Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > mistrzostwa świata > Bartosz Kurek: To były dziwne mistrzostwa

Bartosz Kurek: To były dziwne mistrzostwa

fot. archiwum

Reprezentacja Polski po porażkach z Bułgarią i Brazylią pożegnała się z mundialem. Jednak pewnie jeszcze przez wiele dni wszyscy będą zastanawiali się nad przyczyną klęski i nagłym załamaniem formy biało-czerwonych. A co o tym sądzi Bartosz Kurek?

Po udanym występie Polaków w Trieście wszyscy liczyli na dobrą grę biało-czerwonych w dalszej fazie turnieju. Jednak podopieczni Daniela Castellaniego w kiepskim stylu ulegli najpierw Brazylii, a potem Bułgarii i z dużym hukiem pożegnali się z włoskim mundialem. Dlaczego? – Mimo upływu czasu nie jestem mądrzejszy w tej sprawie, i myślę, że w najbliższych dniach czy miesiącach nikt z nas nie będzie mądrzejszy. To zadanie dla trenera i działaczy, by wspólnie przedyskutować, co nie wypaliło – mówi na łamach Gazety Wyborczej Bartosz Kurek. – Ze swej strony wiem, że zawiedliśmy głównie my, zawodnicy, naszą grą. Bo warunki do pracy, zaplecze czy przygotowania mieliśmy zapewnione na wysokim poziomie – kontynuuje przyjmujący reprezentacji Polski.

Siatkarz, który miał być jednym z filarów polskiej reprezentacji nie wie, gdzie tkwi przyczyna porażki. – Nie jestem w stanie powiedzieć, co się stało… Czy nad polską reprezentację nadleciała jakaś ciemna chmura i była w Ankonie przez te dwa nieszczęsne dni? – zastanawia się Kurek. – Dla mnie to jest jednak najlepsza motywacja do dalszej pracy. Gdyby nie to, że potrzebuję kilka dni odpoczynku przed ligą, to już jutro pojawiłbym się na treningu w klubie, żeby jeszcze mocniej trenować. I udowodnić, że to, co stało się we Włoszech, było tylko przypadkiem – dodaje zawodnik.

Wiele podczas tych mistrzostw mówi się o zabijaniu sportowej rywalizacji, o nieuczciwej kalkulacji oraz o wędrówce do złota przy pomocy porażek. Sam Kurek przyznaje, że on i jego koledzy nie chcieli kombinować, a grać o zwycięstwa. – To były bardzo dziwne mistrzostwa. Teraz można gdybać, że przecież można było nie wygrywać z Niemcami i iść w drugą stronę drabinki turniejowej. Zagraliśmy w pierwszej fazie sportowo, chcieliśmy wygrać każdy mecz. Liczyliśmy, że kolejnymi zwycięstwami będziemy się podbudowywać. Myśleliśmy, że poradzimy sobie, choć wygrywając trafiliśmy na cięższych przeciwników – opowiada Kurek. – Jeśli wychodzi się na boisko, by przegrać, bo to się bardziej opłaci, to dla mnie katastrofa, zabijanie pięknej dyscypliny – dodaje zawodnik.



Kurek zapewnia, że wszyscy zawodnicy byli dobrze przygotowani do mundialu zarówno pod względem fizycznym, jak i psychicznym. Może zatem biało-czerwoni nie poradzili sobie z ciążącą na nich presją? – Presja była. Czuliśmy ją. Ale jesteśmy profesjonalnymi sportowcami i musimy sobie z nią radzić na co dzień – twierdzi zawodnik bełchatowskiej Skry.

Po nieudanych mistrzostwach rozpoczęła się dyskusja czy Daniel Castellani nadal powinien pracować z reprezentacją Polski. Zdaniem Kurka Polski Związek Piłki Siatkowej powinien dać szansę argentyńskiemu trenerowi. – Uważam, że w tym momencie Daniel jest najlepszym trenerem, by za rok, kiedy spotkamy się na zgrupowaniu, zapanować nad wszystkim, wlać w nas optymizm. (…) Dla mnie współpraca z Danielem była czymś najlepszym w karierze. Mam nadzieję, że będziemy mieli szansę ją kontynuować – kończy przyjmujący reprezentacji Polski.

źródło: Gazeta Wyborcza, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
mistrzostwa świata, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2010-10-04

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved