Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > Błażej Krzyształowicz: Doświadczenie jest najważniejsze

Błażej Krzyształowicz: Doświadczenie jest najważniejsze

- Nie sztuką jest pokazać zapis cyferek, który będzie niezrozumiały i trudny do interpretacji. Dobra interpretacja może pomóc zespołowi w odniesieniu zwycięstwa, na przykład w zdobyciu 2-3 punktów kiedy gra się "na styk" - mówi nowy statystyk Muszynianki.

Kibice w Muszynie jeszcze cię nie znają. Jak przebiegała kariera zawodowa nowego statystyka Bank BPS Muszynianki Fakro, Błażeja Krzyształowicza?

Błażej Krzyształowicz:No cóż, przez rok pracowałem jako statystyk w Szkole Mistrzostwa Sportowego i z kadrą juniorek trenera Krzyżanowskiego. Stamtąd przeniosłem się do Gwardii Wrocław gdzie spędziłem kolejny rok. Zajęliśmy wówczas szóste miejsce w lidze. Trener Rafał Błaszczyk, który objął kadrę B, postanowił współpracować ze mną przez cały okres przygotowawczy również w reprezentacji. Imprezą sezonu była wtedy Uniwersjada w Belgradzie, w której skończyliśmy na trzecim miejscu z brązowymi medalami. To było rok temu, a przez ostatnie dwanaście miesięcy grałem w siatkówkę w drugiej lidze w Skarżysku.

No właśnie. Zanim zostałeś statystykiem czynnie uprawiałeś siatkówkę.



Oczywiście, oboje rodzice byli związani z tym sportem więc od dziecka grałem w siatkówkę. Pochodzę z Sosnowca i moją karierę rozpoczynałem w miejscowym Płomieniu. Później załapałem się do Szkoły Mistrzostwa Sportowego ale po dwóch latach kontuzje pokrzyżowały moje plany. Zacząłem mieć poważne problemy z kolanami co skończyło się trzema operacjami.

Jak sam powiedziałeś – wróciłeś do gry po przerwie. Dlaczego znów zrezygnowałeś z kariery zawodniczej?

W Skarżysku nie spełniłem przede wszystkim swoich własnych oczekiwań. Trzeba było się zastanowić co dalej, a kiedy pojawiła się możliwość pracy jako statystyk w Muszynie to skorzystałem z tej opcji.

Jak to się stało, że trafiłeś akurat do Muszyny?

Przed tym sezonem słyszałem, że kilka klubów poszukuje statystyków. Ja wcześniej znałem już Marcina Wojtowicza, który zrezygnował z tej posady na rzecz pracy trenerskiej w Warszawie. Sprawę ułatwił fakt, że miałem propozycję od trenera Serwińskiego już dwa lata temu, kiedy posiadanie statystyka stało się obowiązkowe. Wówczas pracę w Muszynie uniemożliwiały mi studia w Katowicach.

Dlaczego wybrałeś pracę statystyka?

To nie był wybór. Raczej pojawiła się taka okazja, z której postanowiłem skorzystać. Mój ojciec jest trenerem w Szkole Mistrzostwa Sportowego. Swego czasu PZPS wyposażył obie szkoły w komputery z programem Data Volley. Wszystko było więc przygotowane, ale brakowało kadry, która miałaby się zając obsługą tych programów. Mogę powiedzieć, że był to zwyczajny zbieg okoliczności. Pojawiła się propozycja żebym to ja spróbował się tym zająć. Znam angielski więc nie miałem problemów z anglojęzyczną instrukcją, do tego doszło doświadczenie, które zdobywałem jako zawodnik.

Jak długo uczyłeś się obsługi programu? Były jakieś kłopoty?

Na początku bardzo powoli dochodziłem do wprawy. Po pół roku okazało się, że wychodzi mi to całkiem nieźle. Przede wszystkim dane, które zapisywałem, były rzetelne i wiarygodne. Trenerzy nie mieli do mnie zastrzeżeń, co z kolei zaowocowało kolejnymi propozycjami, między innymi powołaniem do kadry B.

Ponoć statystycy dzielą się na lepszych i gorszych. Od czego to zależy?

Naszą pracę podzieliłbym na dwie kategorie. Pierwsza to umiejętność zapisu, czyli tego co w danym momencie wpisujemy do pamięci programu. To jest zdecydowanie sprawa odtwórcza, która wymaga głównie biegłości w obsłudze komputera. Druga kategoria to umiejętne i jasne przedstawienie wyników tej analizy trenerowi i zespołowi. Zwykle w tym momencie rozróżnia się lepszy i gorszych statystyków. Nie sztuką jest pokazać zapis cyferek, który będzie niezrozumiały i trudny do interpretacji. Dobra interpretacja może pomóc zespołowi w odniesieniu zwycięstwa, na przykład w zdobyciu 2-3 punktów kiedy gra się "na styk".

Ty uważasz się za zawodowego statystyka? Czy w ogóle można mówić o kimś takim jak zawodowy statystyk?

Nie ma szkół, w których można kształcić się aby zostać statystykiem. Najlepsi Polacy, którzy pracują przy reprezentacjach, uczyli się od Włochów. Wiadomo, że cały program Data Volley i system zapisu to włoska myśl. Doświadczenie jest najważniejsze i to ono decyduje o umiejętnościach, które można łatwo zweryfikować. W każdej chwili można odtworzyć materiał video i porównać z zapisem statystyka.

Program Data Volley wydaje się więc kluczowy. Czy po kilku latach pracy dostrzegasz w nim jakieś niedociągnięcia? A może chciałbyś coś zmienić?

Niedociągnięć może nie, ale ten program jest stale uaktualniany. Praktycznie co miesiąc programiści próbują coś ułatwiać i najczęściej polega to na zbieraniu opinii statystyków. Zwykle dzieje się to przy okazji największych imprez, takich jak mistrzostwa świata czy Liga Światowa. Wtedy zbierane są opinie i doświadczenia, a także pomysły na zmiany w samym programie.

źródło: mksmuszynianka.com

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Siatkówki Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2010-08-31

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved