Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: Mistrzowie Polski wygrali z wicemistrzami po tie-breaku

PlusLiga: Mistrzowie Polski wygrali z wicemistrzami po tie-breaku

fot. archiwum

W meczu aktualnych mistrzów Polski z wicemistrzami emocje były tylko w tie-breaku. Skra Bełchatów pokonała w pięciu setach siatkarzy Jastrzębskiego Węgla i zapisała na swoim koncie dwa punkty. MVP spotkania został Michał Bąkiewicz.

Pojedynek mistrza z wicemistrzem z definicji powinien dostarczać wielu emocji. Siatkarze PGE Skry Bełchatów chcieli potwierdzić, że w dalszym ciągu są najlepsi w kraju, natomiast jastrzębianie mieli w planach rewanż za przegrane w ubiegłym sezonie mistrzostwo.

Po raz pierwszy piłkę do gry wprowadził Łukasz Polański – młody środkowy, który nieoczekiwanie zastąpił w pierwszej szóstce Bartosza Gawryszewskiego. Gospodarze rozpoczęli mecz od wysokiego „c" i dzięki dobrej grze w obronie prowadzili 4:1. Ich przewaga wzrosła do 4 punktów po przekroczeniu linii środkowej przez Divisa (6:2). Chwilę później Słowak zrehabilitował się i zaatakował skutecznie. Po drugiej stronie siatki dobrze w ataku radził sobie Bartosz Kurek. Na pierwszej przerwie technicznej wynik brzmiał 8:5 dla bełchatowian. Po wznowieniu gry przyspieszyli zawodnicy ze Śląska i błyskawicznie wyrównali na 8:8. Siatkarze Skry nie pozwolili jednak rozwinąć rywalom skrzydeł. Za sprawą asa Bartosza Kurka, świetnego ataku Jakuba Novotnego, a także prostego błędu Benjamina Hardyego w przyjęciu, podopieczni Jacka Nawrockiego prowadzili 13:10. Następne piłki to walka punkt za punkt. Szesnaste oczko dla mistrzów Polski zagrywką zdobył Marcin Możdżonek i na drugiej przerwie technicznej na tablicy widniał rezultat 16:13 dla jego zespołu. Przy stanie 17:14 o czas poprosił szkoleniowiec Jastrzębskiego Węgla – Igor Prielożny. Jego zawodnicy zdobyli jeden punkt po błędzie przeciwników, ale później na parkiecie oglądaliśmy „Kurek Show". Najpierw atomowy atak, później świetne zagrywki zaowocowały prowadzeniem Skry 20:15. Serię reprezentanta Polski przerwał dopiero skutecznym atakiem Igor Yudin. Przy wyniku 21:16 na parkiecie w miejsce wspomnianego Kurka pojawił się Stephane Antiga i zaraz po wejściu popisał się efektowną obroną. Kolejną akcję wicemistrzów Polski atakiem ze środka zakończył Adam Nowik, ale na niewiele się to zdało. Bełchatowianie kontynuowali świetną grę. Bardzo dobrze atakowali Mariusz Wlazły (wszedł na boisko w miejsce Jakuba Novotnego) oraz Kurek (zmiana powrotna z Antigą). Pierwszy set siatkarze Skry zakończyli punktowym blokiem, przypieczętowując w ten sposób zwycięstwo 25:18.

W przerwie przed drugą partią na trybunach pojawił się Daniel Castellani owacyjnie przywitany przez kibiców. Oba zespoły wróciły na parkiet w tych samych zestawieniach, w jakich rozpoczynali mecz. Jastrzębianie prezentowali się lepiej, niż w pierwszej odsłonie. Dobrze grali blokiem, wykazywali także skuteczność na kontrze. Przechodzącą piłkę wykorzystał Polański i jastrzębianie prowadzili już 7:3, a następnie po autowym ataku Kurka, zeszli na przerwę techniczną z pięciopunktową przewagą. Jacek Nawrocki ponownie zdecydował się na wprowadzenie do gry Wlazłego. Czeski atakujący – Jakub Novotny był nieskuteczny. Podopieczni Prielożnego nie zamierzali jednak zwalniać tempa. Dobrze na środku siatki spisywał się Polański, na skrzydle skuteczny był Australijczyk – Yudin. Jastrzębianie prowadzili już 11:7, ale po drugiej stronie bezbłędny był popularny „Szampon". Po jego zagraniach bełchatowianie zbliżyli się do rywali na dwa punkty, ale ich radość nie trwała długo. Kolejny bieg wrzucili goście i na drugiej przerwie technicznej mieli 16 punktów przy 12 po stronie Skry. Jedyne mocne ogniwo gospodarzy w tym momencie stanowił Mariusz Wlazły, ale i na jego grę zawodnicy z Jastrzębia-Zdroju znaleźli lekarstwo – blok Grzegorza Łomacza. Przy stanie 21:14, Jacek Nawrocki desygnował do gry Pawła Woickiego i Stephana Antigę (odpowiednio w miejsce Falaski i Kurka), a chwilę później poprosił o przerwę dla swoich siatkarzy. Zmiany nie przyniosły spodziewanych rezultatów, drużyna przyjezdna nie odpuszczała i po autowym ataku Michała Bąkiewicza wygrała drugą partię 25:17, wyrównując tym samym stan meczu na 1:1.



Trzecią odsłonę dobrym atakiem otworzył Wlazły, którego trener Nawrocki pozostawił na placu gry. Jego drużyna nieco podrażniona wysoką porażką w poprzednim secie, przystąpiła do gry z animuszem. Dzięki świetnej dyspozycji Daniela Plińskiego w polu zagrywki, a także atakowi Bąkiewicza, siatkarze Skry cieszyli się prowadzeniem 4:0. Przerwa techniczna – 8:3 dla bełchatowian. Solidny serwis Bąkiewicza, niezawodny Wlazły i poprawiający swoją skuteczność w tym spotkaniu Kurek – to były atuty PGE Skry w tej fazie seta. Po drugiej stronie siatki punkty zdobywali Adam Nowik i Lukas Divis. Przed wznowieniem gry kibice ponownie skandowali nazwisko Daniela Castellaniego, który w towarzystwie Konrada Piechockiego – prezesa PGE Skry Bełchatów – śledził poczynania swoich byłych zawodników. Przy stanie 10:5 Igor Prielożny zdecydował się na podwójną zmianę. Łomacza i Yudina zastąpili młody rozgrywający Grzegorz Pająk i Słoweniec Mitja Gasparini. Ten ostatni znakomicie wprowadził się do gry, zdobywając punkt z trudnej pozycji. Obraz gry jednak nie zmienił się. To mistrzowie Polski w dalszym ciągu dyktowali warunki na boisku. Najpierw asem serwisowym popisał się Bąkiewicz, potem błąd podwójnego odbicia przy rozegraniu popełnił Pająk, a to spowodowało, że wynik na drugiej przerwie technicznej wyglądał dla jastrzębian nienajlepiej – 16:10 dla PGE Skry. Niedługo potem, podopieczni Nawrockiego mieli już 8 punktów przewagi, co zmusiło jego vis-a-vis do poproszenia o czas. Po wznowieniu na boisko delegowany został Bartosz Gawryszewski (zmienił Polańskiego). Siatkarze z Jastrzębia-Zdroju kontynuowali festiwal błędów własnych, oddając kolejne punkty rywalom (20:12). Po jednym z nich byliśmy świadkami kuriozalnej sytuacji. Atakował Mitja Gasparini, piłkę odbił libero Skry – Paweł Zatorski, jednak po stronie jastrzębian nikt do niej nie ruszył i ku radości młodego siatkarza z Bełchatowa wylądowała w boisku. Kolejna akcja to autowy atak Hardyego. Wyrok odroczył jeszcze potężnym zbiciem Igor Yudin, ale kolejne w przeciągu kilkudziesięciu sekund nieudane zagranie Benjamina Hardyego zakończyło set. Bardzo wysoko – 25:15 – zwyciężyła Skra Bełchatów.

Od początku czwartego seta trwała twarda walka punkt za punkt. Po jednej stronie siatki brylował Lukas Divis, po drugiej niesamowity w tym meczu Mariusz Wlazły. Kiedy na tablicy wyników był remis 6:6 asa zaserwował Miguel Angel Falasca, a po kiwce Marcina Możdżonka, na pierwszej przerwie technicznej, mistrzowie Polski mieli minimalną przewagę (8:7). Po powrocie na parkiet, to jastrzębianie zagrali skuteczniej, wyszli na prowadzenie 11:8. Dobrze grali pasywnym blokiem, a w kontrataku znakomicie spisywał się Divis. Dwie kolejne piłki padły łupem Ślązaków i przy wyniku 13:8 dla Jastrzębskiego Węgla, Jacek Nawrocki wezwał swoich graczy na przerwę. W niczym to jednak nie pomogło jego zawodnikom. Kapitalny okres gry mieli rywale, a jego ukoronowaniem był rezultat na drugiej przerwie technicznej – 16:9. Na boisku pojawił się Paweł Woicki, ale nie potrafił odmienić oblicza swojego zespołu. Goście utrzymywali przewagę (20:13). Trener Nawrocki szukał wszelkich sposobów na zniwelowanie straty do rywala. Po raz pierwszy w tym meczu oglądaliśmy na placu gry środkowego Karola Kłosa. Nie do zatrzymania był jednak Lukas Divis, na wysokiej skuteczności grał Igor Yudin. Set zakończył się wynikiem 25:19. Jedyną pewną rzeczą był wówczas fakt, iż do rozstrzygnięcia potrzebny będzie tie-break. Zwycięstwo pozostawało sprawą otwartą.

Tie-break podobnie jak set czwarty zaczął się od wyrównanej gry. Divis wyrównał kapitalnym atakiem na 4:4, ale jego koledzy nagminnie psuli zagrywki, przez co jastrzębianie nie mieli możliwości odskoczenia rywalom. Gdy podopieczni trenera Prielożnego wyblokowali atak Wlazłego, a Ben Hardy wbił „gwoździa" w parkiet bełchatowian, Nawrocki poprosił o czas. Chwilę później znów dobrze atakował Hardy i na przerwie technicznej Jastrzębski Węgiel prowadził 8:7. Po wznowieniu gry australijski przyjmujący nie zdołał po raz kolejny przebić się przez blok mistrzów Polski. Zatrzymał go Możdżonek. Następnie pojedynczym blokiem popisał się także Mariusz Wlazły, asa zaserwował Bąkiewicz i Skra odwróciła sytuację w piątym secie na swoją korzyść (10:8). Do końca seta trwała zacięta walka, ale bełchatowianie utrzymali nerwy na wodzy i nie dali sobie odebrać dwupunktowej przewagi. Ostatecznie zwyciężyli 15:13 i w całym spotkaniu 3:2. MVP meczu został przyjmujący bełchatowskiego zespołu Michał Bąkiewicz.

Mecz, jak na spotkanie mistrza z wicemistrzem przystało, był bardzo emocjonujący. Jednak dziwi brak stabilizacji w grze obu drużyn. Siatkarzom zdarzały się przestoje, które powodowały wysokie zwycięstwa w poszczególnych partiach. Jedynie decydujący set był naprawdę wyrównany. Taka forma naszych eksportowych ekip może martwić w kontekście występów w Lidze Mistrzów, jednak mamy nadzieję, że przed rozpoczęciem rozgrywek trenerzy Nawrocki i Prielożny poradzą sobie z tym problemem.

Skra Bełchatów – Jastrzębski Węgiel 3:2
(25:18, 17:25, 25:15, 19:25, 15:13)

Składy zespołów:
Skra Bełchatów: Pliński (10), Novotny (1), Kurek (12), Falasca (2), Możdżonek (3), Bąkiewicz (17), Zatorski (libero) oraz Wlazły (15), Kłos (1), Antiga i Woicki
Jastrzębski Węgiel: Nowik (14), Divis (18), Łomacz (1), Yudin (11), Polański (4), Hardy (5), Rusek (libero) oraz Pawliński, Wika, Gawryszewski (3), Pająk i Gasparini (4)

Zobacz również:
Wyniki 2. kolejki oraz tabela PlusLigi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2010-10-27

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved