Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > mistrzostwa świata > Mistrzostwa świata w kombinowaniu?

Mistrzostwa świata w kombinowaniu?

fot. archiwum

System rywalizacji w siatkarskich mistrzostwach świata promuje... porażki i zachęca do kombinowania. Jednak nasi reprezentanci i trener zapewniają, że od początku do końca będą grać uczciwie. - Kalkulacje mogą się źle skończyć - twierdzi Daniel Castellani.

Niedorzeczny, niesprawiedliwy, demobilizujący – tak o systemie rywalizacji w mistrzostwach świata siatkarzy mówi trener reprezentacji Polski siatkarzy Daniel Castellani. Suchej nitki na formule rozgrywek nie zostawiają siatkarze. I trudno się dziwić, bo tak bzdurnego systemu walki o mistrzostwo w siatkówce jeszcze nie było.

Polacy na nielogiczność trafią już w pierwszej fazie rozgrywek. Okazuje się bowiem, że biało-czerwonym nie opłaca się wygranie grupy w Trieście. Dużo łatwiejszą drogę do półfinałów będą mieli wtedy, gdy przegrają dwa mecze i awansują do II rundy z trzeciego miejsca! – To chyba pierwszy w historii sportu przypadek, gdy pierwsze miejsce jest gorsze od trzeciego – mówi Castellani. Awans z pierwszej pozycji będzie oznaczał prawdopodobnie konieczność konfrontacji w drugiej fazie z silną Kubą, a w trzeciej z Rosją i Serbią. Drugie miejsce to prawdziwa droga śmierci, bo czekają na niej najpierw Brazylia, a potem Bułgaria, Rosja i Kuba.

Zajęcie trzeciego miejsca w Trieście otwiera Polakom prawdziwą autostradę do półfinału. Na Brazylię, Rosję i Bułgarię, czyli faworytów imprezy, w tym wariancie trafia się dopiero w półfinale. W drugiej fazie zespół Castellaniego zagrałby prawdopodobnie z Włochami i Portorykańczykami, a w trzeciej z Francją i Argentyną lub w najgorszym wypadku z USA i Kubą. Łatwiejszej drogi do strefy medalowej nie sposób sobie wymyślić. Wszystko dlatego, że zajmując trzecie miejsce w grupie biało-czerwoni wchodzą na ścieżkę przygotowaną dla gospodarzy.



Włosi tak sprytnie wymyślili sobie ten system, że omijają największe rafy w drodze do Rzymu, gdzie odbędą się decydujące mecze. Polacy też mogą ułatwić sobie drogę, ale musieliby przegrać dwa mecze w Trieście. – Nie będziemy kombinowali, bo to może się zemścić. W każdym meczu trzeba grać swoje i dążyć do zwycięstwa – mówi Piotr Gruszka. Castellani ma podobne zdanie. – Wszelkie kalkulacje mogą się źle skończyć. Nie chcemy się chwytać takich sposobów. Nie zdziwię się jednak, jeśli inni będą kombinowali. Bo ten system zachęca do nieuczciwości. I wybacza porażki – mówi trener.

Kolejny paradoks formuły skonstruowanej przez Włochów i na ich potrzeby polega na tym, że w walce o mistrzostwo świata wcale nie trzeba wygrywać meczów. – Może się zdarzyć, że drużyna, która wygra tylko cztery spotkania i przegra pięć zdobędzie medal. Z drugiej strony możliwy jest też scenariusz, że ktoś wygra aż osiem spotkań, a jedna porażka w trzeciej fazie pozbawi go miejsca w półfinale – analizuje Daniel Pliński, który mundial obejrzy w telewizji.

Więcej w Przeglądzie Sportowym

źródło: Przegląd Sportowy

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
mistrzostwa świata, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2010-09-20

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved