Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Wyższe kontrakty tak, więcej spotkań nie?

Wyższe kontrakty tak, więcej spotkań nie?

fot. archiwum

Każdy człowiek dąży w swoim życiu do lepszego wynagrodzenia. Niestety wiąże się to bardzo często ze zwiększoną ilością pracy. Podobnie jest z siatkarzami. Czy Winiarski ma więc rację, krytykując nowy system rozgrywek PlusLigi, w którym będzie więcej spotkań?

Kilka dni temu Michał Winiarski stwierdził, że to debilizm, by tak rozszerzać rozgrywki. Warto zapytać, ile spotkań ten siatkarz rozegrał w tym sezonie, że jest aż tak zmęczony. Bardzo ciekawie przedstawia się również obciążenie meczami tego zawodnika podczas pobytu we Włoszech. Myślę, że jest wielu naszych siatkarzy, którzy mają większe prawo do krytyki, a tego nie robią.

Reprezentacyjny przyjmujący bardzo skrytykował działaczy za zmianę systemu rozgrywek PlusLigi, która ma prowadzić do ciekawszej dla kibiców rywalizacji o mistrzostwo Polski. Głównym powodem krytyki zawodnika było zwiększenie ilości spotkań w sezonie, a tym samym, zmuszenie siatkarzy do wykonywania dodatkowej pracy. Niestety zawodnik Skry Bełchatów ma chyba bardzo krótką pamięć, bo jeszcze nie tak dawno grał w najlepszej lidze świata, we włoskiej Serie A. Będąc zawodnikiem Trentino Volley, jakby nie było najlepszej drużyny klubowej naszego globu ostatnich lat, grał w rozgrywkach ligowych (Serie A), grał również w rozgrywkach o Puchar Włoch, Ligi Mistrzów oraz Klubowych Mistrzostw Świata. Włoska Serie A liczy 14 ekip, więc już sam sezon zasadniczy to o 8 spotkań więcej niż w naszej PlusLidze. Play-off wygląda podobnie jak u nas, więc o co chodzi zawodnikowi. Grając w Italii nie narzekał. Czyżby chciał trochę pogwiazdorzyć?

Michał Winiarski jest po poważnej kontuzji barku. Początek sezonu 2009/2010 odbył się bez jego udziału w grze bełchatowskiej Skry. Rozegrał zatem o wiele spotkań mniej od swoich partnerów tak klubowych, jak i tych z reprezentacji. Później stopniowo Jacek Nawrocki, trener obecnych mistrzów Polski, wprowadzał siatkarza na parkiet. Z czasem popularny "Winiar" doszedł do dobrej dyspozycji, by w finałowych spotkaniach play-off z Jastrzębskim Węglem być jednym z filarów ekipy PGE. Byłem świadkiem decydującej batalii o złoto mistrzostw Polski ostatnich rozgrywek PlusLigi. Po spotkaniu i ceremonii wręczenia medali wielu zawodników bardzo długo udzielało wywiadów, niestety nie było wśród nich Michała Winiarskiego, który stwierdził po 20 minutach, że nie będzie już rozmawiał z dziennikarzami, bo jest już zmęczony wywiadami. Doświadczyłem tego na własnej skórze, więc wiem, że właśnie tak było. Byli jednak inni siatkarze, którzy wygrali finał play-off (Mariusz Wlazły) czy też przegrali (Patryk Czarnowski, Paweł Rusek, Paweł Abramow), których było stać na rozmowę, gdy w hali w Jastrzębiu nie było już boiska do siatkówki, a reflektory świeciły tylko tyle, by można było trafić do wyjścia.



To wszystko stwarza niezbyt dobry obraz jednego z najlepszych naszych siatkarzy. Nie wiem, czy Michał Winiarski wie, ile godzin w miesiącu i za jakie pieniądze, muszą pracować pracownicy Polskiej Grupy Energetycznej, głównego sponsora zespołu Skry Bełchatów, którego zawodnikiem jest reprezentacyjny przyjmujący. To oni pracują na jego dużo wyższe wynagrodzenie. Nie wiem też, czy zawodnik zdaje sobie sprawę, iż im go będzie mniej w mediach i będzie przedstawiany w gorszym wizerunku, tym sponsorzy będą mniej zadowoleni. Zawodnik zawsze może też ponownie wyjechać za granicę, by ciężej pracować, a mniej narzekać, bo to polska specjalność i nie dotyczy tylko sportowców.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2010-08-30

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved