Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > I liga M: Stracona szansa BBTS, dwa punkty Pekpolu

I liga M: Stracona szansa BBTS, dwa punkty Pekpolu

fot. archiwum

Siatkarze BBTS Bielsko-Biała prowadzili już w meczu z Pekpolem Ostrołęka 2:0, jednak ostatecznie przegrali całe spotkanie i zapisali na swoim koncie tylko jeden punkt. To już trzecie zwycięstwo beniaminka z Ostrołęki, który zajmuje 4. miejsce w tabeli.

Pierwszy punkt w spotkaniu zdobył Paweł Pietkiewicz, jednak chwilę później bielszczanie postawili skuteczne bloki na Mariuszu Kuczko, kapitanie przyjezdnych. Rozgrywający BBTS, Maciej Kusaj umiejętnie gubił rywali, wykorzystując armaty ekipy Przemysława MichalczykaSebastiana Wardę, Martina Vlka i przede wszystkim Jarosława Lecha (7:3). Pekpol nieco przestraszony tempem gry gospodarzy, tracił punkty poprzez proste błędy. Niemoc w szeregach gości przerwał dopiero Artur Żyliński, były zawodnik BBTS. Po chwili z kilkupunktowej przewagi bielszczan nie zostało nic. Było to zasługą gry panów Pietkiewiczów, którzy ciągnęli grę beniaminka. Trener Michalczyk w miejsce Kamila Gutkowskiego desygnował Wojtowicza, przyniosło to efekty, gdyż miejscowi wyszli na prowadzenie 17:13. W tym momencie o czas poprosił Andrzej Dudziec, trener ostrołęczan. Ta część premierowej partii spotkania to aria Jarosława Lecha, który szalał zarówno w polu zagrywki, jak i ataku. Seta zakończył Wojtowicz.

Drugi set to początkowe prowadzenie BBTS (9:6), taki rezultat to efekt dobrej i przede wszystkim skutecznej gry Martina Vlka, który niemiłosiernie obijał ręce ostrołęckiego bloku. Analogicznie do pierwszej partii, bielszczanie roztrwonili przewagę i doszło do remisu (13:13). Na szczęście dla miejscowych, przestój w ich grze trwał krótko, a zmiany w szeregach gości nie przekładały się na jakość gry. O spokoju bielszczan w tej partii świadczyła piłka setowa, którą kiwką wykorzystał Maciej Kusaj.

W trzeciej partii role odwróciły się. To BBTS gonił rywali, przegrywając 6:9, 8:10. Jednak w odpowiedniej chwili zaskoczył blok, a w zasadzie trójbok gospodarzy na Pawle Pietkiewiczu. Chwilę później Sebastian Warda szybującą zagrywką zdobył punkt, zepsuty atak Sacharewicza dał remis, a autowa bomba Ruteckiego pozwoliła wyjść na prowadzenie ekipie BBTS. W tym secie asem trenera Michalczyka stał się Kamil Gutkowski, jego ataki dały prowadzenie 15:12. Na siatce rządzili do spółki Kalembka i Lech, którzy powstrzymali Pietkiewicza. W tym momencie zgromadzonej publiczności wydawało się, że mecz potrwa jeszcze kilka minut. Tak się jednak nie stało, bowiem przypomniał o sobie Mariusz Kuczko (18:16). Dwupunktowa przewaga gospodarzy stopniała przy stanie 20:20, kiedy to skutecznym atakiem popisał się Artur Żyliński. Szczęści ponownie, ale tym razem już po raz ostatni w meczu, uśmiechnął się do gospodarzy – błędy w ataku ostrołęczan (Kuczko, Żyliński) doprowadziły do trzypunktowego prowadzenia bielszczan. Gospodarze nie pozostali dłużni, siatki dotknął Maciej Kusaj, a Kamil Gutkowski nie skończył dwóch ataków. Sytuację próbował ratować Przemysław Michalczyk, jednak przerwa na żądanie nie wybiła przyjezdnych z uderzenia.

Wyrównany początek czwartego seta, w którym walka punkt za punkt i wymiana ciosów trwała do stanu 9:10. W tym momencie Jarosław Lech dwukrotnie nadział się na blok Sacharewicza i Pietkiewicza. Przemysław Michalczyk najpierw poprosił o czas, a po chwili wprowadził do gry Krzysztofa Ferka (debiut przed bielską publicznością) i Mateusza Leszczawskiego . Bielszczanie uspokoili grę, a na boisko powrócili Kusaj i Lech. Nie pozwoliło to jednak na wygranie partii. Oba zespoły zgotowały kibicom emocjonującą końcówkę, jednak bez happy endu dla gospodarzy. Chociaż bielszczanie mieli piłkę meczową w górze, ostatecznie to ostrołęczanie rozstrzygnęli seta na swoją korzyść.



W tie-breaku raz zdobytej przewagi nie oddali przyjezdni (1:4, 4:8). Grający z uśmiechem na twarzy goście pewnie rozbili bielszczan, którzy wyraźnie dobici końcówkami trzeciego i czwartego seta nie znaleźli recepty na wygraną. Koncertowo grający Pekpol zwyciężył w piątym secie 15:10.

„Kto nie wygrywa w trzech setach, ten przegrywa w pięciu" ta stara siatkarska prawda po raz kolejny o sobie przypomniała. Jeśli dodać do tego zdania piłkarskie „niewykorzystane sytuacje mszczą się" to w całości te dwa przysłowia oddadzą istotę wczorajszego meczu. Siatkarze Pekpolu udowodnili, że są silnym, kompletnym zespołem, ze sporymi umiejętnościami. Bielscy kibice mogą być jednak zbudowani postawą swoich zawodników w dwóch pierwszych setach. Pewna, i co ważne skuteczna, zagrywka, umiejętne wykorzystywanie wszystkich swoich atutów na siatce, ofiarna obrona i blok nie do zatrzymania – taki właśnie BBTS chcemy oglądać. Takiego BBTS-u może bać się każdy przeciwnik.

BBTS Bielsko-Biała – Pekpol Ostrołęka 2:3
(25:16, 25:20, 23:25, 27:29, 10:15)

Składy zespołów:
BBTS: Kusaj, Vlk, Lech, Kalembka, Gutkowski, Warda, Szymczak (libero) oraz Wojtowicz
Pekpol: G. Pietkiewicz, P. Pietkiewicz, Kuczko, Żyliński, Sacharewicz, Stańczuk, Kaniowski (libero) oraz Jacyszyn, Rutecki, Szczygielski i Walendzik

Po meczu powiedzieli:

Artur Żyliński, przyjmujący Pekpolu Ostrołęka: – Na początku było trochę nerwowych sytuacji, dużą trudność mieliśmy w przyjęciu. Bielszczanie serwowali naprawdę dobrze, tutaj tkwił nasz cały problem. W przyszłym tygodniu podejmujemy Orła Międzyrzecz. Cel jest jeden – zdobywać punkty u siebie, może naszym dużym plusem jest to, że większość zawodników nie jest do końca rozpisanych przez rywali i może dlatego mamy tutaj większe szanse.

Andrzej Dudziec, trener Pekpolu Ostrołęka: – My jadąc tutaj jako beniaminek i zdobywając doświadczenie, zakładaliśmy, że wielkim naszym sukcesem będzie zdobycie jednego punktu. Uważam, żeśmy się wywinęli, uczciwie powiem, spod noża. Nie ukrywam, że już stawialiśmy na wszystkie karty. Czuliśmy, że BBTS ma nas na 3:0. Uważam jednak, że bielszczanie zlekceważyli nas i pod koniec trzeciego seta odpuścili zagrywkę. Najważniejsze jednak było to, że nie kończyli piłek, trochę dopisało nam szczęście. Mamy dwa punkty, z czego bardzo się cieszymy, bo chcemy się utrzymać.

Przemysław Michalczyk, trener BBTS: – Ja mogę tylko potwierdzić te słowa, bo od trzeciego seta przestaliśmy zagrywać i rywal przyjmował jak chciał i robił na siatce z nami co chciał. Seryjne błędy w polu zagrywki, niewykorzystane piłki setowe, meczowe, które mieliśmy w górze zaowocowały przegraną. Niestety brak jakości w decydujących momentach, zwłaszcza stresujących, to moje pretensje do zawodników. Mnie mniej cieszy to, że nie utrzymujemy jakiejś jakości albo balansu między graniem na ryzyk a graniem skuteczniejszym. Tego chcę wymagać od swoich zawodników, gdyż powinni być doświadczonymi zawodnikami, a nie są. Wciąż przed nami jeszcze długa droga, myślę, że brakuje nam przede wszystkim zimnej głowy w końcówkach.

Maciej Kusaj, rozgrywający BBTS: – Krótko mówiąc daliśmy ciała, przegraliśmy wygrany mecz, który powinien się skończyć godzinę temu. Na pewno na początku trzeciego seta weszło w nas rozluźnienie, ale potem wygrywaliśmy i 13:11, mobilizowaliśmy się z każdym zdobytym punktem. To, że zlekceważyliśmy Pekpol zagrywką to prawda. Mimo wszystko mieliśmy 23:20, a przy takim wyniku nie można przegrywać.

Zobacz również:
Wyniki 4. kolejki oraz tabela I ligi mężczyzn

źródło: bbtsbielsko.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2010-10-17

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved