Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > turnieje światowe > Krytycznie o Memoriale Huberta Wagnera

Krytycznie o Memoriale Huberta Wagnera

fot. archiwum

Są przynajmniej trzy powody, które przemawiają za tym, by tegoroczny Memoriał Huberta Wagnera uznać za nieudany. Po pierwsze wynik i styl gry naszej kadry, po drugie decyzje personalne Castellaniego i po trzecie, brak warunków do optymalnej gry.

Na tegoroczny Memoriał Huberta Wagnera zaproszono trzy najlepsze ekipy ostatnich mistrzostw globu oraz reprezentację Czech. W takim składzie zespołów turniej ten, to jak mini mistrzostwa świata i nikt nie oczekiwał, że nasi siatkarze pokonają z łatwością wszystkich rywali i bezapelacyjnie zajmą pierwsze miejsce. Jednak również nikt nie przypuszczał, że nasi siatkarze zaprezentują się tak źle, bo tak należy skomentować grę podopiecznych Daniela Castellaniego. Nie chodzi tu o sam wynik, bo trzecie miejsce w tak silnie obsadzonym turnieju to żadna ujma, lecz o styl gry, który pozostawiał wiele do życzenia. Polacy grali bojaźliwie z dużą ilością prostych błędów własnych. W ani jednym elemencie nie zaprezentowaliśmy się dobrze i pewnie, co na miesiąc przed mundialem w Italii optymizmem nie napawa.

Niepewność można było zauważyć również w poczynaniach naszego selekcjonera. Daniel Castellani po porażce w pierwszym meczu turniejowym naszej kadry z drużyną Bułgarii 1:3, na kolejne spotkanie z reprezentacją Czech (wygrane 3:1) do gry desygnował drugą szóstkę. Różnie to bywa z interpretacją drugiej szóstki, bo o ile każdemu siatkarskiemu kibicowi wiadomo, zespół siatkarski to cała kadra, a nie tylko ci, którzy aktualnie występują na parkiecie. Całkiem możliwe, że trener naszych siatkarzy miał taki zamiar, by w drugim spotkaniu turniejowym sprawdzić "drugą szóstkę", ale czy aby na pewno. Pewności nie ma, a całkiem możliwe, że Argentyńczyk po porażce z Bułgarią chciał zachować twarz i postanowił siatkarskiemu światu pokazać, że turniej rozgrywany w Bydgoszczy traktuje czysto treningowo i wynik sportowy jest najmniej istotną sprawą. Ciekawe, kto wyszedłby od początku spotkania z Novotnym i spółką, gdyby Polacy wygrali pierwszy mecz z Bułgarami. W trzecim spotkaniu Polacy zagrali w składzie mieszanym, czyli w składzie byli kandydaci i do pierwszej i do drugiej szóstki, a można nawet zaryzykować stwierdzenie, że w meczu zagrali siatkarze, którzy na MŚ do Włoch nie pojadą, bo jeśli Pliński i Czarnowski wyleczą drobne kontuzję, to Piotr Nowakowski będzie miał duży problem, by zmieścić się w ekipie na siatkarski mundial. Możdżonek jest tutaj raczej pewniakiem. To wszystko pokazuje, że trener Castellani trochę się pogubił w selekcji, a sami zawodnicy nie wyciągnęli do niego pomocnej dłoni, bo pojedynek z Brazylią przegrali wyraźnie (1:3) i ostatecznie zajęli trzecie miejsce w turnieju, wyprzedzając jedynie reprezentację Czech. Najlepsi okazali się "Canarinhos" przed Bułgarami.

Trzecim dużym minusem tegorocznego memoriału, który jest ważnym wydarzeniem dla siatkarskich kibiców w Polsce były warunki gry, które nie pozwalały na zaprezentowanie optymalnej formy przez zawodników. Czyżbyśmy nie mieli w Polsce aren siatkarskich, w których jest odpowiednia klimatyzacja i moglibyśmy godnie ugościć najlepsze drużyny na świecie. Aż przykro patrzeć, jak podczas przerw i to już w pierwszej partii meczu Polska – Brazylia, zamiast słuchać wskazówek trenerów, zawodnicy szukali ręczników, by się ochłodzić.



Wspaniała obsada tegorocznego Memoriału im. Huberta Wagnera to jedyny dla nas pozytyw, oby wnioski wyciągnięte z gry naszych siatkarzy przez Daniela Castellaniego były kolejnym.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
turnieje światowe

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2010-08-22

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved