Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > rozgrywki towarzyskie > Memoriał Huberta Wagnera: Pierwsza wygrana Brazylii

Memoriał Huberta Wagnera: Pierwsza wygrana Brazylii

fot. archiwum

Mimo iż zawodnicy nieobecnego na meczu Bernardo Rezende wyszli na plac gry w rezerwowym składzie, naszym południowym sąsiadom nie udało się urwać ekipie canarinhos więcej jak jednego seta. Jutro Czesi zagrają z reprezentacją Polski.

Pierwszy mecz ósmego Memoriału Huberta Wagnera, rozgrywanego w tym roku w bydgoskiej hali Łuczniczka, od zagrywki rozpoczęli Brazylijczycy. Czesi do meczu z mistrzami świata przystąpili bez kompleksów. Mocną zagrywką skutecznie utrudniali rozgrywanie piłki ekipie Canarinhos. Liczne błędy i niedokładne zagrania Brazylijczyków dosyć szybko zaczęły odbijać się na wyniku pierwszej partii. Dopiero przy stanie 3:5 siatkarze z Ameryki Południowej przebudzili się na boisku. Do wyrównania 5:5 efektownym atakiem ze środka  doprowadził Sidnei. Pierwszą przerwę techniczną Czesi sprezentowali swoim rywalom zupełnie nieudaną zagrywką Lucasa Tichaceka. Dominacja mistrzów świata na boisku stawała się coraz bardziej widoczna. Nasi sąsiedzi nie potrafili znaleźć sposobu na punktowe kończenie swoich akcji. Przy czteropunktowym prowadzeniu Brazylijczyków o czas poprosił trener Jan Svoboda (13:9). Niestety jego podopieczni od tego momentu do drugiej przerwy technicznej zdołali dorzucić na swoje konto już tylko jedno oczko (16:10). Kolejne dwa punkty zapisane po stronie siatkarzy z Brazylii po raz drugi zmusiły trenera Svobodę do wstrzymania gry na 30 sekund (18:10). Przy stanie 21:15 czeski trener postanowił jeszcze spróbować rotacji w składzie swojego zespołu. Na boisku pojawił się mierzący 205 cm wzrostu Jan Stokr. Przewaga, prowadzonych w dniu dzisiejszym jedynie przez asystenta trenera Rezende , Brazylijczyków była już jednak nie do odrobienia w tym secie. Czesi musieli uznać wyższość swoich rywali w pierwszej odsłonie 18:25.

W secie drugim trener czeskiego zespołu postawił od początku na atakującego Stokra. Obraz gry jego zespołu nie różnił się jednak zbytnio od prezentowanego w secie otwarcia. Pierwsza przerwa techniczna została odgwizdana przy czteropunktowym prowadzeniu zdecydowanych faworytów tego spotkania (8:4). Wyraźnie rozluźnieni już Brazylijczycy w każdej akcji pokazywali swoją dominację na boisku. Bruno zaczął skutecznie i widowiskowo wykorzystywać swoich środkowych. Przy stanie 11:6 trener Svoboda poprosił o pierwszą przerwę dla swoich podopiecznych. Czesi nie mogli znaleźć recepty przede wszystkim na zatrzymanie nad siatką niezwykle dynamicznych Brazylijczyków. Drugą przerwę techniczną, zagrywając w siatkę, oddał rywalom Jiri Popelka (10:16). Mimo tego, że widowisko stało się teatrem jednego aktora, publiczność w bydgoskiej hali Łuczniczka ożyła po bardzo widowiskowej obronie i piłkarskich popisach czeskiego atakującego. Biało-czerwona atmosfera jeszcze na moment poderwała do walki naszych sąsiadów. Mimo chwilowej dekoncentracji końcówka drugiej odsłony należała już jednak prawie wyłącznie do siatkarzy w żółto-granatowych strojach. Piłkę setową dla swojej drużyny niezwykle silnym atakiem zdobył, nie występujący na boisku w środowym spotkaniu z Polska, kapitan Brazylijczyków – Giba. Seria zdobytych punktów przy zagrywce Popelki odwlekła jeszcze na chwilę moment zakończenia drugiej partii, którą tym razem Canarinhos wygrali 25:20.

Trzecią odsłonę od trzypunktowej przewagi rozpoczęli mistrzowie świata. Poprzez własne błędy w ataku oraz przyjęciu szybko jednak utracili wypracowany zadatek (4:4). W tym secie po raz pierwszy na boisku po stronie reprezentacji Czech pojawił się Ales Holubec i to przy jego zagrywce po raz pierwszy ekipa zza naszej południowej granicy zeszła na przerwę techniczną przy własnym prowadzeniu (8:7). Dwa kolejne oczka zapisane na koncie siatkarzy trenera Jana Svobody po raz pierwszy zmusiły brazylijskiego trenera do przerwania gry (10:7). Mistrzowie świata zupełnie pogubili się na boisku, a przewaga punktowa Czechów rosła z każdą piłką. Drugi czas dla Brazylijczyków przy stanie 8:15 nie wybił z rytmu, wydawać by się mogło, najsłabszej drużyny w tym turnieju bowiem już po kolejnej akcji mogli się oni cieszyć ze znacznego prowadzenia podczas  kolejnej przerwy technicznej (16:8). Drużyna z Ameryki Południowej bardzo powoli, ale sukcesywnie zaczęła odrabiać utracone do tej pory w trzecim secie punkty. Kiedy przewaga Czechów zmalała do pięciu oczek (21:16) o pierwszy czas poprosił trener Svoboda. Wynik 23:20 mógł jeszcze zapowiadać emocjonującą końcówkę tego meczu. Niestety zagrywka w siatkę Theo, a następnie skuteczny blok po długiej wymianie, powstrzymujący atak Bravo, niespodziewanie zakończyły trzecią partię 25:20 i przedłużyły szanse Czechów na nawiązanie walki z mistrzami świata w kolejnej odsłonie.



Czwarty set rozpoczął się od mocnego uderzenia Brazylijczyków. Widać było, że Czesi nie chcą jednak poprzestać na jednej wygranej partii w tym spotkaniu. Doprowadzili do wyrównania 4:4, ale na pierwszą przerwę techniczną to jednak mistrzowie świata ponownie schodzili z dwupunktową przewagą. Faworytom tego meczu gra nie układała się jednak tak, jakby sobie tego życzyli. Czesi wyszli na jednopunktowe prowadzenie, na co natychmiast zareagował asystent trenera Rezende, prosząc o przerwę dla swoich podopiecznych. (10:9). Krótki odpoczynek pomógł Brazylijczykom ułożyć grę na swoim boisku. Bardzo szybko przejęli oni dominację na parkiecie, na co tym razem nerwowo zareagował trener Svoboda (13:10). Canarinhos wrócili do swojej gry z pierwszych dwóch odsłon tego meczu. Na drugą przerwę techniczną schodzili już przy pięciopunktowym prowadzeniu 16:11. Cztero-, pięciopunktowa przewaga drużyny narodowej Brazylii utrzymywała się do stanu 20:16. W końcówce seta po czeskiej stronie boiska pojawili się ponownie zawodnicy pierwszej szóstki tego zespołu – Petr Platonik i Petr Konecny. Nie zdołali oni jednak odwrócić już losów tego spotkania. Canarinhos mieli w zapasie aż trzy piłki setowe. Pierwszą z nich atakiem z kontry ponad blokiem rywali obronił Jan Stokr (22:24). Jak się jednak okazało, było to wszystko, na co w dzisiejszym meczu pozwolili Czechom mistrzowie świata. Ostatni set pierwszego meczu Memoriału Huberta Wagnera zakończył się zwycięstwem ekipy Brazylii 25:22.

Brazylia – Czechy 3:1
(25:18, 25:20, 20:25, 25:22)

Składy zespołów:
Brazylia: Bruno, Eder, Sidnei, Gilberto, Theo, Bravo, Mario (libero) oraz Vissotto, Marlon.
Czechy: Ondrej Hudecek, Petr Konecny, Jakub Vesely, Petr Platonik, David Konecny, Lucas, Tichacek, Martin Krystof (libero) oraz Jan Stokr, Jiri Popelka, Ales Holubec

źródło: inf. własna

nadesłał: ,

Więcej artykułów z kategorii :
rozgrywki towarzyskie, turnieje światowe

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2010-08-20

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved