Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacja Polski kobiet > Jerzy Matlak: Mamy naprawdę silną grupę

Jerzy Matlak: Mamy naprawdę silną grupę

fot. archiwum

W sensie sportowym powinniśmy dać radę, jednak Japonki to taki naród, który u siebie będzie walczył na śmierć i życie - mówi selekcjoner reprezentacji Polski, Jerzy Matlak. Polki rozpoczną mistrzostwa świata właśnie od meczu z Japonią.

Niebawem zaczynają się mistrzostwa świata. Długo zastanawiał się pan nad doborem kadry – tyle atakujących, tyle przyjmujących. Jak pan dokonywał wyboru?

Jerzy Matlak:Życie samo ten skład zweryfikowało. W ogóle się nie zastanawiałem. Tak wychodziło z rozegranych spotkań, że te zawodniczki a nie inne prezentowały się tak, że uważałem, że to właśnie one. Pewne wybory były podyktowane przez inne sytuacje, nie sportowe czy siatkarskie. Również Małgosia Glinka i Ola Jagieło dołączyły do kadry w końcówce. Gosia zdecydowała się dołączyć do kadry po Grand Prix, które rozgrywaliśmy w sierpniu, jest z nami dopiero pięć tygodni. Nie było żadnych wielkich rozczarowań, zawodniczek, które by w ostatniej chwili zostały skreślone z kadry. Takie sytuacje nas w tym roku ominęły i dobrze, bo nie należą one do przyjemnych.

Na mistrzostwach nie będzie Katarzyny Skowrońskiej. To zawodniczka o dużym potencjale, chyba pana trochę zawiodła podczas Grand Prix. O tym, że nie leci do Japonii nie zdecydowały chyba tylko czysto sportowe sprawy…



Może zostańmy przy tym i nie szukajmy drugiego czy trzeciego dna. Ja nie jestem szalony ani zwariowany, żeby nie brać takiej zawodniczki jak Kasia na mistrzostwa świata, gdyby była w pełnej dyspozycji. Byłby to niewybaczalny błąd. Zadecydowały inne względy, ale to nie miejsce i czas, by o nich rozmawiać. My wiemy o co chodzi, i ani ja nie mam pretensji, ani ona nie ma żalu, że stało się tak, jak się stało. Tak się ułożyło życie, że ta sprawa w ten sposób się zakończyła.

Czy to był wybór na zasadzie: biorę tę zawodniczkę, to nie mogę wziąć tamtej? Czy chodziło o atmosferę w drużynie?

Jeśli chodzi o atmosferę w drużynie między zawodniczkami, to nie one, ale ja zadecydowałem, kto pojedzie, a kto nie. To była moja decyzja, kto będzie dalej pracował w tym zespole, a kto nie. Nie wychodziło to tak, jak powinno, jeśli chodzi o rzeczy sportowe, Rzeczą najgorsza jest, jeśli zawodniczka z jakichś względów przez dwa miesiące nie może zaprezentować swoich możliwości sportowych, To są sprawy zdrowotne, to są inne sprawy, o których się głośno nie mówi. Kasia nie pojechała nie dlatego, że była chora, czy nie mogła grać. Miała swoje problemy kiedyś tam ze zdrowiem i być może to też wpłynęło. A że coś tam się działo między zawodniczkami… to dalej się dzieje, wciąż są większe czy mniejsze przyjaźnie. To były jakieś zupełnie nieistotne sprawy, których ja zupełnie nie brałem pod uwagę.

Kto zagra w koszulce z numerem 1?

Nikt, ten numer jest wolny. Być może czeka na Kasie Skowrońską, gdy ta wróci do kadry. Trochę było przy tym numerze takiego głupiego zamieszania. I teraz jest on wolny.

Jedzie na mistrzostwa świata Katarzyna Zaroślińska, która zrobiła ostatnio ogromne postępy i dla której będzie to bardzo ważny turniej.

Takich zawodniczek jak Katarzyna Zaroślińska czy Karolina Kosek to jedzie sześć – młodych dziewczyn, które jadą po raz pierwszy z reprezentacją na taki turniej. Jest tez Asia Wołosz, jeszcze młodsza od nich, Berenika Okuniewska, jest też Paulina Maj. Zgodnie z ustaleniami z Polskim Związkiem Piłki Siatkowej utrzymaliśmy ten zespół, który zdobył medal na mistrzostwach Europy, do którego doszły te młode zawodniczki. Do tego wróciła taka zawodniczka jak Gosia Glinka, wprawdzie późno, ale jest z nami. To wielkie wzmocnienie dla tego zespołu, jako zawodniczka, ale także jako człowiek, który niejedne mistrzostwa ma już za sobą i może coś tym młodszym koleżankom podpowiedzieć. Tak wiec mamy tak pół na pół zawodniczek, które zdobywały medal ME i tych, które dopiero zaczynają karierę reprezentacyjną. One już w tej chwili sporo potrafią, niektóre z nich, jak Kosek, grały cały czas już w Grand Prix. I to jest spore osiągnięcie tego zespołu, bez względu na to, co osiągniemy na mistrzostwach świata. Jest jeszcze kilka młodych dziewczyn, które nie zmieściły się w tej czternastce, a które niewiele umiejętnościami ustępują tym, które jadą. Tak więc nasza praca w tym roku przyniosła już spore rezultaty dla tego zespołu. Nie odmładzaliśmy na siłę drużyny, ale uzupełniliśmy ten zespół, który był, o te zdolne zespoły.

We Włoszech system był poukładany pod gospodarzy, w Japonii wydaje się on prostszy. Mamy w grupie Japonię, Serbię i kilku egzotycznych rywali. Droga do medalu wydaje się więc prosta.

To nie jest tak prosto i ta droga nie jest usłana różami. Wszystkie mecze z tej części mistrzostw liczą się potem w dalszych rozgrywkach. Wygrane lub przegrane z Japonią czy Serbią będą miały ogromne znaczenie na miejsce, które zajmiemy. Z tej grupy oczywiście powinniśmy wyjść, a w każdej z tych grup są kraje dość egzotyczne. My mamy naprawdę silną grupę, Japonki są ścisłą światową czołówką, są w rankingu na 5. miejscu, przed nami.

Jednak z tą Japonią pod pana wodzą wygrywaliśmy.

Całe szczęście, że z tą Japonią wygraliśmy, jednak przypomnę, że to wszystko działo się w Europie. A mecz z Japonkami w Tokio i to na inaugurację to zupełnie inna bajka.

Boi się pan jakichś utrudnień ze strony gospodarzy?

Japonki na swoim terenie są zupełnie inną drużyną, niż w Europie. Nie mówię tego, by się asekurować, jesteśmy lepszą drużyną niż Japonia. Jednak te wszystkie względy aklimatyzacyjne, fakt, że gramy w Tokio przy 15-tysięcznej publiczności, na inaugurację, będą miały decydujący wpływ na wynik tego meczu i tutaj przewiduje trudności. Na pewno nie będą nam pomagali, jednak jesteśmy przygotowani z każdej strony i nic złego nie powinno nam się przydarzyć. Ta grupa jest ciężka ze względu na gospodarza, który jest „zwariowany". W sensie sportowym powinniśmy dać radę, jednak Japonki to taki naród, który u siebie będzie walczył na śmierć i życie. To nie jest strach i obawa, tylko trzeźwe spojrzenie na to, co nas czeka w tym pierwszym meczu. Na szczęście nie będzie to mecz, który by o wszystkim decydował. Dlatego czy się wygra, czy się przegra, to jeszcze nie będzie koniec świata, chociaż może mieć duży wpływ na końcowy rezultat.

Rozmawiał Tomasz Kowalczyk – Polskie Radio

źródło: Polskie Radio

nadesłał: ,

Więcej artykułów z kategorii :
reprezentacja Polski kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2010-10-21

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved