Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > mistrzostwa świata > Mariusz Wlazły: Walczymy o podium

Mariusz Wlazły: Walczymy o podium

fot. archiwum

- Chcę znaleźć się w strefie medalowej - deklaruje w Gazecie Wyborczej przed zbliżającymi się mistrzostwami świata podstawowy atakujący polskiej reprezentacji Mariusz Wlazły. Dla niego sukcesem będzie medal, jego brak będzie porażką.

Atakujący polskiej reprezentacji i mistrzów Polski, PGE Skry Bełchatów, jak chyba wszyscy zwraca uwagę na nowy system rozgrywek mistrzowskich. – Przy tym systemie rozgrywek wszystko jest możliwe. Beznadziejnym, dopuszczającym kalkulację. Czasami lepiej będzie przegrać, niż wygrać. To bez sensu – mówi w wywiadzie dla GW.

Mariusz Wlazły do Italii jedzie pełen optymizmu. – Jadę do Włoch z nadzieją, że wygram jak najwięcej. Chcę znaleźć się w strefie medalowej. To realne, ale nic nie obiecuję. Jesteśmy w gronie ośmiu drużyn, które będą walczyć o podium. Wszystko się jednak może zdarzyć, wystarczy słabszy dzień i z planów nic nie wyjdzie – zauważa zawodnik.

Cztery lata temu polscy siatkarze stanęli na podium mistrzostw świata, które rozgrywane były w Japonii. Do jednych z najlepszych indywidualnie należał właśnie polski atakujący. – Nie wiem, czy jestem lepszy, ale pewno spokojniejszy – wspomina Wlazły.Zawsze jestem wobec siebie surowy. Jeśli nie będę dobrze grał, niech zmieni mnie ktoś inny, bo najważniejsze jest dobro zespołu. Tu nie ma miejsca na kierowanie się własnym interesem, promowanie się, by zwrócić na siebie uwagę. Gdy będę grał dobrze, będzie super. Ale będę się cieszył, gdy inni zaprezentują się dobrze – dodaje.



Jak do tej pory w tym sezonie polska reprezentacja nie błyszczała. Jednak Mariusz Wlazły doszukuje w tym dobrych prognostyków na zbliżające się mistrzostwa. – W ubiegłym roku, kiedy odnieśliśmy sukces w mistrzostwach Europy, też nic nie zwojowaliśmy w Lidze Światowej. Może w memoriale Wagnera było lepiej niż w ostatnim. Wiem jednak, że nie mogliśmy zagrać lepiej. Jeśli ktoś z nas wypadł tam bardzo dobrze, to albo się obijał na treningach, albo jest genialny. Po tak ciężkim okresie przygotowawczym nie można było dobrze zagrać w bydgoskim turnieju. Było widać, że nie jesteśmy ani szybcy, ani skoczni. To było przymulenie ciężkimi zajęciami – mówi w Gazecie Wyborczej.

Uznawany za najlepszego polskiego atakującego Mariusz Wlazły nie chce wypowiadać się natomiast o swoim zdrowiu. – Zrobiła się z tego telenowela. Cokolwiek powiem, może zostać źle odebrane. Gdy powiem, że coś mnie boli, usłyszę, że jestem symulantem i oszukuję. Powiem, że jestem zdrowy, ludzie będą ode mnie oczekiwać Bóg wie czego. Lepiej więc nic nie mówić. Jak jest, okaże się w mistrzostwach. Jak u każdego sportowca są jakieś dolegliwości, ale bywało dużo gorzej – kończy siatkarz PGE Skry.

Nie podchodzę do tego jak do rywalizacji. Korona mi z głowy nie spadnie, jeśli Piotrek będzie grał i zdobywał po 30 punktów w meczu. Będę się cieszył z każdego zwycięstwa, nawet gdy nie wejdę na boisko. Piotrek odżył po mistrzostwach Europy, nabrał pewności siebie. Służy mu praca z Danielem Castellanim – mówi o drugim z atakujących w polskiej reprezentacji Piotrze Gruszce.

Rozmawiał: Jarosław Bińczyk

źródło: Gazeta Wyborcza, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
mistrzostwa świata

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2010-09-20

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved