Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Memoriał Arkadiusza Gołasia: Wygrane polskich drużyn

Memoriał Arkadiusza Gołasia: Wygrane polskich drużyn

fot. archiwum

W spotkaniu inaugurującym tegoroczny Memoriał Arkadiusza Gołasia spotkały się zespoły Skry Bełchatów i DHL Ostrawa. Po wyrównanej walce lepsi okazała się Skra. W drugim pojedynku gospodarze - AZS Częstochowa pokonali ekipę z Innsbrucku.

Pierwszy mecz Memoriału Arkadiusza Gołasia rozpoczął się dobrze dla siatkarzy Skry Bełchatów, którzy dzięki atakowi Jakuba Novotnego prowadzili 8:6. Wspomniany wcześniej Novotny, kilka chwil później doznał kontuzji, wykluczającej go z dalszego udziału w meczu. Po wznowieniu gry, z dobrej strony prezentował się atakujący Peter Michalović, który jednak nie zdołał w pojedynkę prowadzić gry swojego zespołu. Kiedy na zagrywce po stronie bełchatowian pojawił się Maciej Krzywiecki, mistrzowie Polski wyszli na pięciopunktowe prowadzenie (19:14). Zaniepokojony rozwojem wydarzeń, trener Zdenek Śmejkal poprosił swych zawodników do siebie. Przerwa nie wybiła jednak z rytmu dobrze spisujących się bełchatowian, którym punktowa zagrywka Cedzyńskiego dała zwycięstwo w secie inaugurującym rozgrywki.

Zupełnie inaczej wyglądało otwarcie partii drugiej, gdzie zdecydowane prowadzenie objęli siatkarze z Ostrawy. Czechom udało się w pierwszych minutach seta wypracować osiem oczek przewagi (10:2), które pozwoliły im na spokojne prowadzenie gry. Wśród zawodników z Ostrawy dobrze prezentował się wówczas kapitan zespołu Marek Mikula oraz Aleś Sprawka. Skuteczną serię rywali próbował powstrzymać Karol Kłos, którego serwis pozwolił na ustawienie szczelnego bloku przez bełchatowian (11:6). Czesi nie zamierzali jednak pozwolić Skrze, w przeszkodzeniu im w odniesieniu zwycięstwa, a serwis Zdenka Hanika pozwolił siatkarzom z Ostrawy na powiększenie dystansu dzielącego ich od Polaków. Mistrzowie Polski w końcowych fragmentach seta próbowali jeszcze zniwelować straty. Końcowy zryw nie przeszkodził jednak Czechom w odniesieniu zwycięstwa.

Podobnie wyglądało otwarcie seta trzeciego, kiedy to zawodnicy z Ostrawy wypracowali kilka oczek przewagi. Po przerwie technicznej, Skra zaczęła gonić rywala, w czym pomogły jej m.in. skuteczne akcje Krzywieckiego i Wnuka. Kiedy jednak, prowadzeni przez trenera Smejkala zawodnicy ponownie uzyskali prowadzenie, trener Jacek Nawrocki poprosił o czas. Czesi nie zostali jednak wybici z rytmu. Dobre ataki Alesa Spravki oraz Petera Michalovicia skutecznie omijały lub obijały bełchatowski blok. Mistrzowie polski, w końcowej fazie seta znów rozpoczęli pogoń za rywalem. Dobre zagrywki powracającego po kontuzji Plińskiego znacznie im to zadanie ułatwiły. W połączeniu ze skuteczną grą blokiem Kłosa i Cedzyńskiego pozwoliło to doprowadzić do stanu 24:23. Ostatnią akcję na swoją korzyść rozstrzygnęli jednak siatkarze z Ostravy, co dało im prowadzenie w meczu.



Wyrównana walka zespołów zainaugurowała rywalizację w secie czwartym. Kiedy jednak skutecznym blokiem popisali się siatkarze z Czech, ich przewaga wyniosła trzy oczka ( 12:9), a o przerwę poprosił Jacek Nawrocki. Siatkarze z Bełchatowa zaczęli jednak straty odrabiać, a pozwoliły im na to ataki Boniaka i Krzywieckiego. Pojawienie się Pawła Woickiego w polu serwisowym dało mistrzom Polski szansę na wypracowanie przewagi. Podopieczni Jacka Nawrockiego tej okazji nie zmarnowali powiększając o dwa oczka dystans dzielący ich od przeciwników. Pomimo usilnych starań Czechów, nie udało się im zmienić przebiegu rywalizacji. Skutecznie przeszkadzały im w tym bowiem zagrania Krzywieckiego, czy Boniaka. Siatkarzom Skry w odniesieniu zwycięstwa pomogli w niewielkim stopniu również sami siatkarze przyjezdni, którzy w ostatniej akcji popełnili błąd własny.

Tie-breaka od mocnego uderzenia rozpoczęli bełchatowianie, który w otwarciu wypracowali trzy oczka przewagi (4:1). Sytuację tę bezskutecznie próbowali zmieniać Czesi, których blok kilkukrotnie został wykorzystany do zdobycia punktu przez siatkarzy Skry. Mistrzowie Polski, przy zmianie stron prowadzili czterema oczkami, a po wznowieniu gry, po skutecznych akcjach m.in. Radosława Wnuka. Czas, o który poprosił szkoleniowiec z Ostrawy (10:4), nie przyniósł oczekiwanych przezeń rezultatów. Po wznowieniu punktowali bowiem praktycznie tylko siatkarze Skry, pośród których Daniel Pliński zakończył rywalizację w ostatnim secie spotkania.

Najlepszymi zawodnikami drużyn wybrano Alesa Spravkę i Pawła Zatorskiego.

Skra Bełchatów – VK DHL Ostrawa 3:2
(25:18, 20:25, 23:25, 25:19, 15:6)


Częstochowianie, w swym pierwszym meczu na Memoriale nie dali szans siatkarzom z Insbrucka, w szeregach których występuje były siatkarz akademików, Toni Kaankaanpaa. Dominacja podopiecznych Marka Kardosa widoczna była praktycznie od pierwszych piłek sobotniego spotkania. Bardzo dobrze spisywał się częstochowski blok, w którym wielokrotny udział miał Wojciech Sobala. Oprócz nowego zawodnika akademików, na środku siatki wystąpił po raz kolejny Robert Szczerbaniuk, zastępujący zmagających się z problemami zdrowotnymi: Radosława Kolanka i Łukasza Wiśniewskiego. Pierwszy set charakteryzował się całkowitą dominacją siatkarzy spod Jasnej Góry. Wtedy to siatkarze z Częstochowy oprócz dobrej gry defensywnej dołożyli trudną zagrywkę, która skutecznie przeszkodziła w grze drużynie przyjezdnej. W końcowych fragmentach seta, punkty zaś dopisywali do swego konta praktycznie tylko akademicy, czym przypieczętowali swoje zwycięstwo w pierwszej odsłonie.

Druga odsłona rywalizacji nie różniła się znacznie od pierwszej partii spotkania. Goście nie potrafili znaleźć patentu na dobrze dysponowanych akademików, a dodatkowo duża liczba popełnianych przezeń błędów własnych tego zadania im nie ułatwiała. Pośród częstochowian dobrze spisywał się Bartosz Janeczek oraz Wojciech Sobala. To właśnie on wraz z Fabianem Drzyzgą zablokował Toniego Kaankaanpę, co dało pięć oczek przewagi gospodarzy turnieju. Dystans dzielący ich od rywali jeszcze się zwiększył, w czym ponownie pomogły dobre serwisy gospodarzy.

Ostatnia partia spotkania wydawała się być najbardziej wyrównana. Prowadzenie siatkarze z Częstochowy wypracowali po ataku Fabiana Drzyzgi z przechodzącej piłki (11:8). Szkoleniowiec z Insbrucka poprosił wówczas o czas, ale jego podopieczni na chwilę zdołali doprowadzić do gry punkt za punkt. Gościom tylko raz udało się zagrozić podopiecznym Marka Kardosa. Kiedy punkt zdobył Słoweniec, Davor Cebron, a na blok Austriaków nadział się Robert Szczerbaniuk, na tablicy wyników pojawiła się zaledwie jednopunktowa przewaga gospodarzy (17:16). Serię rywali przewał Krzysztof Gierczyński. Po krótkiej chwili wyrównanej walki, gospodarze znów zaczęli przejmować kontrolę nad przebiegiem rywalizacji.

Najlepszymi zawodnikami spotkania wybrano Toniego Kaankaanpę oraz Krzysztofa Gierczyńskiego.

Tytan AZS Częstochowa – Hypo Tirol Innsbruck 3:0
(25:16, 25:17, 25:20)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga, rozgrywki towarzyskie

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2010-10-02

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved