Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > LŚ, gr. A: Bułgarzy pokonali Holendrów, Brazylia bez straty seta

LŚ, gr. A: Bułgarzy pokonali Holendrów, Brazylia bez straty seta

fot. archiwum

Z pojedynku reprezentacji Holandii i Bułgarii w grupie A po trzech partiach obronną ręką wyszli siatkarze bułgarscy. W drugim meczu Brazylii i Korei Południowej "Canarinhos" tym razem zwyciężyli bez straty seta i umocnili się na prowadzeniu w tabeli.

Mecz od udanego bloku na Kazijskim rozpoczęli Holendrzy, jednak bardzo szybko za sprawą świetnej zagrywki tego właśnie zawodnika, to goście objęli prowadzenie 2:1. Od początku spotkanie to było jednak wyrównane, dopiero as serwisowy Klapwijka pozwolił miejscowym osiągnąć dwa punkty przewagi (6:4). Z taką też zaliczką zeszli na pierwszą przerwę techniczną po fenomenalnym zbiciu ze skrzydła, Po wznowieniu gry, za sprawą świetnych zagrywek Żekowa, Bułgarom udało się doprowadzić do remisu (8:8). To właśnie w tym elemencie siatkarskiego rzemiosła przewaga przyjezdnych była najbardziej widoczna. Problemy z przyjęciem zmuszały van Harskampa do czytelnego rozegrania, co z łatwością odszyfrowywali blokujący Bułgarów (11:10). Dwa błędy gości zniwelowały ich przewagę. Sami jednak przerwali własną serię pomyłek, blokując Kooya i na drugą przerwę techniczną zbiegli z dwupunktową przewagą, po ataku blok-aut Nikołowa. Po powrocie na parkiet obie drużyny nadal utrzymywały podobny poziom gry. Przez chwilę wydawało się, że gospodarzom uda się doprowadzić do remisu, jednak Nikołow „uciekł" spod ich szczelnie ustawionego bloku. Ta sztuka nie udała się natomiast Klapwijkowi, po bloku, na którym o czas zmuszony poprosił być szkoleniowiec "Pomarańczowych" – Peter Blange (19:16). Od tego momentu gra Bułgarów z każdą kolejną akcją zaczęła się jeszcze bardziej zazębiać, a siłowe rozwiązania, które wybierali siatkarze miejscowej drużyny nie przynosiły oczekiwanych rezultatów (22:18). Dobre zagrywki Josifowa pozwoliły gościom rozgrywanie kontr, dzięki czemu, po właśnie jednej z takich akcji, mieli piłkę setową. A jej sprawcą był Aleksjew, który popisał się świetnym atakiem. Partia zakończyła się potrójnym blokiem na przyjmującym reprezentacji Holandii (25:19). Bułgarzy objęli prowadzenie w meczu 1:0.

Drugą partię, podobnie jak pierwszą od prowadzenia 2:1 po ataku Kazijskiego rozpoczęli Bułgarzy. Od początku seta Harskamp starał się jednak uruchamiać niewidocznych w pierwszej partii środkowych, dzięki czemu gra była do pewnego momentu wyrównana (4:4). Trwało to do czasu, gdy w polu zagrywki stanął as reprezentacji Bułgarii – Matej Kazijski. Ten właśnie siatkarz ponownie "odpalił" najcięższe działo – serwis. I to właśnie po piekielnie mocnym uderzeniu przyjmującego, goście prowadzili już 7:4. Jeszcze przed przerwą techniczną niemoc swojej drużyny i dobrą passę rywala chciał przerwać Peter Blange, prosząc o czas. Akcję później jego podopieczni zameldowali się u niego ponownie, tym razem przy okazji przerwy technicznej. Po niej starali się odrabiać straty, jednak to Bułgarzy wciąż przeważali i nie zamierzali zwalniać tempa (10:6). Dopiero po błędzie własnym Josifowa przewaga ta zmalała do dwóch punktów. Szczęście było jednak po stronie przyjezdnych, gdyż Holendrzy nie poszli za ciosem. Po świetnej akcji pary Salparow – Aleksjew, gdzie ten pierwszy popisał się wspaniałą wystawą, goście prowadzili 13:9. Swoje kolejne szanse na zmniejszenie przewagi rywali, marnowali jednak sami gospodarze (15:12 – serwis w siatkę Klapwijka) . Na drugiej przerwie technicznej po ataku Aleksjewa prowadzili Bułgarzy. Gra Holendrów zaczynała jednak wyglądać coraz lepiej i powoli nabierała odpowiedniego tempa. Po powrocie na boisko świetnym pojedynczym blokiem na Rauwerdinku popisał się Żekow (18:15), przygaszając nieco zapały miejscowych. Ci jednak nie zamierzali odpuścić i zabrali się do odrabiania strat. Po bloku na Nikołowie tracili dwa, a po asie serwisowym Rauwerdinka tylko jedno „oczko" do swoich przeciwników. Na takich rozwój sytuacji błyskawicznie zareagował Silvano Prandi, wzywając siatkarzy do siebie. Krótka rozmowa z podopiecznymi nie poskutkowała, bowiem miejscowi zdołali wyprowadzić kontrę i po zbiciu Kooistry osiągnęli remis (20:20). Końcówka zapowiadała się, zatem niezwykle interesująco. Szczęście sprzyjało jednak Bułgarom, którzy po świetnym zagraniu z sytuacyjnej piłki Aleksjewa zdołali odskoczyć rywalom. Przy stanie 24:21 mieli natomiast pierwszą piłkę setową. Wykorzystali drugą, a konkretnie zrobił to najlepszy jak do tej pory zawodnik ekipy Bułgarii – Todor Aleksjew. Bułgarzy zwyciężyli 25:22 i prowadzili już 2:0 w meczu.

Trzecią odsłonę efektownie otworzył Kooistra, blokując w akcji jeden na jeden – Josifowa . Mniej efektownie, ale za to efektywnie zagrał Kazijski, dając swojej drużynie remis, po 2. Gra w tej partii, przynajmniej po stronie gospodarzy, była bardziej ryzykowna i co za tym idzie skuteczna. Zaczęli więcej grać środkiem, lepiej i bronić i przede wszystkim poprawili przyjęcie, co miało swoje odzwierciedlenie w wyniku (6:5). Dobra zagrywka Klapwijka pozwoliła jego drużynie rozegrać kontratak, który skutecznie wykończył Lorsheijd. Dzięki temu na pierwszej przerwie technicznej prowadzili 8:6. Bułgarzy szybko jednak odrobili straty i walka wyrównała się. Inicjatywa w tym fragmencie seta była jednak po stronie gospodarzy. Podopieczni Silvano Prandiego natomiast starali się przetrzymać ofensywę rywala i utrzymać z nim kontakt punktowy (13:12). Jeszcze przed przerwą techniczną miejscowi mieli szansę na zwiększenie przewagi. Nie wykorzystali jej jednak i ostatecznie po kiwce Harskampa zeszli na nią z przewagą dwóch „oczek". Po wznowieniu gry Bułgarzy zaczęli popełniać błędy, jednak mimo słabszej gry wynik i tak nie był dla nich najgorszy. Świetny blok Aleksjewa zniwelował przewagę miejscowych do jednego punktu. Akcje toczące się jednak ze zmiennym szczęściem dla obu zespołów, premiowały Holendrów. W końcówce ponownie blok uratował przyjezdnych, którzy osiągnęli upragniony remis (20:20). O czas poprosił szkoleniowiec Pomarańczowych – Peter Blange. Jego podopieczni zaliczyli lepszy powrót na boisko, szczęśliwie kończąc atak ze środka, jednak wynik na tablicy wskazywał, że jeszcze wszystko może się w tej partii wydarzyć. Niesamowitą intuicją wykazał się trener Bułgarów, który wprowadził zadaniowo na zagrywkę Bratoewa, a ten zdobył bezpośredni punkt z tego elementu, dając swojej drużynie prowadzenie 23:22. Piłkę setową goście mieli po autowym zbiciu Rauwerdinka, a spotkanie zakończył pojedynczy blok Josifowa na środku – 25:23. Bułgarzy zwyciężyli 3:0 inkasując komplet punktów.



Holandia – Bułgaria 0:3
(19:25, 22:25, 23:25)

Składy zespołów:
Holandia: van Harskamp (1), Rauwerdink (9), Kooistra (9), Klapwijk (15), Kooy (9), Bontje (3), Maan (libero) oraz van Dijk (1), Trommel i Lorsheid
Bułgaria: Żekow (1), Kazijski (12), Nikołow W. (16), Josifow (11), Aleksjew (14), Nikołow N. (3), Salparow (libero) oraz Bratoew G., Cwetanow (1), Ananiew i Bratoew W.

Po meczu powiedzieli:

Peter Blangé wypowiadał się bardzo jasno w kwestii drugiej porażki swoich podopiecznych w tegorocznych rozgrywkach Ligi Światowej: – Zdecydowanie odstawaliśmy od rywali w każdym elemencie gry. W pierwszej partii Bułgarzy przeważali, dzięki zagrywce, jednak w kolejnych dwóch setach o ich wygranej zadecydowały detale. Przewaga, jaką uzyskiwaliśmy, dzięki błędom przeciwników, to zbyt mało, żeby marzyć o pokonaniu takiej drużyny jak Bułgaria. Należy grać z cierpliwością, zwłaszcza w długich akcjach i zawsze „z głową". My dziś popełniliśmy za dużo błędów.

Ciekawe spostrzeżenie uczynił Rob Bontje, kapitan reprezentacji Holandii: – Nasz zespół wałczył przeciw sobie, zamiast wyrządzać szkody przeciwnikom. W takiej sytuacji zwycięstwo staje się bardzo trudne do osiągnięcia. Zwłaszcza, jeśli ma się do czynienia z takim zespołem jak Bułgaria, który nie bez powodu jest szóstą drużyną w rankingu światowym.

Zarówno kapitan reprezentacji Bułgarii Władimir Nikołow jak i włoski szkoleniowiec Silvano Prandi byli zachwyceni zwycięstwem. – Jesteśmy zadowoleni, że byliśmy w stanie wygrać ten mecz, jednak już jutro jest następny, równie ważny. Musimy skupić się na jutrzejszej taktyce.


Brazylijczycy w drugim spotkaniu z Koreą Południowa tym razem pokonali już rywali nie pozwalając sobie na stratę seta. W ostatnim meczu przed własna publicznością do składu wrócił Dante Amaral, który zaprezentował się z bardzo dobrej strony, zdobywając dla swojego zespołu 18 punktów. To zwycięstwo zapewniło Brazylijczykom utrzymanie pierwszej pozycji w grupie A, na półmetku rundy interkontynentalnej mają oni 14 punktów. Teraz przed "Canarinhos" sesja wyjazdowa, którą rozpoczną meczami w Holandii.

W wyjściowej szóstce Brazylijczyków w porównaniu z pierwszym meczem nastąpiły dwie zmiany. Oprócz wspomnianego wcześniej Dantego na boisku pojawił się również od początku Wallace de Souza. Dzięki świetnej grze blokiem gospodarze dość szybko objęli prowadzenie 13:10. Koreańczycy nie byli w stanie powstrzymać passy świetnych zagrywek Brazylijczyków i ostatecznie przegrali pierwszego seta do 19.

Podopieczni Bernardo Rezende druga partię rozpoczęli od mocnego uderzenia i na pierwszej przerwie technicznej prowadzili już 8:2. Przyspieszając w odpowiednich momentach grę "Canarinhos" w pełni kontrolowali przebieg spotkania i pokonali rywali w drugim secie do 15. Również trzecia partia to absolutna dominacja Brazylijczyków od początku do końca seta. Gospodarze wygrali tę partię do 19 i dość łatwo pokonali Koreańczyków, dla których, jak sami przyznali, była to doskonała lekcja nowoczesnej siatkówki. Oba zespoły kolejne mecze rozegrają na wyjeździe. Brazylia zmierzy się w Rotterdamie z Holandią, a Koreańczycy jada do Warny na mecze z Bułgarami.

Brazylia – Korea Płd. 3:0
(25:19, 25:15, 25:19)

Składy zespołów:
Brazylia: Bruno (4), Wallace (9), Murilo (8), Rodrigao (6), Lucas (5), Dante (18), Mario (libero) oraz Sidnei (9), Vissotto (1) i Marlon
Korea Płd.: Sung-Min Moon (11), Tae-Woong Choi, Dong-Jin Kang (2), Hee-Jin Ko, Yo-Han Kim (6), Hyun-Yong Ha (3), Oh-Hyun Yeo (libero) oraz Sun-Soo Han (1), Hak-Min Kim (3), Yung-Suk Shin (3) i Kang-Joo Lee

Po meczu powiedzieli:

Choi Tae-Woong, kapitan Korei Płd.: – Te mecze pokazały, jak wiele jeszcze pracy przed nami. Nie mieliśmy zbyt wiele czasu na trening przed Ligą Światową. Dlatego też krok po kroku musimy wciąż się rozwijać.

Shin Chi-Yong, trener Korei Płd.: – W meczach z Brazylią uczymy się siatkówki. Są najlepsi na świecie, a my przy nich doskonalimy nasze umiejętności. Coraz lepszy odbiór i obrony tylko to potwierdzają.

Giba, kapitan Brazylii: – Dziś graliśmy naprawdę o wiele lepiej. Pokazaliśmy, że mamy wspaniałą grupę siatkarzy i przy zmianach zachowujemy wciąż ten sam wysoki poziom. Teraz przed nami wiele podróży, zagramy w Holandii, Bułgarii i Korei w ciągu trzech tygodni.

Bernardo Rezende, trener Brazylii: – Dziś lepiej zagrywaliśmy, dzięki czemu wywieraliśmy presję na przeciwników. Musimy nauczyć się kontrolować te nasze wzloty i upadki. Dante grał dziś bardzo dobrze i świetnie jest go widzieć w drużynie, zwłaszcza po tych wszystkich problemach osobistych, które go spotkały.

Zobacz również:
Wyniki oraz tabela grupy A Ligi Światowej

źródło: FIVB, inf. własna

nadesłał: , ,

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2010-06-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved