Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > II liga kobiet > Olga Baraniec: Tu skupiam się jedynie na trenowaniu i graniu

Olga Baraniec: Tu skupiam się jedynie na trenowaniu i graniu

fot. archiwum

- Ehh szkoda, że nie stoi tam Baraniec, ona by to przyjęła bez problemu - mówią z tęsknotą sympatycy WSH Cabo Steel Płomienia Sosnowiec podczas meczów tej drużyny. Jednak od kilku miesięcy była przyjmująca Płomienia wraz z koleżanką z zespołu, Elżbietą Kozieł, podbijają Austrię i tam walczą o ligowe punkty.

Twoja decyzja o wyjeździe była zaskakująca. Skąd się wziął pomysł, żeby z drugiej polskiej ligi przenieść się niespodziewanie do Austrii?

Olga Baraniec: Dlaczego zaskakująca? Niespodziewanie?! Pomysł zrodził się już rok temu. Moja osoba została zarekomendowana w drugoligowym zespole ATSE Graz, odebrałam telefon i to właśnie wtedy padła propozycja, bym pokazała się w Grazu. Wraz z Elą przyjechałam do Austrii na czterodniowe testy. I choć już wtedy trener był „za", to nie udało się, ale kontakt pozostał i efekty są widoczne teraz.

Co na to twoi rodzice, którzy bardzo się o ciebie troszczą i po twoim wypadku (Olgę niespodziewanie sparaliżowało – przyp. red.) mieli obawy, czy powinnaś w ogóle wrócić do sportu?



Myślę, że nadal mają obawy… Chyba już zawsze będą, taka rola rodziców. Nie zapominam też o siostrze, która jest moim największym sprzymierzeńcem i… fanem. Na pewno plusem jest fakt, że nie biegam do pracy, z pracy na trening i z powrotem do pracy. Tu skupiam się jedynie na trenowaniu i graniu – jednym słowem odpoczywam (śmiech). Rodzina bardzo mnie wspiera, a codziennym rytuałem jest sprawozdanie z całego dnia i moje zapewnienia, że wszystko jest w porządku.

Jakie są twoje wrażenia podczas pobytu w Austrii? Co cię zaskoczyło w tym kraju, jak tobie się tam żyje?

Tu czas płynie wolniej – przynajmniej tak odbieram to austriackie życie (śmiech). Zarówno działacze, jak i koleżanki z drużyny przyjęli nas bardzo ciepło i życzliwie. Zaskoczył mnie widok starszych, bardzo eleganckich ludzi, którzy o 12-13 delektują się kieliszkiem wina lub smakiem złocistego płynu. Martwię się nadchodzącą zimną, bo jestem z tych ciepłokrwistych (śmiech). Tu jestem siatkarką i nie muszę, jak to miało miejsce w Polsce, tego łączyć z pracą zawodową.

Jak wam idzie z Elą w nowym zespole, o co walczycie?

Wspólnie z Elą reprezentujemy barwy zespołu 2. Bundesligi ATSE Graz. Na pewno celem jest awans do najwyższej klasy rozgrywkowej, jednak nic na siłę. Na razie rozegrałyśmy trzy kolejki (ATSE wygrało jeden mecz – przyp. red.) i ciężko ocenić poziom ligi oraz porównać go do polskiego odpowiednika. Mamy jak najwięcej wygrywać, a wtedy i końcowy wynik będzie zadowalał każdego. Ja standardowo już jestem przyjmującą, a Elcia – w zależności od wizji trenera – walczy na środku lub wciela się w rolę atakującej.

Jakie jest zainteresowanie siatkówką w Austrii, bo pewnie na pierwszym miejscu jest piłka nożna i ludzie kibicują tam Sturmowi Graz?

Faktycznie, w Austrii siatkówka nie jest tak popularną dyscypliną jak w Polsce. Nie wiem czy czas pozwoli byśmy się wybrały na Sturm Graz, ale mamy już spisany terminarz meczów hokeja z udziałem miejscowej drużyny. Hokeja nie odpuścimy!

Czy śledzisz wciąż wyniki Płomienia i kibicujesz koleżankom z Sosnowca? Co chciałabyś im powiedzieć?

Nieważne w jakim kraju, w jakim zespole i jakim posługuję się dialektem, zawsze pozostanę „płomykiem"! W sosnowieckim klubie się wychowałam i nauczyłam siatkarskiego rzemiosła. Poczynania moich koleżanek śledzę w każdy weekend. To drugi – oczywiście po moim – najistotniejszy sportowy wynik (śmiech). Nie jestem też na końcu świata, a współczesna technika pozwala mi być z nimi w stałym kontakcie. Liczę, że kiedy dziewczyny będą już bezpośrednio rywalizowały o pierwszą ligę, będę im kibicować z wysokości trybun.

Oprócz sportu, zajmowałaś się dziennikarstwem telewizyjnym. Czy planujesz jeszcze powrót do telewizji, a może chcesz się zająć czymś innym?

Trudno mi powiedzieć co będzie. Na dziś porzuciłam bieganie z mikrofonem po stadionach na rzecz siatkarskiej przygody. Miałam ogromną przyjemność poznania wspaniałych ludzi i sportu (przeróżnego) od środka. To dla mnie wyśmienita okazja, by podziękować za wszystko Marcinowi Jaroszewskiemu, całej redakcji sportowej i wszystkim pracującym przy ulicy Telewizyjnej 1. Bez ich udziału – niewątpliwie! – nie miałabym tak fantastycznych wspomnień.

Życie to nie tylko praca. Masz też pewnie czas na wypoczynek. Co byś poleciła tym, którzy wybiorą się do Grazu i chcieliby się trochę „rozerwać"?

No oczywiście mecz siatkarek ATSE Graz! Bardzo klimatyczne jest centrum, gdzie warto zatrzymać się na chwilkę i napić kawy w restauracji na środku rzeki Mury.

Tak zachwalasz tą Austrię, że zastanawiam się, czy jeszcze wrócisz do Sosnowca?

Wrócę na pewno, bo… mam do kogo!

* z Olgą Baraniec rozmawiał Paweł Swarlik (sosnowiec.info.pl)

źródło: sosnowiec.info.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
II liga kobiet, ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2010-10-14

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved