Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Publicystyka > Cykle > Ostatni gwizdek > Ostatni gwizdek: W poszukiwaniu miejsca dla reprezentacji

Ostatni gwizdek: W poszukiwaniu miejsca dla reprezentacji

fot. archiwum

"Nie jesteśmy żadną potęgą w siatkówce żeńskiej", „Niewiele nas dzieli od czołówki" - to cytaty z wywiadów z selekcjonerem reprezentacji Polski po turnieju finałowym World Grand Prix. To w końcu jesteśmy blisko czołówki, czy dalej od światowych potęg?

Dwa zacytowane powyżej tytuły dla podkreślenia komiczności sytuacji znajdują się jeden pod drugim w jednym z dużych portali internetowych. Czy rzeczywiście wzajemnie się wykluczają? I tak, i nie.

Wielu ekspertów, dziennikarzy, czy wreszcie kibiców próbuje sobie odpowiedzieć na pytanie, jaka jest realna siła naszej żeńskiej reprezentacji przed zbliżającymi się mistrzostwami świata w Japonii. Przesłanek do znalezienia tejże odpowiedzi miały dostarczyć nam mecze w World Grand Prix, w którym nasza reprezentacja zajęła 6. miejsce. Gdyby stanęła na podium, sytuacja byłaby jasna. Gdyby nie zakwalifikowała się do turnieju finałowego, również nie byłoby problemu. Dziewczyny jednak na złość wszystkim do Ningbo pojechały, ale tam zajęły ostatnie miejsce. I masz dziennikarzu/ekspercie/kibicu placek…

Gdyby wziąć pod uwagę suche wyniki, jakie osiągnęła nasza reprezentacja, to najlepiej nie jest. Wprawdzie w fazie interkontynentalnej wygrywaliśmy niemal jak leci, ale z kim?! Z Tajwanem, Niemcami, Dominikaną i Portoryko – na kolana ci przeciwnicy nie rzucają. Jedynie zwycięstwo z USA w Gdyni budzi szacunek, ze względu na późniejsze osiągnięcia Amerykanek. Japonia i Brazylia już okazały się za silne. W turnieju finałowym wprawdzie Japonkom się zrewanżowaliśmy, jednak wszystkie inne mecze elegancko przegraliśmy. Jednym słowem jest słabo i efektów nie widać…



Ale ocena na podstawie samych tylko wyników nie może być pełna. Trzeba też spojrzeć na okoliczności. Dalekie wyjazdy do Azji, niesprzyjające warunki transportu, kiepskie jedzenie, zmiana stref czasowych – o tym wszystkim trener Matlak opowiadał dość szeroko. Wszystko to mogło, a nawet powinno mieć wpływ na formę naszych zawodniczek. Do tego powracająca po kontuzji Katarzyna Skowrońska-Dolata, nie w pełnej dyspozycji obie rozgrywające – gdyby spojrzeć pod tym kątem, to awans do turnieju finałowego jest w jakimś stopniu sporym osiągnięciem.

Warto jednak przyjrzeć się grze naszych zawodniczek. Nie miałem okazji wprawdzie obejrzeć wszystkich spotkań naszej reprezentacji podczas World Grand Prix, ale widziałem ich zdecydowaną większość. I przyznam szczerze, że nie poznawałem polskiego zespołu. Oczywiście, zdarzały się dziewczynom mecze świetne, jak i beznadziejnie słabe, ale to, co pierwsze rzuciło mi się w oczy, to obrona. Polki broniły piłki, które znane ze swojej świetnej gry w tym elemencie Japonki czy Chinki odprowadzałyby tylko smutnym wzrokiem. To z pewnością efekt ciężkiej pracy na zgrupowaniach i czapki z głów przed trenerem i zawodniczkami za to, co nam pokazały. Obrona to niestety nie wszystko, choć w siatkówce żeńskiej niezwykle ważna. Trzeba jeszcze ataki i kontry kończyć – a z tym jak wszyscy wiemy było już różnie. Czasem wynikało to ze słabszego przyjęcia, czasem z problemów z rozegraniem, a czasem ze słabszej dyspozycji atakujących. Zawodniczki same zwracały uwagę na to, że rotacja na pozycji atakującej jest zbyt duża, a trener Matlak nie może się zdecydować. I to jest prawda, widać selekcjoner przez cały turniej próbował sobie odpowiedzieć na pytanie, kto powinien atakować na mistrzostwach świata. I ten problem z pewnością był dla niego istotniejszy niż wygrana z Amerykankami czy też podium World Grand Prix. Rozliczać go będziemy z tego po mistrzostwach świata.

Z pewnością w światowej czołówce jeszcze nie jesteśmy, do Brazylii, Chin, USA sporo nam brakuje. Cieszy jednak niezmiernie fakt, że z tymi drużynami możemy powalczyć i wychodząc na parkiet nie jesteśmy zupełnie bez szans. Jeśli w październiku w Japonii będziemy mieli podstawową atakującą, jedną libero, zdrowe rozgrywające, to kto wie, czy do tej czołówki nie wejdziemy. Ważne jest jeszcze jedno – swoje zadanie musi spełnić menadżer reprezentacji. Nie może być żadnych problemów z wyżywieniem, spaniem, transportem, praniem itp. Te wszystkie sprawy, które dzieją się obok, nie mogą w żaden sposób zaprzątać głowy selekcjonera i zawodniczek. Oni muszą skupić się tylko i wyłącznie na grze. I wówczas będzie dobrze. A nawet jak nie będzie medalu, to obejrzymy pasjonująca walkę o podium w Japonii.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Ostatni gwizdek, reprezentacja Polski kobiet

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2010-08-31

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved