Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > inne > On zawsze był pogodny i uśmiechnięty…

On zawsze był pogodny i uśmiechnięty…

fot. archiwum

Skromność, towarzyskość, ambicja - takie określenia przychodzą do głowy Ryszardowi Boskowi, kiedy wspomina Arkadiusza Gołasia. Ale on już po prostu taki był. Czasu przeszłego mówiąc o Arku używamy już dokładnie od 5 lat...

Swoją przygodę z siatkówką Arkadiusz Gołaś rozpoczął w UKSie Olimp Ostrołęka, a następnie przeniósł się do MKS MOS Wola Warszawa, z którą zdobywał medale młodzieżowych mistrzostw Polski. W międzyczasie był też uczniem spalskiego SMSu. Jego talent, znakomity zasięg i skoczność zwróciły wkrótce uwagę szefów AZS Częstochowa. Arek został zawodnikiem tego klubu. Sięgał z nim po medale mistrzostw Polski, a także Top Teams Cup. Cztery lata w AZS-ie pomogły szybko rozwinąć talent młodego środkowego. A znakomita postawa Arka, zarówno w rozgrywkach ligowych jak i na poziomie reprezentacyjnym (zadebiutował w kadrze Ryszarda Boska w 2001 roku) nie uszła uwadze włodarzy z włoskiej serie A. Arek trafił do Edibasso Padova. – Padwa jest, jak Częstochowa. Daje duże możliwości młodym zawodnikom. Arek mógł na tym etapie kariery przeskoczyć pewną barierę nie grania, która często spotyka młodych zawodników w serie A. Grał w tym klubie i grał dobrze – twierdzi Ryszard Bosek. Właśnie taka postawa spowodowała, że zgłosili się po niego działacze tak znakomitego klubu, jak Lube Banca Macerata. Arek podpisał kontrakt, nowym samochodem, ze świeżo poślubioną żoną po powrocie z kadry udał się do Włoch. Brzmi jak piękny sen, ale w Austrii, pod Klagenfurtem wszystko prysło niczym bańka mydlana… Środowisko siatkarskie obiegła wiadomość, której nikt nigdy nie chciał usłyszeć…

Zawsze kiedy wspomina się Arka człowiekowi coś ściska gardło… To był porządny człowiek – mówi Ryszard Bosek, który poznał Arka jeszcze jako juniora. Miał okazję pracować z nim zarówno jako trener, jak i menadżer. To właśnie mistrz świata i mistrz olimpijski powołał młodego zawodnika do seniorskiej reprezentacji Polski. Bosek od początku nie miał wątpliwości widząc Arka, że ma przed sobą zawodnika, który może osiągnąć naprawdę wiele. – Każdy, kto by wtedy zobaczył Arka nie mógł myśleć inaczej. Człowiek z takimi chęciami, zaangażowaniem, usposobieniem musiał tak grać. Arek wiedział, do czego dąży. Dla niego pieniądze schodziły na drugi plan, dla Arka liczył się przede wszystkim sport – mówi.

Arek w pamięci kibiców, kolegów z boiska czy dziennikarzy pozostanie jako postać niezwykle wesoła, otwarta, pełna życia, a przede wszystkim skromna. Odmówienie złożenia autografu, czy wywiadu, to w jego przypadku coś niemal niemożliwego. – Arek ogólnie był bardzo pozytywną postacią. Zawsze był pogodny, uśmiechnięty. W ogóle pozytywnie nastawiony do życia – wspomina przyjaciela Michał Winiarski.Ciężko mi sobie przypomnieć nasze pierwsze spotkanie. Było to w Szkole Mistrzostwa Sportowego. Wtedy Arek już kończył szkołę, a ja byłem w niższej klasie. Nie mieliśmy wtedy ze sobą aż tak dobrego kontaktu. Bliżej zrozumieliśmy się w okresie naszej wspólnej gry w Częstochowie – opowiada ,,Winiar". Siatkówka nie była jedyną pasją Arka. Uwielbiał też komputery i fotografię. – Zawsze lubił robić zdjęcia, często zabierał ze sobą aparat. Złożył mi też pierwszy komputer, jaki miałem. Arek często czytał różne czasopisma na ten temat, a ja nie za bardzo się na tym znałem – mówi przyjmujący Skry Bełchatów i reprezentacji Polski.



Były trener polskich siatkarzy Raul Lozano w swojej autobiografii, wydanej po zdobyciu przez polską reprezentację wicemistrzostwa świata w 2006r. również wspominał zawodnika, zaznaczając jednak inny aspekt osobowości Gołasia. – Wśród wielu rzeczy, jakie po sobie pozostawił, zapamiętam na zawsze […] jego godną pozazdroszczenia gotowość gry, absolutnie wyjątkową nawet na tle tak zdyscyplinowanej drużyny jak nasza – pisze Lozano. – Wspominam go jako osobę, którą można stawiać za wzór innym, nie tylko jako zawodnika, ale także jako człowieka. Mógłby być przykładem dla młodych ludzi, tak jak był nim dla nas wszystkich, którzy mieliśmy przyjemność i zaszczyt go poznać i z nim trenować – dodaje.

Dla wszystkich, którzy pracowali z Arkadiuszem Gołasiem, lub znali go prywatnie, mimo upływu pięciu lat wspomnienia z 16 września 2005r. są wciąż bolesne. – To bardzo delikatny temat – zaznaczył Sebastian Świderski, zapytany o ostatnie wspomnienie o Arku, odniósł się do mistrzostw Europy w Rzymie w 2005r. – Miałem okazję być z Arkiem w pokoju, spędziliśmy bardzo fajne dwa tygodnie, umawialiśmy się na spędzenie wspólnie Świat Bożego Narodzenia i Sylwestra- niestety nie było nam to dane… – mówi.

Bezkonfliktowość, gotowość do niesienia pomocy, to kolejne cechy, które charakteryzowały młodego środkowego. – To był człowiek, który nie miał wrogów, ale samych przyjaciół – wspominał Świderski. – Arek prywatnie był osobą, z którą zawsze można było porozmawiać. Zawsze był otwarty na rozmowę, można było do niego pójść, zapytać o zdanie, pośmiać się, pożartować. Nigdy nie powiedział nikomu, że nie miał czasu. Mogę o Arku mówić tylko w samych superlatywach. Na pewno zawsze będzie w naszych sercach, nie tylko moim ale wszystkich zawodników… – opowiada Świderski.

Już niedługo reprezentacja Polski podczas mistrzostw świata będzie z całych sił walczyła o każdą piłkę, o każdy punkt. Choć Arka nie ma już ciałem, to duchem na pewno będzie z naszą ekipą niczym siódmy zawodnik, tak jak cztery lata temu, kiedy Polska sięgała po srebro w Japonii, czy podczas zeszłorocznych mistrzostw Europy. Jak dobry anioł, który pomaga kończyć te najtrudniejsze piłki, anioł, który z nimi będzie już na zawsze….

źródło: Biografia Raula Lozano, Strefa Siatkówki

nadesłał: ,

Więcej artykułów z kategorii :
inne

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2010-09-16

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved