Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Puchar Polski > Krystian Pachliński: Potrafiliśmy wykorzystać niemoc rywala

Krystian Pachliński: Potrafiliśmy wykorzystać niemoc rywala

fot. archiwum

- Na pewno ta kontuzja spowodowała, że w ich szeregi wkradła się jakaś niemoc, my to potrafiliśmy wykorzystać - mówił po zwycięskim meczu w III rundzie PP z Treflem Gdańsk libero GTPS Gorzów Krystian Pachliński.

Gorzowianie przed nielicznie zgromadzoną publicznością zaprezentowali naprawdę dobrą siatkówkę. Znakomicie zagrywali, a co najważniejsze atakowali z niezłą skutecznością. – Puchar Polski rządzi się swoimi prawami. Podeszliśmy do tego spotkania skoncentrowani, tak jak staramy się to robić w meczach ligowych. Postawiliśmy wysoko poprzeczkę zawodnikom Trefla. Myślę, że nasza gra mogła się podobać, była naprawdę dobra i zasłużenie wygraliśmy 3:0 – mówił po meczu zadowolony libero GTPS. Zupełnie odmienne nastroje panowały oczywiście po stronie ekipy z Gdańska, która nie tylko nie zaliczy tego meczu do udanych, ale także straciła kolejnego zawodnika, bowiem po Enrique de la Fuente i Andrzeju Skórskim do grona kontuzjowanych dołączył kolejny kluczowy zawodnik – Waldemar Świrydowicz Na pewno zadecydowało nasze słabe przyjęcie, ale to wynikało z tego, że gorzowianie bardzo dobrze zagrywali. Ciężko nam się przyjmowało i tym samym atakowało z piłek gdzieś tam wystawianych z pola. Popełniliśmy też dużo błędów, nie zagraliśmy dobrze taktycznie, bo często pojawiały się takie same ataki, w te same miejsca i nie potrafiliśmy znaleźć na to odpowiedzi. Później ta kontuzja rzeczywiście trochę nas przybiła i staraliśmy się co prawda walczyć, ale nie dało rady – opowiada przyjmujący Trefla Michał Chaberek. Zagraliśmy bardzo słabe spotkanie. Myślę, że elementem decydującym była zagrywka i przyjęcie, które po stronie Gorzowa było zdecydowanie lepsze – wtóruje koledze z zespołu środkowy Michał Kaczmarek. Patrząc z perspektywy gdańszczan jedynym pozytywem była na pewno znakomita zmiana Australijczyka Thomasa Edgara, który po swoim wejściu kończył atak za atakiem – Thomas jest z nami niedługo, bo dwa tygodnie, o ile dobrze pamiętam. Także jak na tak krótki okres to już się bardzo dobrze zaaklimatyzował i mam nadzieję, że będzie jeszcze lepiej – komplementuje partnera Michał Chaberek.

Przełomowym momentem spotkania był na pewno inauguracyjny set, w którym walka toczyła się na przewagi. Przegrana w takim stylu i dodatkowo kontuzja w końcówce wyraźnie podcięła skrzydła podopiecznym Dariusza Luksa, którzy nie potrafili nawiązać walki w dwóch kolejnych odsłonach – Na pewno ta kontuzja spowodowała, że w ich szeregi wkradła się jakaś niemoc, my to potrafiliśmy wykorzystać. Pierwszy set był kluczową partią, która rozpoczynała cały mecz. Zakończyła się walką na przewagi. To była taka sinusoida. Raz my mieliśmy przewagę punktu, raz oni. My rozstrzygnęliśmy ją na swoja korzyść, a potem w dwóch kolejnych partiach odnieśliśmy łatwiejsze zwycięstwo – zgadza się z ta opinią Krystian Pachliński. Nie ukrywają tego także zawodnicy Trefla – Na pewno tak. Graliśmy na przewagi, a dodatkowo w takim momencie wypadł nam środkowy z pierwszej szóstki. Ale cóż, trzeba grać, a my dziś praktycznie w ogóle nie graliśmy – mówi Michał Kaczmarek.

Niektóre pierwszoligowe zespoły niezbyt prestiżowo traktują rozgrywki PP skupiając się przede wszystkim na lidze, a puchar uważając za dość solidny trening. W obu ekipach nikt jednak nie zamierzał odpuszczać – Do każdego meczu podchodzimy skoncentrowani, z wolą walki i chęcią wygrania. Nie mamy jakiś celów na te rozgrywki wytyczonych przez zarząd. Mamy po prostu walczyć w każdym meczu – mówi Pachliński, a Michał Kaczmarek nie ukrywał, że jego zespół chciał awansować do kolejnej rundy, a potem walczyć jak najdłużej.
Gdańszczanom pozostała już tylko liga, a patrząc na sytuację w zespole, który nie ukrywał, że marzy o awansie łatwo nie będzie – Mamy trzech ludzi, którzy mają nogę w gipsie Enrique dopiero co gips zdjął, Andrzej Skórski ma spokojnie ze dwa miesiące z głowy i myślę, że Waldek Świrydowicz podobnie. Jak na razie jest słabo, tym bardziej, że zostało nam dwóch środkowych i mamy w sumie tylko trzech przyjmujących. Dla nas teraz każdy mecz będzie trudny, bo pomijając kontuzje nigdy nie graliśmy w takim ustawieniu, nie trenowaliśmy tak. Ciężko jest w dwa dni coś z tego skleić, ale będziemy się starali – opowiada Chaberek, a Michał Kaczmarek dodaje – Jest jak jest, ale musimy grać. Nikt w tym zespole nie zamierza się jednak poddawać – Nie chodzi o to, by po kontuzjach, czy jakiś tam problemach od razu się poddawać. Kontuzje są wpisane w sport i tak było jest i będzie. Problemy też są wpisane w życie czy to sportowca, czy każdego innego człowieka. Także musimy znaleźć na to po prostu jakieś antidotum i tyle – mówi Chaberek.



Już w ten weekend Trefl zmierzy się z Avią Świdnik, natomiast ekipa z Gorzowa podejmie na własnym parkiecie SMS Spała. Oba zespoły jednak już niedługo spotkają się ponownie, bowiem w szóstej kolejce spotkań GTPS uda się do Gdańska – Myślę, że ten dzisiejszy mecz pozwoli nam podbudować nasze morale przed tym wyjazdem – nie ukrywa swoich nadziei Pachliński.

Zobacz również:
Gładka wygrana GTPS, kolejna kontuzja w Treflu

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Puchar Polski

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2010-10-14

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved