Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > mistrzostwa świata > Brazylii droga po kolejny tytuł?

Brazylii droga po kolejny tytuł?

fot. archiwum

Reprezentacja Brazylii dołączyła do Kuby i jutro zagra w finale mistrzostw świata 2010. W półfinale podopieczni trenera Rezende pokonali gospodarzy całej imprezy, Włochów. Canarinhos będą bronili mistrzowskiego tytułu po raz drugi.

Spotkanie Brazylia – Włochy na długo przed rozpoczęciem było zapowiadane jako mecz ,,podwyższonego ryzyka". Włosi nie mogą wybaczyć ,,Canarinhos" odpuszczenia meczu z Bułgarią wskutek czego zagrają już w półfinale. Wchodzących na boisko Brazylijczyków witały więc ogromne gwizdy, które zresztą słychać było jeszcze wielokrotnie.

Ci jednak nic sobie z tego nie robili. Spotkanie rozpoczęło się od dobrej zagrywki Murillo i udanej kontry Rodrigao. Kolejne świetne zagrywki Murillo i kontry jego kolegów sprawiły, że było już 3:0 dla podopiecznych Bernardo Rezende. Trzypunktowe prowadzenie Bruno Rezende i kolegów utrzymywało się przez dłuższą chwilę. Na drugiej przerwie technicznej było 8:5. Tuż po powrocie na parkiet kontra  Leandro Visotto podwyższyła prowadzenie Brazylii o jeszcze jeden punkt. Obie ekipy zacięcie walczyły o każdą piłkę, były skuteczne w ataku. Dwa błędy w ataku Włochów (Fei, Sala), którzy wyraźnie zestresowani mylili się dość często w tym secie sprawiły, że na tablicy pojawił się wynik 14:9 dla Brazylii i o czas natychmiast poprosił Andrea Anastasi, po którym znakomicie atakował Luigi Mastrangelo. Pięciopunktowe prowadzenie Canarinhos utrzymali także na przerwie technicznej numer dwa, na którą zespoły zeszły po ataku ze środka Lucasa, a tuż po niej kontra Visotto po świetnej zagrywce Lucasa powiększyła przewagę siatkarzy w żółtych koszulkach. Canarinhos wyraźnie wrzucili wyższy bieg. Świetnie grali zagrywką i pasywnym blokiem. Po ataku z przechodzącej piłki w wykonaniu Murillo było już 19:12, co uciszyło na chwile włoskich kibiców, a o drugi czas poprosił trener Anastasi, po którym Canarinhos wykorzystując błędy rywali powiększali przewagę (21:12). Mogli tym samym do samego końca spokojnie kontrolować grę. Pojedynczy blok Visotto dał jego ekipie piłkę setową, którą po chwili wykorzystał pokazując znakomitą akcję duet Rezende/Lucas.

Set numer dwa zaczął się od zepsutej zagrywki gospodarzy, którzy rozpoczęli te partię z Matejem Cernicem i Emanuele Birarellim w miejsce Sali i Parodiego. Po chwili ten sam błąd popełnił Murillo. Podopieczni Bernardo Rezende wypracowali sobie dwupunktową przewagę, a po asie serwisowym Visotto było już 5:2. O pierwszy czas zmuszony był poprosić trener Anastasi. Taką przewagę Brazylia utrzymała także na pierwszej przerwie technicznej, na którą obie ekipy sprowadziła zepsuta zagrywka po stronie scuadra azurra. Po niej nie bez kolejnej pomocy sędziów, a także po asie serwisowym Cernica Włosi natychmiast doprowadzili do remisu 8:8 . O czas natychmiast poprosił Bernardo Rezende. Poskutkowało, bowiem po niej nowy nabytek Resovii zepsuł zagrywkę. Po chwili dzięki kontrze Cristiana Savaniego Italii udało się wyjść na prowadzenie 10:9. W tym momencie kontuzji doznał Bruno Rezende, który kilka minut później opuścił plac gry. Niedługo potem Savani popisał się punktową zagrywką wyprowadzając swój zespół już na dwupunktowe prowadzenie. Brazylia walczyła o odrobienie strat, ale na drugiej przerwie technicznej było 16:15 dla Włochów, a tuż po niej zepsuta zagrywka Włoch i konta Brazylii wyprowadziły ekipę z Ameryki Południowej na jednopunktowe prowadzenie (17:16). Po chwili jednak znakomita gra Savaniego pozwoliła Włochom ponownie wyjść na dwupunktowe prowadzenie (20:18). Kolejne akcje w dużej mierze dzięki dobrej zagrywce Lucasa wygrali jednak Canarinhos (22:20) i o czas poprosił trener Italii. Nie pomogło, bowiem tuż po niej Lucas popisał się asem serwisowym. Serię zakończył atak Cernica. Zbicie Murillo dało Brazylii piłkę setową, którą po chwili zakończyła znana wszystkim sztuczka rozgrywających ze schowaniem ręki przy przechodzącej nad siatką piłce w wykonaniu Marlona.



Trzecia partia rozpoczęła się od wyrównanej gry z obu stron. Po stronie brazylijskiej na boisku pozostał oczywiście Marlon. Blok na Murillo, a następnie Rodrigao sprawił, że na pierwszą przerwę techniczną Italia zeszła z trzypunktowym prowadzeniem. Włosi wyraźnie nabrali ochoty do gry, wyraźnie wzmocnili zagrywkę, obie ekipy nie imponowały jednak skutecznością na kontrze. Przy stanie 10:6 o czas poprosił trener Rezende. Brazylia nie odpuszczała i po udanej kontrze Visotto było już tylko 11:9 dla Włoch. Atak Alessandro Feia w antenkę sprawił, Ze przewaga Italii wynosiła już tylko punkt. Udana akcja Vermiglio i spółki oraz błąd w ataku Murillo sprawiły jednak, że na przerwie technicznej numer dwa przewaga Azurrich była już trzypunktowa (16:13), a tuż po niej brazylijczycy pomylili się po raz kolejny i o czas poprosił zdenerwowany Bernardo Rezende. Po czasie na zagrywce pomylił się Birarelli. Udana akcja w wykonaniu Visotto sprawiła, że na tablicy pojawił się wynik 20:18 dla Włochów, co zmusiło trenera Anastasiego do wzięcia czasu. Włosi imponowali swoją znakomita grą w przyjęciu nawet piekielnie mocnych zagrywek rywali pozwalając Valerio Vermiglio na swobodne prowadzenie gry i utrzymywanie prowadzenia. Wkrótce jednak nieudany atak Feia po zagrywce Bruno Rezende, którego kontuzja okazała się raczej drobna, bowiem wszedł na podwójną zmianę sprawił, że przewaga Włoch zmalała do punktu 23:22. Po chwili jednak ten siatkarz się poprawił dając udanym atakiem swojemu zespołowi piłkę setową, którą kilka minut później wykorzystał  Luigi Mastrangelo kiwką siejąc spustoszenie w szeregach brazylijskiej obrony.

Czwarty set rozpoczął się od udanego ataku z drugiej linii w wykonaniu Canarinhos, którzy po chwili blokując Feia odskoczyli na dwa punkty (3:1), a kolejne błędy włoskiego zawodnika sprawiły, że zrobiło się już 6:2 dla Brazylii, a na boisku pojawił się Michał Lasko. Błąd w przyjęciu Murillo i kontra Cernica sprawiło, że było już tylko 7:6 dla Marlona i spółki. Ostatecznie jednak na przerwę techniczną Canarinhos zeszli z dwoma oczkami ,,na plusie", a tuż po niej pomylił się Mastrangelo, który natychmiast się poprawił. Blok Visotto sprawił, że przewaga mistrzów świata rosła i przy stanie 11:7 o czas poprosił trener Anastasi, po którym na kontrze zatrzymany został Rodrigao. Przewaga Brazylii cały czas rosła, po udanej kontrze w wykonaniu Dante Amarala było to już pięć punktów. Na drugiej przerwie technicznej zawodnicy w żółtych koszulkach prowadzili już 16:10 po nieudanym ataku Łasko, a tuż po niej udanie skontrował świetnie grający Visotto. Brazylia w pełni kontrolowała boiskowe wydarzenia nie pozwalając rywalom na zbyt wiele. Po kontrze ze środka i asie Dante było już 20:11. Zepsuta zagrywka Mastrangelo dała Canarinhos piłkę meczową. Włochom udało się obronić dwa meczbole, ale atak ze środka Lucasa po chwili zakończył mecz.

Włochy – Brazylia 1:3
(15:25, 22:25, 25:23, 17:25)

Składy zespołów:
Brazylia: Bruno (2), Visotto (24), Murillo (10), Rodrigao (4), Lucas (7), Dante (16), Mario (libero)  oraz Theo (3), Marlon (1) i Bravo
Włochy: Vermiglio (1), Mastrangelo (12), Parodi, Savani (9), Sala (1), Fei (20), Marra (libero) oraz Birarelli (6), Cernic (9), Travica (1), Lasko (2) i Zaytsev

Po meczu powiedzieli:

Giba (kapitan reprezentacji Brazylii): Dzisiaj zagraliśmy znakomity mecz. Osobiście kocham wsparcie ze strony fanów. Graliśmy lepiej taktycznie od Włochów, ale teraz musimy zwolnić i odzyskać naszą koncentrację, ponieważ Kuba jest silnym zespołem, który gra na bardzo wysokim poziomie technicznym. Nasi środkowi są bardzo inteligentni i dziś wiedzieli kogo wskazać jako najsłabsze punkty. Popełnialiśmy jednak za dużo błędów, ale zmieniliśmy nasz system i to pomogło nam wygrać.

Bernardo Rezende (trener reprezentacji Brazylii): Publiczność była naprawdę fantastyczna, czułem się prawie, jakbym był w Brazylii. Graliśmy bardzo dobrze, chociaż popełnialiśmy dość dużo błędów, ale Italia miała duże trudności i my wykorzystaliśmy sytuację. Obie ekipy były mniej więcej na tym samym poziomie, kto popełnił mniej błędów wygrał mecz. Bruno doznał kontuzji w czasie meczu, a niektórzy zawodnicy mieli problemy fizyczne. Teraz muszę skoncentrować się na rehabilitacji kluczowych graczy, poniewaz finał z Kubą będzie prawdziwą batalią.

Alessandro Fei (atakujący reprezentacji Włoch): Byliśmy bardzo zdenerwowani na początku meczu i popełnialiśmy mnóstwo błędów. Na nieszczęście wszystkie te błędy naruszaliśmy przez cały mecz. Teraz musimy już myśleć tylko o niedzielnym meczu, który będzie bardzo ważny.

Andrea Anastasi (trener reprezentacji Włoch): Gratulacje dla Brazylii. Grali dobrze, a w siatkówce, jeżeli grasz dobrze, wygrywasz. My popełnialiśmy bardzo dużo błędów w ataku, które znacząco wpłynęły na wynik meczu.

Zobacz również:
Wyniki turnieju finałowego mistrzostw świata 2010

źródło: fivb.org, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
mistrzostwa świata

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2010-10-09

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved