Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > mistrzostwa świata > Matej Černić: Jestem przyzwyczajony do presji

Matej Černić: Jestem przyzwyczajony do presji

fot. archiwum

Matej Černić, pierwszy Włoch w Pluslidze, zdaje sobie sprawę, że rzeszowscy kibice wiążą duże nadzieje z jego transferem. - Absolutnie nie boję się presji, jestem do niej przyzwyczajony. Kiedy jest, to gram lepiej - deklaruje nowy przyjmujący Resovi Rzeszów.

Reprezentacja Włoch zajęła na mistrzostwach świata tylko czwarte miejsce, jesteś rozczarowany?

Matej Černić: – Tak.

Czy jeśli zagrałbyś w meczu o trzecie miejsce, myślisz, że wynik mógłby być inny?



– Nie wiem, nie mogę powiedzieć, co by się stało. Grałem w poprzednim meczu (z Brazylią – przyp. red.) i przegraliśmy (śmiech). Tak więc nie wiadomo jakby to mogło się potoczyć, może faktycznie mogło być lepiej.

Po mistrzostwach będziesz mieć parę dni wolnego?

– Tak, z pewnością, gdyż mam problemy z mięśniami brzucha i w konsekwencji będę musiał się trochę ograniczać, zależy to w sumie od wyniku badania echograficznego.

Czego oczekujesz po grze w PlusLidze?

– Powiedziano mi, że w Rzeszowie jest bardzo dużo entuzjazmu, na każdy mecz przychodzi kilka tysięcy kibiców, co jest bardzo pozytywne. Lubię grać przed tak liczną publicznością, więc nie narzekam, chociaż moim zdaniem w Polsce rozgrywki są dosyć ciężkie. Granie co trzy dni zaraz po mistrzostwach świata jest moim zdaniem przesadą, gdyż zawodnicy wracają do klubów zmęczeni, a zmęczenie może prowadzić do kontuzji, tak więc to nie jest dobre. Jednak nie mogę się doczekać, by zacząć grać, zobaczyć jak będzie i później dać z siebie jak najwięcej.

W Polsce na zagranicznych zawodnikach zawsze ciąży ogromna presja, związana z dużymi oczekiwaniami wobec nich. Nie boisz się tej presji?

– Absolutnie nie, jestem do niej przyzwyczajony. Kiedy jest, to gram lepiej. Poza tym grałem już w ligach zagranicznych, w Grecji i dwa lata w Rosji, gdzie byłem obcokrajowcem, tak więc wszyscy tam ode mnie sporo oczekiwali. Zawsze udawało mi się grać dobrze. Teraz miejmy nadzieję, że uda mi się usatysfakcjonować władze klubu i także kibiców.

Grałeś we Włoszech, Grecji i Rosji. Jak możesz porównać te trzy ligi?

– Myślę, że liga włoska nadal pozostaje absolutnie numerem jeden, gdyż jest bardzo wyrównana. Pierwsza drużyna w tabeli może przegrać z ostatnią, co się nie zdarza w Grecji czy w Rosji. W Grecji były dwa, trzy mocne zespoły, a reszta już nie była taka dobra. W Rosji tych mocniejszym drużyn było więcej, jednak pomiędzy rosyjską siatkówką a włoską jest spora różnica, ponieważ we Włoszech myśli się przede wszystkim o taktyce, a w Rosji o zagrywce i sile fizycznej.

"Nietypowy Włoch, który lubi podróżować" – taka twoją charakterystykę wyczytałam w jednym z wywiadów. Dodałbyś coś do tego?

– Nie (śmiech), ta mi pasuje. Powiem jeszcze, że mam w żyłach słoweńską krew i pochodzę z miasta w północnowschodniej części Włoch, które jest praktycznie na granicy ze Słowenią. Nigdy nie miałem problemów z wyjazdem z kraju, podczas gdy dla innych zawodników to jest problem. Mówią, że chcieliby wyjechać i spróbować gry w innych ligach, ale na koniec i tak zostają we Włoszech, są więc trochę mamisynkami (śmiech), to wszystko.

*W Rzymie rozmawiała Anna Bagińska (Strefa Siatkówki)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
mistrzostwa świata, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2010-10-13

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved