Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > Przemysław Iwańczyk: Niemcy nas zbili

Przemysław Iwańczyk: Niemcy nas zbili

fot. archiwum

- To nie przypadek, a bolesna lekcja, która powinna mieć w wyniku bardziej dotkliwy obraz. Na lament chyba za wcześnie, ale w takim stylu do Argentyny na finał drużyna Castellaniego nie zajedzie - napisał na swoim blogu Przemysław Iwańczyk.

Świat się nie zawali, jeśli pod koniec lipca Polaków w Cordobie zabraknie. Najwyżej znów nie poznamy, co to sukces w LŚ. Martwi jednak styl, w jakim Polacy rozpoczęli tegoroczne rozgrywki. A właściwie brak stylu, bo mistrzostwie Europy zupełnie zatracili swoje atuty, choćby z Izmiru – twierdzi dziennikarz Gazety Wyborczej i Polsatu Sport, Przemysław Iwańczyk.

Sporo kibiców wyżyło się po sobotniej porażce (1:3) na rozgrywającym Łomaczu. Owszem, błędów się nie ustrzegł, ale grał ze świadomością, że kontuzjowany rezerwowy Żygadło oddechu mu nie da, no chyba że będzie już zupełnie fatalnie. Komfortu to Łomaczowi nie dało, a do tego atakujący mimowolnie psuli wrażenie o nim każdym kolejnym zepsutym atakiem. No właśnie – czy Polacy mieli atak? Statystyka nieubłaganie obnaża drużynę Castellaniego w tym elemencie – np. niespełna 37 proc. skuteczności Bartosza Kurka w pierwszym meczu, czy ledwie pięć skończonych ataków Piotra Gruszki w drugim spotkaniu… Innych statystyk, np. obronionych akcji z soboty – 42 do 2 na korzyść Niemców – lepiej nie przytaczać.

W sobotę Polaków rozbił Grozer, przypomnę, że to nominalnie rezerwowy atakujący w talii Lozano, nowa gwiazda Resovii. W niedzielę czynił to Schwarz przy dużym wsparciu kolegów. Znaczy to tyle, że Niemcy byli zespołem w pełnej rozciągłości – od rozgrywającego po libero (patrz statystyka obron), Polacy nie byli nim nawet na chwilę.



Chciałbym, podobnie jak kibice w Polsce, by niemieckie lanie było wynikiem innych etapów przygotowań – rywale mają osiem meczów za sobą, Polacy – cztery. Nie przemawia do mnie brak gwiazd, bo przecież w porównaniu z ME w Izmirze zabrakło tylko (i aż) Paweła Zagumnego oraz Daniela Plińskiego, siedmiu innych mistrzów było w składzie. Poza tym Niemcy też nie mieli pierwszego rozgrywającego Tischera.

Dwa przegrane mecze, zero punktów, jeden wygrany set. Mogło być gorzej, bo rywale byli o tyle lepsi, że sety powinni wygrywać większą różnicą. Teraz kolejne sesje wyjazdowe – z Argentyną i Kubą. Nie zdziwię się, jeśli i tam o zwycięstwa będzie trudno, zdziwię się, jeśli Polacy znów zostawią po sobie tak złe wrażenie – kończy Iwańczyk.

Więcej na blogu Przemysława Iwańczyka

źródło: iwanczyk.blox.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Światowa, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2010-06-07

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved