Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacja Polski mężczyzn > Tradycji stało się zadość

Tradycji stało się zadość

fot. archiwum

Od kilku tygodni się o tym mówiło. Najpierw, jak się wydawało w kategorii ciekawostki, potem asekuracji, wreszcie - coraz poważniej brzmiącej ewentualności. Daniel Pliński - od 2005 roku „constance" na środku siatki polskiej reprezentacji nie pojedzie na MŚ.

Środkowego reprezentacji Polski ze składu wykluczyła kontuzja barku. Pewniak i punkt odniesienia, tak u Raula Lozano, jak i Daniela Castellaniego zmagania Polaków obejrzy więc przed telewizorem.

Trudno oceniać już dzisiaj, co brak Plińskiego oznaczać będzie dla ekipy na podbój Italii. Gdyby Daniel był w swojej normalnej dyspozycji – byłoby to na pewno duże wzmocnienie tak sportowe, jak i mentalne. O pozycji środkowego w reprezentacji niech najlepiej świadczy fakt, że większość artykułów i serwisów, przekazujących informację o składzie narodowego zespołu na mistrzostwa świata, rozpoczynano nie od podania nazwisk wybrańców Castellaniego, lecz od wspomnienia wielkiego nieobecnego tej ekipy – Daniela Plińskiego.

Nie ma jednak co płakać nad rozlanym mlekiem. Wszelkie „gdybania" i utyskiwania nie na wiele się zdadzą. Zresztą, do podobnej sytuacji w kadrze siatkarzy wszyscy powinni się już chyba powoli przyzwyczajać. Od kilku ładnych lat bowiem z orbity zainteresowań kolejnych trenerów przed najważniejszą imprezą roku „wypadają" kluczowi zawodnicy.



Ubiegły sezon był pod tym względem wyjątkowo „bogaty". Świeżo w pamięci mamy jeszcze problemy zdrowotne Mariusza Wlazłego, Michała Winiarskiego i Sebastiana Świderskiego, które nie pozwoliły im na udział w mistrzostwach Europy w Turcji. A jak się te absencje dla polskiej reprezentacji skończyły, nie muszę chyba przypominać. Przed europejskim czempionatem dwa lata wcześniej też było raczej „pod górkę". Najpierw ze względu na kłopoty ze zdrowiem ze startu w Rosji wycofał się Wlazły, potem pechowa kontuzja wykluczyła Piotra Gruszkę. Finał tej historii był smutny, bo oznaczał 11. miejsce. Kłopoty dosięgły też polski zespół w 2005 roku. Tym razem zdrowie zawiodło Pawła Zagumnego. Jeśli do urazu palca naszego pierwszego rozgrywającego dodamy jeszcze niemal już legendarną „olsztyńską noc" z Krzysztofem Ignaczakiem, Łukaszem Kadziewiczem i Andrzejem Stelmachem w rolach głównych, spuentowaną efektownym wykluczeniem z kadry do końca roku, okaże się, że w samolocie na mistrzostwa Europy zabrakło czterech etatowych reprezentantów. A wynik najgorszy nie był, bo za sukces uznać należy 5. miejsce odmłodzonej drużyny Raula Lozano, z rozgrywającymi nr 3. i 4. w składzie, bez podstawowego libero i środkowego.

Problemy nie omijały tez polskich siatkarzy przed mistrzostwami świata. Dość powiedzieć, że cztery lata temu zdrowie nie pozwoliło cieszyć się z wicemistrzostwa globu Dawidowi Murkowi – zawodnikowi, bez którego trudno było sobie wtedy wyobrazić przyjęcie biało-czerwonych. Na światowy czempionat w 2002 roku nie pojechał z kolei Paweł Zagumny. Na przeszkodzie w wyjeździe do Argentyny stanęły mu bóle kręgosłupa. I jak tu rzetelnie ocenić 11. miejsce polskiego zespołu?

Dolegliwości pierwszego rozgrywającego kadry dały też o sobie znać przed Igrzyskami Olimpijskimi w 2004 roku. W rezultacie, niebędący w pełni sił Zagumny był tylko zmiennikiem Andrzeja Stelmacha. Na drugie w karierze igrzyska nie pojechał zaś w ogóle mający za sobą świetny sezon klubowy Damian Dacewicz. Biletu do Aten pozbawiła go odniesiona podczas zgrupowania w Spale kontuzja kolana. Mimo trudności, za wynik powracającej na olimpijskie parkiety po ośmiu latach przerwy drużyny, nie można się było wstydzić (porażka w ćwierćfinale z późniejszymi triumfatorami zmagań w Atenach – Brazylijczykami), ale mogło być jeszcze lepiej, bo zaczęło się od pięknego zwycięstwa bez straty seta nad broniącymi tytułu Serbami. Co pokrzyżowało szyki reprezentacji prowadzonej przez Stanisława Gościniaka? Ano uraz Sebastiana Świderskiego, którego doznał w trakcie olimpijskich zawodów.

Ale kontuzje, trapiące polskich siatkarzy podczas ważnych turniejów, przyprawiające o szybsze bicie serca sztaby szkoleniowe i spędzające sen z powiek kibicom, to już temat na zupełnie inną opowieść. (Oby nie było okazji jej przywoływać w trakcie turnieju we Włoszech.)

Dzisiaj, w obliczu urazu Daniela Plińskiego, pozostaje życzyć mu szybkiego powrotu do zdrowia i dobrej formy. No i mieć nadzieję, że kolejny raz przysłowie „co nas nie zabije, to nas wzmocni" się sprawdzi i zmaterializuje w postaci wykonanego ze szlachetnego metalu krążka (inny kształt też ujdzie w ostateczności).

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2010-09-09

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved