Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > LŚ, gr. C: Rosjanie zwycięscy, Amerykanie tracą punkt w Kairze

LŚ, gr. C: Rosjanie zwycięscy, Amerykanie tracą punkt w Kairze

fot. archiwum

W fińskim Tampere zainaugurowano 5. kolejkę spotkań Ligi Światowej w grupie C. Gospodarze w trzech setach ulegli reprezentacji Rosji. O krok od niespodzianki byli Egipcjanie, którzy na własnym parkiecie wywalczyli 1 punkt w meczu z Amerykanami.

Rosja odniosła dziewiąte z rzędu zwycięstwo w tegorocznej Lidze Światowej i pozostaje jedynym niepokonanym zespołem tych rozgrywek. Świetne spotkanie rozegrali Siergiej Grankin, Maksim Michajłow oraz Dmitrij Muserskij. Trener Daniele Bagnoli mógł być zadowolony z postawy wszystkich swoich podopiecznych, zwłaszcza w ataku i na zagrywce. Finowie byli w stanie nawiązać wyrównaną grę jedynie w pierwszej partii.

Spotkanie bardzo dobrze rozpoczęli gospodarze, którzy dzięki dobrej zagrywce oraz skutecznej grze blokiem mogli cieszyć się z trzypunktowego prowadzenia na pierwszej przerwie technicznej (8:5). Chwilę po wznowieniu gry punktową zagrywką popisał się Eemi Tervaportti (11:7), a Finowie wyraźnie przeważali na parkiecie. Dzięki zagraniu nie do obrony Tervaporttiego podopieczni trenera Mauro Brutto schodzili na drugą przerwę techniczną z dość wyraźnym prowadzeniem (16:13). Rosjanie popełniali sporo błędów własnych i przy stanie (18:14) o czas poprosił szkoleniowiec „Sbornej". Trener Daniele Bagnoli zdecydował się na interwencję w najlepszym możliwym momencie, gra jego podopiecznych uspokoiła się a Rosjanie zbliżyli się wynikiem do gospodarzy (19:18). W końcu do wyrównania doprowadził Dmitrij Muserskij a goście zaczęli coraz częściej i coraz pewniej grać blokiem. Obaj trenerzy zdecydowali się pod koniec partii na dokonanie kilku zmian. Mauro Berutto wprowadził Jesse Mäntylä w miejsce Anttiego Siltali natomiast w ekipie „Sbornej" Aleksiej Kazakow zastąpił Siergieja Grankina a Siergiej Makarow rutynowanego Tarasa Chtieja. Finowie nie byli jednak już w stanie zatrzymać rozpędzonej Rosji i pierwszy set padł łupem gości (20:25).

Podobnie jak pierwszy set, druga partia rozpoczęła się od bardzo wyrównanej gry obu zespołów i wyglądało na to, że Finowie otrząsnęli się po bolesnej porażce w secie otwarcia i są w stanie powalczyć w dzisiejszym spotkaniu. Z minimalnego prowadzenia na pierwszej przerwie technicznej mogli cieszyć się gospodarze (8:7). Po wznowieniu gry nadal toczyła się walka punkt za punkt, ale dzięki ogromnemu spokojowi oraz odważnej, trudnej technicznie zagrywce na prowadzenie wysunęła się ekipa Rosji. Swoją wysoką dyspozycję prezentowali zwłaszcza Grankin i Michajłow, a znakomita zagrywce "Sbornej" sprawiała ogromne problemy w przyjęciu gospodarzom. Przewaga gości wzrosła do czterech punktów na drugiej przerwie technicznej (12:16). Rosjanie przeważali we wszystkich elementach siatkarskiego rzemiosła, a skutecznością imponował zwłaszcza Muserskij. Ostatecznie druga partia zakończyła się wynikiem (19:25) a ostatnie „oczko" zdobył Maksim Michajłow.



O ile w pierwszym i drugim secie goście byli w stanie nawiązać walkę z ekipą gości, o tyle trzecia partia to już wręcz koncertowa gra Rosji, która dosłownie zmiażdżyła rywali. Podopieczni trenera Daniele Bagnoliego imponowali agresywną zagrywką, tworzyli blok nie do przedarcia się przez rywali, sprytnie grali środkiem oraz ze skrzydeł. Przy tym Rosjanie zachowywali stoicki spokój i popełniali bardzo mało błędów własnych. Przy stanie (6:12) o czas poprosił szkoleniowiec Finów Mauro Berutto, ale losy seta, a tym samym spotkania, były już praktycznie przesądzone. Rosjanie deklasowali Finów na drugiej przerwie technicznej, prowadząc aż ośmioma punktami (8:16). Kropkę nad przysłowiowym „i" postawił Michajłow, zdobywając punkt z zagrywki (22:12), a Rosjanie wygrali trzecią, ostatnią partię (14:25), zwyciężając tym samym gładko w całym spotkaniu (0:3).

Rosjanie są już pewni udziału w turnieju finałowym Ligi Światowej i dzięki dzisiejszemu zwycięstwu nie tylko umocnili się w fotelu lidera grupy C, ale potwierdzili swoją znakomitą dyspozycję. Rosjanie coraz bardziej wydają się być głównym faworytem do triumfu w całym cyklu tegorocznych rozgrywek Ligi Światowej.

Finlandia – Rosja 0:3
(20:25, 19:25, 14:25)

Składy zespołów:
Finlandia:
Tervaportt (3 pkt), Siltala (6), Hietanen (9), Shumov (2), Matti Oivanen (4), Sivula (8), Hyvärinen (libero) oraz Ojansivu, Mäntyla, Simo-Pekka i Mikko Oivanen (3)
Rosja:
Krasikow (9 pkt), Chtiej (11), Grankin (4), Muserskij (11), Wołkow (9), Michajłow, Komarow (libero) oraz Kazakow, Makarow i Połtawski

Po meczu powiedzieli:

Jukka Lehtonen ( kapitan reprezentacji Finlandii): -Rosja była znacznie lepsza od nas. W pierwszym secie do 20. punktu potrafiliśmy utrzymać grę na tym samym poziomie, później popełnione błędy kosztowały nas utratę seta. Rosja skutecznie wyeliminowała nas z dalszej gry.

Alexey Kazakov (kapitan reprezentacji Rosji): – Pierwszy set był trudny, później było już łatwiej. Widać było, że Finlandia jest trochę zmęczoną po podroży ze Stanów Zjednoczonych.

Mauro Berruto (trener reprezentacji Finlandii): -Dzisiaj zobaczyliśmy trzy róże spotkania rozgrywane przez nas. Pierwszą częścią był set pierwszy do wyniku 19:16. Przegrana całkowi ie odmieniła atmosferę w drużynie. Druga część to lekcja, mówiąca: jeśli dasz szansę takiej drużynie jak Rosja, zabiją cię. Trzecia część była, straszna nie potrafiliśmy kończyć ataków, a Rosjanie mieli ponad siedem bloków punktowych .

Daniele Bagnoli (trener reprezentacji Rosji): -Mieliśmy kilka zmian w linii obrony. Ciekawie było patrzeć jak zaprezentuje się młody Dmitri Krasikov, aktualnie gra dobrze.


Egipcjanie po raz kolejni udowodnili, że są najbardziej nieprzewidywalnym zespołem biorącym udział w tegorocznej edycji Ligi Światowej oraz, że są ekipą, z którą należy się liczyć. Gospodarze byli o krok od sprawienia sporej sensacji niemniej jednak samo doprowadzenie do tie-breaku, mimo ostatecznej przegranej, należy uznać za sporą niespodziankę. Mimo wygranej styl gry Amerykanów nie zachwycał a w ekipie trenera Alana Knipe’a stabilną, pewną formę zaprezentował jedynie Sean Rooney.

Egipt fantastycznie wręcz rozpoczął pierwszą partię. Gospodarze rozpoczęli spotkanie pewnie, odrzucając rywali zagrywką i nie okazując żadnego respektu aktualnym mistrzom olimpijskim. Podopieczni trenera Antonio Giacobbe cieszyli się z wysokiego, pięciopunktowego prowadzenia na drugiej przerwie technicznej (16:11) i sensacja wisiała w powietrzu. Mimo ofensywy Amerykanów nie udało im się zniwelować przewagi gospodarzy i musieli uznać przewagę Egiptu, niespodziewanie przegrywając pierwszą partię (25:20).

Drugi set dostarczył kibicom największych emocji, niemniej jednak oba zespoły zaskakiwały negatywnie ilością popełnianych błędów własnych. Na pierwszej przerwie technicznej z prowadzenia cieszyli się gospodarze (8:7), którzy nie stracili impetu po pierwszym secie, jednak dzięki skutecznej grze blokiem to Amerykanom dane było objąć prowadzenie na drugiej przerwie technicznej (15:16). W zespole gości dobrze na środku spisywał się Russell Holmes a Amerykanie objęli dwupunktowe prowadzenie (19:21). Gdy losy seta wydawały się już przesądzone, Egipcjanie niespodziewanie zaczęli skutecznie grać blokiem i doprowadzili do wyrównania (22:22). Clayton Stanley zdobył dla swojego zespołu punkt, dający ekipie USA pierwszą piłkę setową (23:24), ale dzięki festiwalowi błędów oraz prawdziwej wojnie nerwów po obu stronach siatki drugia partia znalazła rozstrzygnięcie dopiero przy stanie (29:31), a decydujący punkt dla Amerykanów zdobył Russell Holmes.

Amerykanie zrewanżowali się gospodarzom za wysoką porażkę w pierwszej partii pewnie zwyciężając w trzecim secie. Irytowała wprawdzie spora ilość błędów własnych popełnianych po obu stronach siatki, ale jednak ekipa USA była zespołem przeważającym w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła, zwłaszcza bloku. Bardzo dobrą dyspozycję prezentowali zwłaszcza Sean Rooney oraz Russell Holmes. Goście prowadzili na drugiej przerwie technicznej pewnie (11:16), ostatecznie zwyciężając trzecią partię po skutecznym bloku Lee i Lodmana (17:25).

Podopieczni trenera Alana Knipe’a nie prezentowali jednak w dzisiejszym spotkaniu wyrównanej formy, co skwapliwie wykorzystywali Egipcjanie. Do drugiej przerwy technicznej, na której nieznacznie prowadzili gospodarze (16:15) toczyła się zacięta gra punkt za punkt, ale po wznowieniu gry w ekipie USA zaczęła zawodzić gra blokiem, co błyskawicznie znalazło odzwierciedlenie w wyniku (20:18). Wprowadzony na parkiet Evan Patak nie poprawił obrazu gry gości, którzy ostatecznie przegrali czwartą partię (25:21). Amerykanie mieli w tym secie zwłaszcza spore problemy z przyjęciem, a losy piątej partii pozostawały otwarte.

Piąty set rozpoczął się od prowadzenia Egipcjan, ale Amerykanie szybko doprowadzili do wyrównania i objęli prowadzenie przy zmianie stron (6:8). W kluczowym dla losów partii momencie bardzo skutecznie blokował David Lee i głównie dzięki jego akcjom goście doprowadzili do trzypunktowego prowadzenia (9:11). Amerykanie prowadzenia już nie oddali i ostatecznie wygrali piątą partię (12:15) i całe spotkanie (2:3). Styl gry mistrzów olimpijskich pozostawia jednak sporo do życzenia i z obecną dyspozycją o zwycięstwie z niepokonaną dotychczas Rosją ekipa USA może jedynie pomarzyć. W zespole trenera Alana Knipe’a pewną i wysoką formę zaprezentował jedynie Sean Rooney, chociaż dobre momenty w spotkaniu mieli też Russell Holmes oraz David Lee.

Egipt – USA 2:3
(25:20, 29:31, 17:25, 25:21, 12:15)

Składy zespołów:
Egipt:
Abdalla (1 pkt), Abdelhay (23), Latif (12), Youssef (17), Atia (10), Badawy (13), Alaydy (libero) oraz Fattah, Abdalla (1), Abd El kader i Afifi
USA: Anderson (4 pkt), Lee (8), Lotman (10), Stanley (17), Hansen (1), Holmes (16), Lambourne (libero) oraz Patak (1), Rooney (13) i Holt

Po meczu powiedzieli:

Saleh Fathy (kapitan reprezentacji Egiptu): -Gratuluję Amerykanom wygranego meczu. Dzisiaj zagraliśmy lepiej, szczególnie w pierwszym i czwartym secie, ale popełnialiśmy trochę błędów, w piątym secie zabrakło nam doświadczenia. Mamy nadzieję na lepszy występ jutro.

David Lee (kapitan reprezentacji USA):- Gratuluję drużynie Egiptu dobrego meczu, będziemy mieć problemy i trudności w jutrzejszym spotkaniu, Egipt dz s zagrał bardzo dobrze, to był ofensywny mecz. Potrzebujemy więcej konsekwencji w naszej grze w przyjęciu i na zagrywce.

Intonio Gaicobbe (trener reprezentacji Egiptu):- Pracujemy żeby zbudować drużynę na Mistrzostwa Świata, testujemy młodych zawodników jak Hossam Youssef , który zdobywa decydujące punkty, dodatkowo zmianą jutro będzie to, że zagramy z innym libero. Gratuluję Amerykanom zwycięstwa, Mają najlepszy system na świecie, mimo że zmieniają zawodników drużyna wciąż funkcjonuje bardzo dobrze.

Alan Knipe (trener reprezentacji USA): – Egipt zagrał bardzo trudną siatkówkę, szczególnie w pierwszym i drugim secie, kiedy wywarli na nas ciśnienie. Potrzebujemy poprawy w naszym wykonaniu, grając w rundzie finałowej i na Mistrzostwach Świata. Potrzebujemy więcej emocji w naszej grze, zgodzę się z Giacobbe- mamy dobry system.

Zobacz również:
Wyniki i tabela grupy C Ligi Światowej

źródło: fivb.org, inf. własna

nadesłał: ,

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2010-07-02

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved