Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Drugi dzień turnieju w Krośnie – Zwycięstwa Pamapolu i Resovii

Drugi dzień turnieju w Krośnie – Zwycięstwa Pamapolu i Resovii

fot. archiwum

Siatkarze Pamapolu Wieluń pokonali w drugim dniu Międzynarodowego Turnieju Towarzyskiego o Puchar Prezydenta Miasta Krosna zespół Farta Kielce 3:0. W drugim spotkaniu Resovia Rzeszów również w stosunku 3:0 pokonała Chemmes Humenne.

Jak mówi stare siatkarskie przysłowie nie zmienia się zwycięskiego składu. Powyższa zasada z pewnością nie obowiązywała po wczorajszym spotkaniu trenera Farta, natomiast w przypadku Dariusza Marszałka widzimy, że turnieje towarzyskie rządzą się innymi prawami.

Obie drużyny rozpoczęły spotkanie w bardzo odmienionych szóstkach. Przetasowania personalne przynajmniej na początku lepiej odbiły się na grze kielczan, którzy na pierwszej przerwie technicznej prowadzili pięcioma „oczkami" (8:3). Z dobrej strony prezentował się niegrający wczoraj Michał Żuk. Siatkarze z Wielunia starali się odrabiać straty jednak dobra dyspozycja Jungiewicza bardzo utrudniała im to zadanie – na drugiej przerwie technicznej zawodnicy z Kielc utrzymali pięć punktów przewagi. Po słabszym początku seta podopieczni Dariusza Marszałka przebudzili się w końcówce – trzy asy serwisowe posłał Maciej Zajder (18:18). O przerwę poprosił trener Dariusz Daszkiewicz. Powróciwszy na boisko drużyny dosłownie wymieniały się prowadzeniem. Przy stanie 23:23 o czas poprosił szkoleniowiec Pamapolu Wieluń. O sukcesie w tej partii zadecydowała końcówka w której więcej zimnej krwi wykazali zawodnicy z Wielunia, którzy zwyciężyli na przewagi 34:32.

Druga odsłona spotkania rozpoczęła się analogicznie do pierwszej od prowadzenia „Farciarzy", którzy szybko uzyskali trzypunktową przewagę (8:5). Na drugiej przerwie technicznej kielczanie prowadzili co prawda dwoma punktami jednak coraz bardziej czuli na plecach oddech swoich rywali, którzy z akcji na akcje poprawiali swoją grę. Mocnym punktem w prowadzącej ekipie był niewątpliwie Sławomir Jungiewicz, wspierany przez Michała Żuka. Wielunianie odrobili jednak minimalną stratę gdy w polu zagrywki pojawił się Dmytro Babkow, który silnym serwisem odrzucił nieco rywali od siatki (17:17). Kibice zgromadzenie na hali przy ulicy Bursaki po raz kolejny w tym meczu mogli oglądać bardzo wyrównaną grę obu drużyn i walkę punkt za punkt. Niezwykle widowiskowy, pojedynczy blok Bartosza Buniaka na Michale Żuku zmusił Dariusza Daszkiewicza do poproszenia o przerwę (24:23). Kielczanie zdołali wprawdzie obronić pierwszą piłkę setową, jednak przy drugiej byli już bez silni wobec asa serwisowego, którym popisał się Babkov (26:24).



W trzeciej partii dla odmiany pierwsza przerwa techniczna należała do wielunian, którzy tuż przed nią wyszli na minimalną, jednopunktową przewagę(8:7). Powróciwszy na plac gry zawodnicy trenera Marszałka powiększali swoją przewagę do trzech „oczek" dzięki dobrej grze Zajdera i Antanowicza (12:9). Po kolejnym już w tym dniu asie serwisowym Macieja Zajdera trenera Farta postanowił dokonać zmiany wprowadzając na plac gry przyjmującego Piotra Łukę (14:11). Tuż po drugiej przerwie technicznej zawodnicy z Kielc dzięki skutecznym atakom Łuki oraz Jungiewicza odrobili straty (16:16). „Farciarze" nie cieszyli się jednak zbyt długo remisem – cztery kolejne akcje należały do zespołu z Wielunia (20:16). Chcąc zmienić obraz gry swojego zespołu o przerwę poprosił Dariusz Daszkiewicz. Trzydzieści sekund wytchnienia nie zdołało jednak zatrzymać rozpędzonych wielunian – koncertowo atakował Antanowicz. Dariusz Daszkiewicz postanowił rzucić wszystko na szalę – desygnował do gry Dobrowolskiego i Kapfera. Jak się okazało szala przechyliła się jednak na korzyść siatkarzy z Wielunia, którzy nie „roztrwonili" uzyskanej przewagi zwyciężając tą partię 25:21. Mecz zakończył atakiem z drugiej linii Sergiej Kapelus. Najlepszym zawodnikiem spotkania wybrany został Bartosz Buniak.

Pamapol Wieluń – Fart Kielce 3:0
(34:32, 26:24, 25:21Składy drużyn:
Pamapol Wieluń: Lubiejewski, Stelmach, Kapelus, Zajder, Babkov, Buniak, Marszałek oraz Antanovich, Błoński

FART Kielce: Kozłowski, Jungiewicz, Żuk, Sopko, Bielicki, Kamiński, Drzyzga (libero) oraz Dobrowolski, Kapfer, Łuka


Trener Ljubo Travica również postanowił dać szansę gry zawodnikom, którzy wczoraj nie nie grali za długo na parkiecie – w pierwszej szóstce pojawili się: Kamil Długosz oraz Rafał Buszek. Spotkanie rozpoczęło się od wyrównanej a zarazem bardzo nerwowej gry obu zespołów. Obity blok Mizeraka i Sukocheva przez Mateusza Mikę dał rzeszowianom jednopunktowe prowadzenie na pierwszej przerwie technicznej (8:7). Po powrocie na plac gry lepiej prezentowali się zawodnicy ze Słowacji – as serwisowy Mizeraka, skuteczny atak Milana Hrinaka oraz błąd Długosza w ataku dał im trzy „oczka" przewagi (11:8). Kolejne akcje toczyły się punkt za punkt – wśród gości dobrze prezentował się Miroslav Jakubov. Siatkarze z Podkarpacia zdołali jednak przełamać przewagę rywali – dwie kombinacyjne akcje w których kolejno punktowali Mika i Buszek oraz skuteczny atak Kosoka ze środka wyprowadził Asseco na prowadzenie. O przerwę dla swojego zespołu poprosił Richard Vlkolinský (17:18). Drużyny niczym w kalejdoskopie wymieniały się prowadzeniem – w samej końcówce seta na tablicy wciąż widniał remis (21:21). Finisz należał jednak do Resovii – w szczególności do jej juniora Kamila Długosza, który trzykrotnie punktował w ataku.

Zmotywowali zwycięstwem w pierwszej odsłonie rzeszowianie rozpoczęli kolejną od mocnego uderzenia, wychodząc na wysokie, pięciopunktowe prowadzenie (8:3). Punktowy atak Długosza oraz blok Perłowskiego powiększył przewagę polskiego zespołu i zmusił trenera Hummenego do poproszenia o pierwszą w tym secie przerwę (12:5). Trzecia drużyna PlusLigi górowała nad mistrzami Słowacji praktycznie w każdym elemencie i skrupulatnie wykorzystywała wszystkie ich pomyłki – na drugiej przerwie technicznej miała aż 10 punktów przewagi. Na  słowa uznania zasługiwał niewątpliwie – Michał Baranowicz, który niejednokrotnie gubił blok przeciwników. Nasi sąsiedzi z południa starali się szczególnie w końcówce nawiązać walkę – zmniejszyli nawet stratę dzielącą ich od Resovii do sześciu punktów – jak się okazało było to jednak wciąż za mało. Podopieczni Richarda Vlkolinskiego musieli po raz drugi w tym spotkaniu uznać wyższość drużyny ze stolicy Podkarpacia.

Trzecia i zarazem ostatnia partia rozpoczęła się od przewagi Resovii, która na pierwszej przerwie technicznej prowadziła trzema punktami (8:5). Prowadzenie mogłoby być zdecydowanie wyższe gdyby nie kilka błędów własnych, które popełnili zawodnicy Ljubo Travicy. Słowacy starali się odrabiać straty jednak wynik wciąż oscylował w okolicy trzypunktowego prowadzenia Resovii. Po drugiej przerwie technicznej rzeszowianie powiększyli swoją przewagę – dobrze prezentował się Buszek oraz Długosz, którym świetnie rozgrywał Baranowicz. Przy stanie 18:13 o przerwę poprosił trener Chemesu. Blok na Jakubovie oraz dwa asy serwisowe Łukasza Perłowskiego i … Richard Vlkolinsky musiał ponownie wezwać do siebie swoich zawodników (21:14). W końcówce seta w szeregi polskiego zespołu wdarło się pewne rozluźnienie co wykorzystali grający do samego końca Słowacy (23:21). Zepsuta zagrywka Milana Mizeraka, a następnie atak Rafała Buszka z drugiej linii zapewnił jednak zwycięstwo podkarpackiej drużynie. Najlepszym zawodnikiem spotkania wybrany został Michał Baranowicz.

Resovia Rzeszów – Chemes Hummene 3:0
(25:23, 25:18, 25:21)

Składy drużyn:
Resovia Rzeszów: Buszek, Baranowicz, Kosok, Perłowski, Długosz, Mika, Głód
Chemes Hummene: Mizerak R, Mizerak M., Hrinak M. , Kasper, Sukochev, Jakubov M., Vajda oraz Javorcik, Bil, Leskanic, Hudak M.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga, rozgrywki towarzyskie

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2010-10-08

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved