z reprezentacją Chin. To już definitywny koniec marzeń o awansie do najlepszej czwórki. Podopieczne trenera Jerzego Matlaka nie sprostały piątej drużynie poprzedniego czempionatu.

W meczowej kadrze Polek zabrakło tym razem rezerwowej libero Pauliny Maj oraz atakującej Katarzyny Zaroślińskiej. Znalazła się za to w niej Joanna Staniucha-Szczurek. Z kolei w wyjściowej szóstce znalazło się miejsce dla Karoliny Kosek na przyjęciu. Na ławce usiadła atakująca Joanna Kaczor, a zastąpiła ją Małgorzata Glinka-Mogentale, którą trener przesunął z przyjęcia.

Pierwszy punkt zdobyły chińskie zawodniczki, które zaraz odskoczyły na 3:1. Potem nastąpił soczysty atak Anny Werblińskiej. W kolejnej akcji Polki miały kontrę, ale kompletny brak zrozumienia pomiędzy Mileną Sadurek i Małgorzatą Glinką-Mogentale sprawił, że zamiast remisu, było 4:2 dla rywalek. Za moment przewaga Azjatek wynosiła już cztery punkty – 6:2. Wówczas trener Jerzy Matlak postanowił wziąć pierwszy czas w meczu. Po chwili przyszedł as serwisowy Chinek i blok na Kosek. Na pierwszą przerwę techniczną podopieczne Juemin Yu schodziły prowadząc 8:2. Po wznowieniu gry rywalki wywalczyły jeszcze jeden punkt, szósty z rzędu. I dopiero atak Kosek przerwał naszą fatalną serię. Polkom udało się wywalczyć dwa punkty z rzędu, ale przewaga Chinek wciąż była wysoka. Przy stanie 6:13 trener Matlak wziął drugi czas. Po nim było nieco lepiej. Ataki Glinki-Mogentale i Werblińskiej zmniejszyły stratę do przeciwniczek do pięciu punktów – 9:14. Przy stanie 16:10 dla Chinek, Matlak zdecydował się na dokonanie podwójnej zmiany. W miejsce Glinki-Mogentale weszła Joanna Wołosz, zaś Milenę Sadurek zastąpiła Joanna Kaczor. Wtedy jednak straciliśmy trzy punkty z rzędu. Matlak wciąż szukał najlepszego ustawienia. Zdjął zatem Kosek i w bój puścił Aleksandrę Jagieło. Za moment dokonał podwójnej zmiany powrotnej. Na zagrywce wówczas pojawiła się Sadurek. Przy jej serwisie wywalczyliśmy dwa punkty z rzędu. Przy stanie 14:21 chiński szkoleniowiec znów wziął czas. Gra naszych zawodniczek zaczęła wyglądać nieco lepiej. W efekcie szybko goniliśmy Chinki. Dużo szkód rywalkom wyrządzała swoimi zagrywkami Bednarek-Kasza. Azjatki miały problemy z przyjęciem, zaś nasze zawodniczki skutecznie grały na kontrze. To spowodowało, że ze stanu 14:21 zrobiło się 21:23. Nie udało się jednak dogonić rywalek, które wygrały 25:21.

Na drugiego seta Polki wyszły z Jagieło, zamiast Kosek. Nasze reprezentantki szybko objęły prowadzenie 2:0 po ataku ze środka Bednarek-Kaszy i ze skrzydła Glinki-Mogentale. Rywalki równie szybko zdobyły trzy punkty z rzędu, ale ich serię przerwała mocnym atakiem Werblińska. Walka "punkt za punkt" trwała do pierwszej przerwy technicznej, na którą nasze zawodniczki schodziły, prowadząc 8:7. Tuż przed nią efektownym atakiem z drugiej linii popisała się Glinka-Mogentale. Po wznowieniu gry najskuteczniejsza w chińskim zespole Yimei Wang została zablokowana na skrzydle i biało-czerwone objęły dwupunktowe prowadzenie. I tym razem jednak wypracowana przewaga została szybko utracona. Ponownie udało nam się odskoczyć po ataku Werblińskiej i bardzo skutecznej zagrywce Bednarek-Kaszy. Przy stanie 12:10 trener reprezentacji Chin wziął pierwszy czas w tym secie. Po wznowieniu gry zamiast 13:10 dla Polek, zrobiło się 12:11. Zagranie na siatce Glinki-Mogentale arbiter z Kuwejtu Abdullah Alenezi uznał za błąd przełożenia rąk. To chyba rozwścieczyło nasze zawodniczki, a zwłaszcza Werblińską, która dwoma wspaniałymi asami posłała obie ekipy na drugą przerwę techniczną. Na niej Polki prowadziły 16:12. Po wznowieniu gry Chinkom udało się odrobić dwa punkty. Biało-czerwone, tak jak w poprzednich meczach, wciąż popełniały sporo błędów, ale cały czas utrzymywały bezpieczną przewagę nad rywalkami. Głównie dzięki niesamowitym zbiciom Werblińskiej i Glinki-Mogentale. Niestety, tradycyjnie pod koniec seta, nasze zawodniczki zaczęły tracić przewagę. Po ataku Juan Li i dwóch nieskończonych atakach Polek, zrobiło się już tylko 23:22. Trener Matlak wziął wówczas czas. Chinki doprowadziły do remisu, a po chwili w aut zaatakowała Glinka-Mogentale i ze stanu 23:20 dla Polski zrobiło się 23:24. Trener Matlak wziął czas, ale po nim skuteczny atak przeprowadziła Yimei Wang i Chinki prowadziły już 2:0.



Na trzeciego seta polskie zawodniczki wyszły w identycznym ustawieniu, jak na drugiego. Niestety od początku nie układał się on po naszej myśli. Rywalki szybko objęły prowadzenie 3:1. Dzięki kiwce Werblińskiej i ataku Okuniewskiej udało się doprowadzić do remisu, ale trzy kolejne punkty należały do Chinek. Na pierwszej przerwie technicznej prowadziły już 8:5. Po wznowieniu gry sytuacja wyglądała jeszcze gorzej. Rywalki odskoczyły na 14:7 i trener Matlak wziął pierwszy czas w tym secie. Na niewiele się to zdało, bowiem rywalki kontrolowały sytuację. Przy stanie 20:12 dla przeciwniczek, nastąpił ostatni zryw biało-czerwonych. Zdobyły trzy kolejne punkty i przy stanie 20:15 czas wziął dla odmiany chiński trener. Obraz gry niewiele już się zmienił. Chinki wygrały seta 25:18 i cały mecz 3:0.

Polska – Chiny 0:3
(21:25, 23:25, 18:25)

Składy zespołów:
Polska: Kosek (5), Bednarek-Kasza (4), Glinka-Mogentale (17), Werblińska (17), Sadurek, Gajgał (1), Zenik (libero) oraz Okuniewska (4), Wołosz, Jagieło (4) i Kaczor (1)
Chiny: Wang Yimei (12), Zhou Suhong (11), Wei Qiuyue (1), Li Juan (8), Xue Ming (8), Ma Yunwen (14), Zhang Xian (libero) oraz Xu Yunli

Zobacz również:
Wyniki 3. kolejki i tabela grupy E mistrzostw świata siatkarek

źródło: inf. własna, sport.onet.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
mistrzostwa świata, reprezentacja Polski kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2010-11-09

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved