Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > mistrzostwa świata > MŚ, gr. L: Tie-break na korzyść Amerykanów

MŚ, gr. L: Tie-break na korzyść Amerykanów

fot. archiwum

Aż pięciu setów potrzebowali Amerykanie, by wygrać z reprezentacją Kamerunu. Afrykańczycy byli blisko sprawienia sensacji, ale nie dość konsekwentnie zagrali w końcówce czwartej partii. Przed nimi mecz z Czechami, aby awansować muszą ich rozgromić.

Kamerun rozpoczął spotkanie ze Stanami Zjednoczonymi dość zaskakująco, bo od wysokiego, czteropunktowego prowadzenia 5:1, które zdołał utrzymać do pierwszej przerwy technicznej (8:4). USA dopiero w końcówce seta poprawiło swoją grę w obronie a Holt i Lotman dołożyli po „oczku" zagrywką, zmniejszając tym samym przewagę siatkarzy z Czarnego Lądu do jednego punktu (24:23). To jednak nie wystarczyło na dobrze dysponowanych Kameruńczyków, którzy po skutecznym ataku rozstrzygnęli seta na swoją korzyść. W drugim secie siatkarze prowadzeni przez Alana Knipe postanowili postawić od samego początku wywrzeć presję na rywalu świetnie prezentując się w polu serwisowym i w bloku, co przyniosło oczekiwane skutki i Amerykanie na pierwszej przerwie technicznej prowadzili 8:5. Z czasem ich przewaga tylko rosła – po punktowej zagrywce Stanleya, dającej USA siedmiopunktowe prowadzenie, trener Kamerunu był zmuszony do wzięcia czasu. To jednak nie przyniosło oczekiwanego efektu i nie wybiło rywala z rytmu, wręcz przeciwnie – Amerykanie wciąż narzucali tempo gry w tej odsłonie, Afrykańczycy zaś popełniali mnóstwo błędów, w efekcie czego przegrali 14:25.

Trzeci set, podobnie jak drugi, rozpoczął się od prowadzenia Amerykanów. Tym razem jednak Kamerun nie pozwolił przeciwnikowi utrzymać przewagi i szybko zniwelował ją do jednego „oczka", dwukrotnie punktując w bloku. Od tego czasu obie drużyny walczyły ze sobą punkt za punkt, doprowadzając do stanu 14:14. W końcówce seta, w której atakowali głównie dwaj zawodnicy – Stanley i Ndaki, górą okazał być się ten drugi, jego drużyna mogła cieszyć się ze zwycięstwa 27:25 w trzeciej partii. Czwarta odsłona spotkania nie była już tak emocjonująca i drużyna z Ameryki Północnej kontrolowała przebieg gry od samego początku, prowadząc 8:6 i 16:14. Z upływem czasu drużyna Kamerunu coraz bardziej traciła na siłach, przegrywając tym samym 20:25.

Tie break okazał się już teatrem jednego aktora, a mianowicie podopiecznych trenera Knipe. Kameruńczykom dały się we znaki trudy spotkania, co wykorzystali Amerykanie, obejmując początkowo trzypunktowe prowadzenie, by przy zmianie stron prowadzić 8:4 dzięki dobrym zagraniom Lotmana. Z czasem duch rywalizacji słabł coraz bardziej a całą potyczkę wynikiem 15:7 zakończył Clayton Stanley posyłając rywalowi dwa asy serwisowe.



Kamerun – USA 2:3
(25:23, 14:25, 27:25, 20:25, 7:15)

Składy zespołów:
Kamerun:
Nongny Mefani (12), Kari Adeke (1), Abbas El Hadj (1), Ndaki Mboulet (29), Moussa (1), Wounembaina (17), Fossi Kamto (libero) oraz Ndongo, Tonemassa Sombang (5), Dolegombai i Feughouo (3)
USA:
Anderson (1), Priddy (26), Stanley (27), Hansen (4), Holmes (10), Holt (7), Lambourne (libero) oraz Lee (1), Lotman (10) i Winder

Po meczu powiedzieli:

William Priddy (kapitan USA): – Od czasu zdobycia złotego medalu w Pekinie nasza drużyna przeszła wiele, to był dla nas trudny okres, w którym nie potrafiliśmy odnaleźć właściwego rytmu gry. Niestety wciąż nie jestem pewien czy już zdołaliśmy go odnaleźć. Kameruńczycy za to zagrali naprawdę dobry mecz.

Alan Knipe (trener USA): – Gratuluję drużynie Kamerunu, którzy zagrali dziś naprawdę świetnie. Ten mecz wyglądał jak walka uliczna między zawodnikami z numerem 7 i 14 po stronie Kamerunu (Ndaki Mboulet i Wounebmaina) a zawodnikami z numerem 8 i 13 po naszej stronie (Priddy i Stanley). Każdy z nich zagrał fantastycznie. Każda z drużyn także postawiła trudne warunki i chciała zwyciężyć. My na chwilę obecną kontynuujemy poszukiwania swojego rytmu gry.

Malhoum Adam Abbas El Hadj (kapitan Kamerunu): – Spotkanie stało na wysokim poziomie. Jestem dumny z tego, co dziś pokazaliśmy na boisku. Życzymy drużynie USA jak najlepiej i dziękujemy publiczności za pełen entuzjazmu doping.

Peter Nonnenboroich (trener Kamerunu): – Gdyby przed mistrzostwami ktoś stwierdził, że awansujemy do drugiej fazy mistrzostw i że będziemy tam prowadzić wyrównaną walkę z Amerykanami, doprowadzając do tie-breaka – nikt by mu nie uwierzył. Walczyliśmy i staraliśmy się tak mocno, jak tylko potrafiliśmy, niestety zabrakło nam doświadczenia i zgrania. Naszym największym problemem jest problem ekonomiczny – nie mamy żadnych sponsorów i możemy liczyć jedynie na wsparcie rządu. Nie posiadamy nawet profesjonalnej sali gimnastycznej – musimy grać na zewnątrz, na betonowym boisku pod gołym niebem.

Zobacz również:
Wyniki i tabela gr. L mistrzostw świata siatkarzy

źródło: FIVB, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
mistrzostwa świata

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2010-10-01

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved