Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Publicystyka > Felietony > Budowa składu okiem fana motoryzacji

Budowa składu okiem fana motoryzacji

fot. archiwum

Na naszych oczach rozegra się starcie dwóch zupełnie różnych filozofii budowania zespołu, naprzeciw siebie stanie konsekwentny progres i rewolucyjne ulepszenie. To tak jak długodystansowy test starego Mercedesa i nowej limuzyny...

Gdybyśmy cofnęli się w czasie o kilkanaście lat i porównali rynek samochodowy z tamtych czasów z dzisiejszym zaobserwowalibyśmy znaczną zmianę w kwestii wprowadzania nowych aut na rynek. O ile kiedyś każdy nowy model pokazany na salonie był wielkim wydarzeniem, to dziś nowe generacje aut i face liftingi obecnych na rynku samochodów są wprowadzane z większą amplitudą niż operacje plastyczne gwiazd z Hollywood. Podobną strategię budowy zespołów przyjęły niektóre ekipy z Plus Ligii mężczyzn, radykalnie zmieniając składy przed każdym sezonem. Czy słusznie?

W 1953 roku lakier Mercedesa SL ważył mniej więcej tyle co przeciętna Niemka. Model W124, który powstał w 1987 roku z silnikiem wysokoprężnym potrafił przejechać nawet milion kilometrów bez kapitalnego remontu jednostki napędowej, a taksówkarze do dziś nie są zadowoleni z tego, iż Mercedes zakończył jego produkcję w połowie lat dziewięćdziesiątych. Co prawda następca tego auta może być uzbrojony we wszystkie możliwe udogodnienia, co sprawia, że katalog z wyposażeniem do tego samochodu jest grubszy niż cała Trylogia Henryka Sienkiewicza. Rzecz jasna połowa z tych gadżetów służy tylko do chwalenia się przed znajomymi, a druga część prędzej czy później zepsuje się, narażając właściciela na spory wydatek.

W latach dziewięćdziesiątych auta mogły spokojnie egzystować na rynku przez kilka lat, a dziś po roku bez face liftingu zaczynają wyglądać przestarzale, więc producenci wprowadzają w nich zmiany, lepiej wyposażają, powiększają je, czasem tym samym sprawiając, że samochód jest droższy w eksploatacji i bardziej awaryjny.



Jaki z tego wniosek? Lepsze wrogiem dobrego. Zaskakujące? Raczej nie, zaskakujące to może być spotkanie pięknej dziewczyny z którą można swobodnie porozmawiać o spalonym sprzęgle, ale na pewno nie to stwierdzenie, jednak chęć szybkiego odniesienia sukcesu sprawia, iż czasem działacze klubów siatkarskich o tym zapominają.

Doskonałym przykładem tego jest beniaminek ekstraklasy z sezonu 2008/2009 – Trefl Gdańsk – który mimo wielkich nazwisk takich jak Janić, Samardzić, czy Kadziewicz nie zdołał nawet utrzymać miejsca w Plus Lidze, chociaż jego aspiracje były znacznie wyższe. Co prawda na porażkę tego zespołu złożyło się wiele czynników, jednak jednym z nich był właśnie brak swoistego trzonu zespołu i zbyt szybkie zmiany personalne. Przykładem na to, iż konsekwentne budowanie zespołu popłaca jest obecny mistrz Polski. Co prawda Budżet Skry pozwala na zakup kilku zawodników dobrej klasy w każdym okienku transferowym, jednak w szeregach tego zespołu od dawna nie było żadnej rewolucji, a proces budowania składu jest oparty na wymianie jednego, czy dwóch nazwisk w meczowej siódemce co sezon. Czysto teoretycznie zespół z Bełchatowa prawdopodobnie byłoby stać na zakontraktowanie Kurka, Novotnego, Winiarskiego i Woickiego w jednym sezonie, jednak to właśnie dzięki temu, że w Bełchatowie stawiają na powolną ewolucję, zespół nie spada poniżej pewnego poziomu.

Zupełnie inną strategię obrały zespoły z Kędzierzyna i Rzeszowa, które wymieniły przed tym sezonem połowę składu, pozyskując zawodników o ‘lepszych’ nazwiskach, jednak tym samym ryzykując brak zgrania i komunikacji w zespole. To prawda, Georg Grozer ma większy zasięg w ataku niż Mikko Oivanen, a Sebastian Świderski jest wręcz ikoną w Kędzierzynie, czego nie można powiedzieć o Martinie czy Sammelvuo, jednak mnogość rotacji w zespołach może się obrócić przeciwko nim. Fanom aut z Bawarii może przyjść na myśl porównanie tej sytuacji do rewolucji w stylistyce BMW po zatrudnieniu Chrisa Bangla, która z jednej strony wprowadziła firmę w zupełnie inną erę, jednak do tej pory ma tyle samo zwolenników co przeciwników.

Zbliżając się do podsumowania muszę przyznać, że w tym sezonie naprawdę bardzo ciężko jest wytypować murowanego faworyta do tytułu mistrza Polski, a walka między pretendentami do niego nie będzie tylko próbą obalenia z tronu panującej od wielu lat Skry. Na naszych oczach rozegra się starcie dwóch zupełnie różnych filozofii budowania zespołu, naprzeciw siebie stanie konsekwentny progres i rewolucyjne ulepszenie. To tak jak długodystansowy test starego Mercedesa i nowej limuzyny- może na początku nowe auto będzie robiło lepsze wrażenie, lecz z biegiem czasu niezawodna i solidna konstrukcja będzie dalej konsekwentnie kołysała się do przodu, a wnętrze nowego samochodu być może będzie oświetlone niczym ulice Amsterdamu nocą… przez wszelakiej maści ostrzegawcze kontrolki.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Felietony, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2010-09-03

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved