Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > rozgrywki towarzyskie > Politechnika Warszawska i AZS UWM przez weekend na remis

Politechnika Warszawska i AZS UWM przez weekend na remis

fot. archiwum

Indykpol AZS UWM Olsztyn w piątek okazał się lepszy od AZS Politechniki Warszawskiej w rozegranym w Lidzbarku meczu towarzyskim rozgrywanym z okazji otwarcia nowej hali. Dzień później wyższość rywali musieli uznać siatkarze z Olsztyna.

Po piątkowej porażce, w sobotę Politechnika Warszawska pewnie wygrała z AZS-em Olsztyn 3:1. Mecz zaplanowano na cztery sety. Podopieczni trenera Sordyla triumfowali tylko w ostatniej partii, trzy poprzednie wyraźnie przegrywając.

O godzinie 15:00 w hali w Lidzbarku rozpoczął się drugi sparing pomiędzy akademickimi drużynami z Warszawy i Olsztyna. Już w pierwszej akcji Kert Toobal pocelował zza linii dziewiątego metra Damiana Wojtaszka, który nie poradził sobie z przyjęciem. Spryt Bartłomieja Neroja, który zamarkował próbę rozegrania po kolejnej niedokładnie odebranej zagrywce Estończyka, pozwolił warszawianom na zdobycie pierwszego punktu w meczu. Na początku spotkania można było zresztą zaobserwować po stronie stołecznego zespołu jeszcze kilka ciekawych zagrań: atak z drugiej piłki Neroja, wyrzucający serwis Kubiaka, atak z przechodzącej piłki Gałązki. W rezultacie podopieczni trenera Panasa szybko wyszli na prowadzenie 8:4, a po chwili dorzucili trzy kolejne oczka. Olsztynianie nie byli zaś w stanie skończyć ataku i mylili się w polu serwisowym. Zmiana rozgrywającego i przerwa na żądanie nie wpłynęły na poprawę gry. Tablica świetlna pokazywała wkrótce wynik 18:8 dla ekipy z Warszawy. Wtedy zawodnicy z Warmii trzykrotnie zablokowali Statsenkę i raz Bartmana, ale nie byli już w stanie odwrócić losów seta. Dopiero przy stanie 20:13 pierwszym skutecznym atakiem popisał się Marcel Gromadowski. Gra się wyrównała, ale walka punkt za punkt do zwycięstwa zbliżała warszawian. Punkt na wagę wygranej w pierwszej partii zdobył atakiem z szóstej strefy Zbigniew Bartman. Siatkarze Politechniki pozwolili swoim rywalom tylko na zdobycie siedemnastu oczek.

Drugiego seta w drużynie z Olsztyna rozpoczął Tomasz Tomczyk, który zastąpił Pawła Siezieniewskiego. Na placu gry pozostał Wojciech Ferens – od połowy pierwszego seta zmiennik Samuela Tui, a na rozegranie wrócił Toobal. Po początkowo wyrównanej grze, na dwupunktowe prowadzenie po błędach olsztynian wyszli zawodnicy ze stolicy. Atak Gromadowskiego i kiwka Toobala znów dawały jednak remis (8:8). Nie na długo, bo po chwili znów dwa punkty przewagi mieli podopieczni trenera Panasa. Wtedy Dawid Gunia zastąpił na środku siatki Cedicia. Tymczasem Politechnika powiększała swoje prowadzenie (13:10, 16:11, 18:12). Rozgrywającego i atakującego zmienił trener Sordyl, a szkoleniowiec warszawian wprowadził na parkiet w miejsce Bartmana Krzysztofa Wierzbowskiego. Obraz gry nie uległ jednak zmianie. Drużyna Radosława Panasa całkowicie kontrolowała przebieg seta, skutecznością w końcówce imponował zwłaszcza Michał Kubiak. Dwa błędy wprowadzonego na boisko Roberta Prygla dawały jeszcze nadzieję na walkę w tej odsłonie siatkarzom z Warmii, ale ich złudzenia rozwiał pipe Kubiaka. Warszawski klub wygrał 25:20 i prowadził w meczu 2:0.



Od początku trzeciej partii po olsztyńskiej stronie parkietu można było oglądać Winnika i Gunię oraz Toobala. To stołeczny zespół jednak już we wstępnej fazie seta wypracował sobie dwupunktowe prowadzenie. Błędy lawinowo zaczęli popełniać siatkarze prowadzeni przez Mariusza Sordyla. W rezultacie warszawianie sukcesywnie powiększali swoją przewagę (11:6, 15:8). Dwie przerwy na żądanie, wzięte przez coacha olsztynian nie przyniosły odmiany gry. Skuteczni byli skrzydłowi ze stolicy, a ci z Warmii nadziewali się na blok. W końcówce ładne akcje przeplatane były błędami po obu stronach. Seta bez historii zakończył atak Statsenki. Politechnika rozgromiła AZS UWM do 12.

Czwartą odsłoną rozpoczęli warszawianie w składzie rezerwowym, z Pryglem, Żalińskim, Wierzbowskim i Salasem. Po stronie akademików z Olsztyna na libero zagrał Siezieniewski. Podopieczni trenera Panasa kontynuowali dobrą grę z trzech poprzednich partii i prowadzili 3:1. Zespół z Warmii jednak szybko doprowadził do wyrównania. Potem, po błędach olsztynian przewagę odzyskali warszawianie i na tablicy świetlnej było 10:5. Wtedy o czas poprosił szkoleniowiec klubu z Warmii. Skuteczny atak Ferensa i dwa bloki na Żalińskim pozwoliły AZS-owi Olsztyn na nawiązanie punktowego kontaktu z rywalem (12:9). Tomczyk obił blok i przewaga drużyny ze stolicy stopniała do dwóch oczek. Przerwę wykorzystał wówczas trener Panas, po czym jego zespół odzyskał bezpieczna przewagę (13:10, 15:11). Olsztynianie się jednak nie poddawali. Udało im się odrobić straty i doprowadzić do remisu po 17. Wyrównana walka trwała do stanu 20:21. Potem błąd po stronie Politechniki i szczęście ekipy z Warmii przy zagrywce Guni dawały siódmej drużynie poprzedniego sezony już 3 oczka przewagi. Winnik obił blok i zdobył punkt na wagę piłki setowej. Ze środka zaatakował jeszcze Gałązka, ale w kolejnej akcji skuteczny był Ferens i podopieczni trenera Sordyla wygrali czwartą partię 25:21. W całym meczu ulegli jednak akademikom z Warszawy 1:3.

W sobotnim, zresztą podobnie jak w piątkowym sparingu brakowało obu zespołom regularności w grze. Raziły błędy w polu serwisowym i ataku. Słabo funkcjonował środek, rzadko wykorzystywany nawet w przypadku dobrego przyjęcia. Były jednak też momenty ciekawej gry i długich wymian po ofiarnych obronach, co optymistycznie wróży na dwa tygodnie przed startem ligi. Poziom emocji w sobotę był jednak zdecydowanie niższy niż dzień wcześniej, bo słabiej zaprezentował się zespół z Warmii.

Rozczarowania z gry swojej drużyny nie krył po meczu trener AZS-u UWM Olsztyn Mariusz Sordyl. Złe spotkanie w naszym wykonaniu, w zasadzie tylko krótkie momenty w poszczególnych setach było ciekawie. No i ten czwarty set: od połowy było widać trochę grania. Natomiast ogólnie bardzo źle oceniam to spotkanie. Powodu słabszej gry nie szukał jednak w rotacji składem. W założeniu było, że będziemy w dzisiejszym meczu grali wszyscy. Pierwszego seta mieliśmy grać jednym składem, drugiego kolejnym, trzeciego kolejnym. Ale to już pierwszy set wyglądał źle, także to się przełożyło na całe spotkanie. Po to są jednak mecze sparingowe, żeby każdy pokazał swoją wartość – komentował. Chcemy za dwa tygodnie być w optymalnej formie – to jest nasz cel, natomiast takie mecze jak dzisiejszy nie mogą nam się przytrafiać i to nie ulega najmniejszej wątpliwości. Na pewno będziemy walczyć, aby po rundzie zasadniczej znaleźć się w czołowej szóstce – to jest dla nas cel – mówił, zapytany o zbliżający się sezon ligowy. Bardzo pozytywnie i z dużą wiarą w sukces wypowiadał się trener akademików na temat zespołu. Wyraził też nadzieję, że na Memoriale prof. Wawrzyczka, który startuje już w przyszły piątek drużyna będzie grać zdecydowanie lepiej i stabilniej. – Paniki nie ma, ja mam swoje przemyślenia, którymi się bardzo szybko podzielę z zespołem. Za tydzień gramy turniej, za dwa ligę i tu już nie mamy marginesu błędów, będziemy walczyć w każdym meczu o zwycięstwo – kończył Mariusz Sordyl.

Z optymizmem patrzy również na nadchodzący sezon przyjmujący Politechniki Warszawskiej Michał Kubiak. Zdecydowanie nie łączy jednak gry w jednym zespole ze Zbigniewem Bartmanem z wspólnymi sukcesami w siatkówce plażowej. – Myślę, że to się nie przekłada, to są dwie różne dyscypliny. Zostawmy plażówkę w spokoju – ucinał takie dywagacje. – Chciałbym, żeby ten zespół odnosił wielkie sukcesy i robił wielkie wyniki. Myślę, że nic nie stoi na przeszkodzie, żeby tego nie zrobić bądź zrobić – mówił o swoim nowym klubie. Bez sentymentalizmu i szczególnej motywacji traktował zaś grę przeciwko byłej drużynie: – To jest moja praca, ja robię to, co lubię, chcę wygrywać z każdym i to, a czy to jest moja była drużyna, czy nie, nie ma żadnego znaczenia. Chwalony za grę w dotychczasowych sparingach i proszony o ustosunkowanie się do typowania go jako odkrycia sezonu, skromnie mówił, że takich opinii na swój temat nie słyszał. Jeżeliby tak się wydarzyło, to ja biorę to w ciemno. Chciałbym, żeby tak się stało, wszystko jest w moich rękach – oceniał.

AZS Politechnika Warszawska – AZS UWM Olsztyn 3:1
(25:17, 25:20, 25:12, 21:25)

Składy zespołów:
Politechnika: Neroj, Statsenko, Bartman, Kubiak, Kreek, Gałązka, Wojtaszek (libero) oraz Salas Moreno, Prygiel, Wierzbowski i Żaliński
AZS UWM: Toobal, Gromadowski, Tuia, Siezieniewski, Gunia, Hain, Mierzejewski (libero) oraz Włodarczyk, Winnik, Tomczyk, Ferens i Cedić

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
rozgrywki towarzyskie

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2010-10-09

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved